3 Fazy Rozwoju Osobistego

Dzisiaj temat trzech faz rozwoju osobistego. Opowiem o tym jakie konkretnie fazy czy etapy mam na myśli, o charakterystycznych cechach tych faz, o największych wyzwaniach na każdym etapie i o tym jak poradzić sobie z tymi wyzwaniami i pójść dalej ze swoim indywidualnym rozwojem osobistym.

Nieoficjalna klasyfikacja

Zanim zacznę konkretnie mówić o fazach rozwoju osobistego chcę żeby było jasne to, że to nie jest żadna oficjalna klasyfikacja. To o czym będę mówiła wynika głownie z mojego własnego doświadczenia z rozwojem osobistym, częściowo z jakiejś wiedzy na ten temat i obserwacji innych osób, które przechodzą podobny proces. Dlatego najprawdopodobniej nie znajdziesz tej klasyfikacji w żadnej książce, przynajmniej ja nic nie wiem o takiej książce, chociaż w różnych źródłach można znaleźć podobne klasyfikacje które dotyczą rozwoju człowieka, rozwoju świadomości czy typów uwarunkowań. Te klasyfikacje mają różne nazwy i opisują te rzeczy w różny sposób, ale często to się sprowadza z grubsza do czegoś podobnego. Takie klasyfikacje można znaleźć w tekstach filozoficznych w tekstach związanych z duchowością itd. Ja dzisiaj chcę te wszystkie rzeczy trochę wymieszać ze sobą i pokazać je w kontekście Twojego indywidualnego rozwoju osobistego. Czemu właściwie chcę to zrobić? Bo myślę, że bardzo ważne jest to żeby zorientować się gdzie aktualnie się jest ze swoim rozwojem osobistym – przynajmniej mniej więcej, bo nie ma żadnych ostrych granic pomiędzy tymi etapami ani konkretnych zasad przechodzenie na kolejny poziom rozwoju. Ale myślę, że wiedza na temat cech każdego etapu i wyzwań z jakimi się wiąże może pomóc w poradzeniu sobie z przeszkodami  przejściu do kolejnej fazy, wniesieniu Twojego rozwoju na wyższy poziom. Zaczynamy…

Faza rozwiązywania problemów

Myślę, że większość ludzi zaczyna się w ogóle interesować rozwojem osobistym z powodu jakichś problemów zewnętrznych albo wewnętrznych, które chcą rozwiązać albo z powodu tego, że sytuacja zmusza ich do tego. Może mają jakiś kryzys z którym nie radzą sobie za bardzo i z tego powodu nie są w stanie zaspokoić jakichś swoich potrzeb, które być może wcześniej zaspokajali albo odzywają się potrzeby które dawno domagają się zaspokojenia. Czyli żyje sobie taka osoba pozornie spokojnie a tu nagle pojawia się problem albo brak – to może być problem z pieniędzmi albo z tym żeby znaleźć odpowiedniego partnera, może ta osoba została zwolniona z pracy i nie może znaleźć kolejnej, może w jej relacji zaczyna się psuć, nie może się dogadać z partnerem i grozi jej to że ta relacja się rozpadnie. Generalnie chodzi o to, że w pewnym sensie te osoby czują się postawione pod ścianą i jeżeli czegoś z tym nie zrobią, nie rozwiążą problemu to to bardzo negatywnie wpłynie na ich życie. Takie osoby żyją w takiej pozornej stabilizacji i kiedy ona zostaje zaburzona chcą tylko wrócić do tak zwanej normy sprzed pojawienia się problemu. Chcą znaleźć pracę i już, chcą znaleźć partnera i tyle, chcą więcej zarabiać, rozwiązać problemy zdrowotne które się pojawiły i w zasadzie poza tym dalszy rozwój nie jest dla nich niezbędny, nie widzą w tym sensu ani celu. Wystarczy im, że rozwiążą problem, pozbędą się go i tyle. U takiej osoby właściwie jedyną motywacją do tego żeby zrobić coś ponad standardowe codzienne, przeciętne funkcjonowanie jest właśnie pojawienie się problemu. Czyli napędem jest negatywna motywacja, chęć pozbycia się dyskomfortu, braku. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie powinieneś rozwiązywać swoich problemów, które pojawiają się w Twoim życiu ani nie zaspokajać swoich potrzeb, chodzi mi o to, że masa osób zatrzymuje się ze swoim rozwojem właśnie na tym etapie i nigdy nie przechodzi do kolejnej fazy i na to chcę szczególnie zwrócić uwagę, bo to jest właśnie powód dla którego życie takich osób nigdy realnie się nie poprawi. Nie widzę problemu w rozwiązywaniu problemów o ile to nie jest koniec to nie jest tylko sposób na to żeby przywrócić sytuację do stanu sprzed problemu i czekać aż kolejny problem się objawi. Życie osoby na tym etapie polega na ciągłym rozwiązywaniu problemów i trzymaniu się sytuacji w której jest nawet jeżeli ona nie jest optymalna w myśl zasady – byle nie było gorzej. Takie myślenie nigdy realnie nie polepsza jej sytuacji, bo zawsze wraca w ten sposób do punktu wyjścia sprzed problemu. Celuje w poziom minimum – może jest źle, ale stabilnie – zero wizji, zero perspektyw na coś lepszego poza tym, co już jest ewentualnie może być tylko gorzej jak problem się pojawi i to jest jedyny kierunek w jakim to wszystko może pójść w tej fazie. Jakie są charakterystyczne cechy tego etapu?

– Na pewno szukanie rozwiązań i przyczyn problemów na zewnątrz. Taka osoba nigdy nie widzi przyczyny swojej sytuacji w sobie, zawsze znajduje przyczynę na zewnątrz i na zewnątrz też szuka rozwiązania. I to nie jest zwykle rozwiązanie wymyślone przez nią i dostosowane do niej tylko raczej to polega na czekaniu i oczekiwaniu, że ktoś poda gotowy sposób na rozwiązanie danego problemu a najlepiej żeby problem rozwiązał się sam albo żeby ktoś zrobił to za tę osobę i wziął za to odpowiedzialność. Taka osoba nie polega na sobie, ma poczucie, że jest ofiarą sytuacji i że nic od niej nie zależy i że niczego nie może zmienić. Jest bierna chyba, że zostanie rzeczywiście zmuszona do działania.

– Kolejna cecha to ograniczona perspektywa. Osoba na tym etapie nie widzi w swoim życiu dalej niż do momentu ulgi, rozwiązania problemu, chce po prostu wrócić do swojego przeciętnego poziomu sprzed pojawienia się problemu. Nie ma tu dalszego planu na rozwój. Jest myślenie, że kiedy ten konkretny problem zostanie rozwiązany to już później będzie wszystko dobrze, że jak to się wyprostuje to już więcej nic nie będzie tu potrzebne, bo będzie dobrze i w momencie rozwiązania problemu taka osoba przestaje inwestować w swój rozwój. Ale prawda jest taka, że wcale później nie będzie dobrze, bo kiedy pozbywa się jednego problemu nieuniknione jest przyjście kolejnego i koło się zamyka. Takiej osoby nie interesuje poznanie samej siebie dla niej na tym etapie to nie ma znaczenia, bo są ważniejsze rzeczy na przykład strach przed kolejnymi problemami. Taka osoba nie zajmuje się pogłębianiem samoświadomości, bo myśli, że to i tak nie ma sensu, bo przecież wszystkie problemy są tam a nie tu. Jest reaktywna, nie przejmuje inicjatywy, nie podejmuje działania kiedy jeszcze można zapobiec problemom, czeka z działaniem do momentu w którym będzie zmuszona do działania. To jest życie w którym dominuje strach przeplatany chwilami ulgi, nie ma wizji na przyszłość, bo taka osoba i tak czuje się bezsilna w swoim życiu i tkwi w głębokim śnie pod względem uświadomienia sobie swojego potencjału. Nie przychodzi jej na myśl, że jej życie mogłoby wyglądać inaczej i bardziej skupiać się na dążeniu do czegoś niż na uciekaniu przed czymś.

– Kolejna cecha charakterystyczna to to, że rozwiązania, które wybiera taka osoba są najczęściej najprostsze z możliwych i przynoszą szybką ulgę. Czyli jeżeli istnieje jakieś proste, nawet chwilowe rozwiązanie danego problemu to taka osoba chętnie je zaakceptuje nawet jeżeli to może spowodować w przyszłości kolejny problem. Powiedzmy, że masz wysokie ciśnienie, jakie jest najprostsze rozwiązanie? Łyknąć tabletkę i się nie wysilać, dalej nie dbać o aktywność fizyczną, uznać problem za rozwiązany. Ale tabletka pewnie nie rozwiązuje problemu do końca, bo nie sięga sedna problemu. Po prostu przykrywa go, uspokaja, jest doraźnym rozwiązaniem. Albo może masz kłopot ze znalezieniem partnera, bo Ci kogoś brakuje, ale zawieranie znajomości średnio Ci wychodzi jakie tu jest proste rozwiązanie? Nauczyć się paru tricków, których będzie można użyć żeby przynajmniej skłonić jakąś osobę do tego żeby się z Tobą umówiła. To dalej nijak rzeczywiście nie rozwiązuje problemu, ale daje złudzenie, że jest trochę lepiej. Brakuje tutaj takiej prawdziwej gotowości do rozwoju, podjęcia wysiłku i rozwiązywania tych problemów ucząc się po drodze czegoś, co później pozwoli na coś więcej niż czekanie na kolejny problem,  na coś lepszego po prostu. Tricki szybko się skończą i znów będziesz miał problem i znów będziesz łatał dziury doraźnymi metodami, to nie ma końca. Najczęściej w tym procesie ciągłego łatania dziur ani przez chwilę osobie na tym etapie nie przechodzi przez myśl to, że wcale nie musi chodzić o to co jest na zewnątrz, że może chodzić o nią i jej rozwój, ale taki prawdziwy, głęboki a nie kilka sztuczek. Pomyśl jak wygląda życie takiej osoby złożone z nakładających się na siebie właśnie takich półrozwiązań bez żadnej wizji czegoś lepszego? Jaka to jest jakość życia? To jest bycie popychanym przez życie, pełne desperacji szukanie kolejnych rozwiązań i strach o to jaki kolejny problem zmąci ten względny przeciętny spokój.

– Kolejna cecha to brak gotowości do wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Taka osoba boi się swojej wolności, bo wolność jest połączona z odpowiedzialnością. Wolność oznacza, że to Ty decydujesz jak żyjesz i to jak ono wygląda teraz w dużym stopniu zależy od Ciebie. Wzięcie odpowiedzialności wymaga wysiłku i niesie ze sobą ryzyko, osoba na tym etapie przeważnie nie chce tego. Najchętniej oddaje kierowanie swoim życiem komuś innemu na przykład dostosowuje się do oczekiwań społecznych czyli przyjmuje aktualne wartości społeczne i dąży do tego żeby maksymalnie te wartości wcielać w swoje życie. Taka osoba jest podatna na wpływy, centrum decyzji o jej własnym życiu jest poza nią, woli być prowadzona niż prowadzić.

– Taka osoba ma też dość słaby kontakt ze swoimi uczuciami, ze swoją intuicją, nie ufa sobie, raczej nie ma marzeń a jeżeli je ma to uważa, że nie będzie w stanie ich zrealizować. Czuje się bezsilna, inne życie wydaje jej się niemożliwe albo możliwe ale dla innych, nie dla niej. Właśnie dlatego nie za bardzo widzi sens w dalszym rozwoju. Jeżeli nie wierzysz, że Twoje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, lepiej to co Ci pozostaje? Radzenie sobie z bieżącymi problemami i nie tracenie energii ani nie podejmowanie niepotrzebnego ryzyka, które mogłoby przynieść więcej problemów.

Rozwój osobisty na tym etapie wydaje się strasznie złożony, ciężki, trudny i w sumie nie za bardzo potrzebny żeby rozwiązywać problemy ,bo problemy i tak wydają się leżeć poza człowiekiem. Jakie są główne wyzwania na tym etapie i jak je przekroczyć?

Myślę, że najważniejsze jest dostrzeżenie tego, że taka strategia na dłuższą metę prowadzi donikąd, nie będzie skuteczna ani w realizowaniu celów, bo ich nie ma ani na dążeniu do wizji, bo jej też nie ma. Kolejna rzecz to dostrzeżenie swojej siły i wpływu na własne życie i wzięcie za nie odpowiedzialności. Zrozumienie, że to nie gdzieś tam są problemy i cały świat jest przeciwko Tobie tylko Ty sam w tej sytuacji jesteś przeciwko sobie. Potrzebujesz odwagi żeby spojrzeć ponad problemy nawet jeżeli wydaje Ci się to trudne, potrzebujesz złapać kontakt ze swoją wizją z tym jak chciałbyś żeby Twoje życie wyglądało a nie tylko z tym czego nie chcesz. Ale pewnie łatwiej Ci będzie wymienić rzeczy, których nie chcesz w swoim życiu – to też dobrze. Jeżeli to zrobisz określ co pozytywnego chcesz w zamian, bo to pozwoli Ci się skupić na tym czego chcesz, złapać iskrę inspiracji, motywacji może nawet odrobinę wiary. Żeby to zrobić potrzebujesz przekroczyć hipnotyczny rytm Twojej codzienności w której tkwisz i zobaczyć swoje życie w perspektywie. Kiedy dostrzeżesz, że możesz sięgnąć po coś więcej nawet na początku niepewnie i nie do końca, to jednak to może uruchomić w Tobie chęć dalszego rozwoju i przejście do kolejnego etapu. Kolejny etap to…

Etap przesytu informacji

Myślę, że dużo osób jest teraz w tej fazie rozwoju, bo rozwój osobisty zaczyna być u nas coraz bardziej popularny dlatego ludzie słuchają, czytają i oglądają wszystkiego, co im się  nawinie i co mogłoby im pomóc coś zmienić w ich życiu w tym mnie. Czyli chłoną wszystko, tak dużo jak tylko się da, ale na tym etapie nie bardzo wiedzą, co jest dobre a co niekoniecznie jest dobre. Trudno im odróżnić dobry materiał od słabego. Cechy charakterystyczne tego etapu to właśnie:

– chłonięcie wszystkiego dość bezkrytycznie. To jest takie zachłyśnięcie się tym całym rozwojem i szukanie przewodnictwa, szukanie rad jak zrobić pewne rzeczy. To jest często taki moment w którym właściwie nie ma żadnego działania jest tylko słuchanie, oglądanie i czytanie. Czyli dowiaduję się coraz więcej, ale nie bardzo to stosuje czyli ta gotowość do wzięcia spraw w swoje ręce nie jest jeszcze taka pełna, ale to lepsze niż tkwienie w świecie wiecznych problemów. Ciągle punkt odniesienia dla takiej osoby jest poza nią. Na tym etapie ten cały rozwój wydaje się taki dość mechaniczny – tu nacisnę to to dostanę, ale też pełny wątpliwości. Tutaj stale towarzyszy człowiekowi zagubienie, bo jeden ekspert mówi to drugi tamto i już nie wiadomo, co jest właściwe, jak to odnieść do siebie. Człowiek zaczyna się zastanawiać czy afirmacje to naprawdę stanie przed lustrem i powtarzanie w kółko tego samego zdania? Czy jak określi cele to naprawdę wszystko już będzie z górki? Czy naprawdę dyscyplina i siła woli to po prostu zmuszanie się do wszystkiego? Czy tylko tyle się za tym kryje – zmuszanie się i ograniczenia? Takie podejście – zmuszanie i ograniczenia pozwoli Ci dojść do jakiegoś punktu pod warunkiem podjęcia działania, nie dalej.

– kolejna cecha charakterystyczna to właśnie brak działania w stronę wyznaczonych celów. To jest coś co na tym etapie jest bardzo częste to jest taki etap kwarantanny i człowiek w końcu zauważa, że słuchanie w kółko o celach, wizjach, przekonaniach niczego nie zmienia w żaden sposób to się nie przekłada na jego życie, ale jeszcze nie jest gotowy do tego żeby zacząć rzeczywiście działać. Bo słuchanie czytanie i oglądanie jest bezpieczne, ale działanie już nie jest takie komfortowe. Tutaj zaczynają się pojawiać jakieś cele które człowiek w oparciu o swoje informacje zaczyna próbować realizować.

– kolejna cecha charakterystyczna to to, że często na tym etapie nawet jak ludzie podejmują działanie w stronę celów to szybko przekonują się, że brakuje im motywacji, dyscypliny, organizacji itd. Nie jest tak jak myśleli, że będzie. Prawda jest taka, że cele wyznaczone na tym etapie często nadal są sposobem na wyrwanie swojego kawałka tortu w oparciu o oczekiwania społeczne i rzadko są połączone z wartościami czy prawdziwymi marzeniami tych osób. I nic dziwnego, że nie ma motywacji do osiągania tych celów. W tym momencie może przyjść refleksja – czy te powyznaczane cele mają w ogóle jakiś sens? I to byłaby całkiem niezła refleksja gdyby nie fakt, że częściej ona przybiera inną formę. Zamienia się w myślenie, że to nie z celami jest coś nie tak tylko z człowiekiem, bo przecież to jemu brakuje motywacji, dyscypliny, widocznie za słabo się zmusza, ale ten człowiek ma już dość jest juz tym wszystkim zmęczony. Tutaj dużo osób rezygnuje, ale jeżeli nie zrezygnuje i dalej próbuje i coś wychodzi nawet nieźle człowiek nabiera przekonania o swojej sile.

– I to prowadzi mnie do kolejnej cechy charakterystycznej tego etapu czyli do przekonania, że cały efekt zależy ode mnie. Słuchając tych wszystkich guru od rozwoju osobistego i realizując cele taka osoba nabiera przekonania, że to wszystko od niej rzeczywiście zależy, że rezultat zależy tylko od niej, cały efekt jest w jej rękach a tym samym jak coś idzie nie tak to jest też jej wina. To jest takie typowe amerykańskie podejście skupione na tym, że to człowiek jest siłą sprawczą, on sprawia, że rzeczy się zmieniają i po części tak jest, ale jest dużo efektywniejszy sposób na to żeby te rzeczy się zdarzyły. Na tym etapie człowiek używa dużo narzędzi – logiki, umiejętności planowania, wyznaczania celów, własnego zaangażowania, wysiłku a jednak czegoś tu brakuje. Ten rozwój jest bardzo restrykcyjny, sztywny bez współczucia dla siebie, bo współczucie tutaj jest równoznaczne ze słabością. Nie ma tu za bardzo miejsca na porażkę ani na odpoczynek. Jakie wyzwania widzę na tym etapie?

Myślę, że takim pierwszym wyzwaniem na tym etapie wyzwaniem jest pokonanie tego dużego poczucia zagubienia, przetrwanie i dalsza nauka. Dużo osób z powodu tego, że zamiast się im to jakoś klarować wraz z coraz większą wiedzą to z każdą książką i filmem robi się to wszystko coraz bardziej zagmatwane. Ale jest pewna masa krytyczna wiedzy i po jej osiągnięciu możliwe staje się przejście do kolejnej fazy. Największym wyzwaniem na tym etapie oprócz poczucia zagubienia i jednocześnie sposobem na dalszy rozwój jest zostawienie tego słuchania, czytania i oglądania na jakiś czas w spokoju. I to jest dla wielu osób kompletnie wbrew logice, bo skoro oglądam, słucham i czytam, nawet działam i niewiele się dzieje to może się pojawić myśl. że po prostu robię tego za mało dlatego nie ma efektów a nawet jak je mam to coś jest nie do końca takie jak sobie to wyobrażałam. Na początku to zrezygnowanie z uczenia się może się wydawać przeciwskuteczne, bo nie gromadzisz żadnej wiedzy więc skąd niby miałby się pojawić jakiś postęp. Ale właśnie o to teraz chodzi – o skupienie się na sobie, budowanie samoświadomości z wiedzą, którą już masz a do tego potrzeba mniej zewnętrznej stymulacji, po prostu potrzeba się czasem zatrzymać i poświęcić czas na refleksję nad sobą. Teraz w Twoim życiu jest za dużo innych ludzi, którzy Ci mówią co robić i co będzie dobre, za dużo koncepcji za dużo wiedzy żeby przejść na kolejny poziom.

Etap przesunięcia się w swoją stronę  i w stronę czegoś większego

Na tym etapie chodzi o zyskanie kontaktu z własnymi uczuciami, intuicją, pragnieniami, zbudowanie swojej niezależności, zrobienie z siebie centrum swoich własnych decyzji, bycie dla siebie samego punktem odniesienia, zbudowanie niezależności, własnego stylu i używanie tego czego się nauczyłeś jako narzędzia do tego żeby odkryć i pójść swoją własną drogą a nie jako przewodnika. Myślę, że jedną z najtrudniejszych rzeczy na tym etapie jest często poczucie rozdarcia pomiędzy tym czym taka osoba żyła do tej pory czyli pomiędzy starym a tymi jej nowo odkrytymi pragnieniami i podążenie za tym, co sama dla siebie uznaje za ważne w oderwaniu od oczekiwań społecznych, rodziny, przyjaciół. Na początku taka osoba nie jest pewna czy to jest właściwe, czy może to zrobić. Cokolwiek w sobie odkryjesz właśnie dzięki przyglądaniu się sobie, będziesz potrzebował na tym etapie odwagi i drugiej rzeczy, która jest kluczowa – samoakceptacji, bo jeżeli Ty sam nie zaakceptujesz tego, co jest w środku znów wrócisz na standardową ścieżkę, którą już ktoś dla Ciebie przetarł. Nie chcę przez to powiedzieć, że społeczeństwo to jest samo zło, ale prawda jest taka, że społeczeństwo funkcjonuje dzięki utrzymywaniu przeciętności, taki jest cel, chodzi o wyrównanie dysproporcji i zyskanie bezpieczeństwa. To niestety nie za bardzo bierze pod uwagę indywidualność i to co Maslow nazwał samoaktualizacją.  To, co ktoś mówi Ci na temat tego kim powinieneś być niekoniecznie musi być prawdziwe dla Ciebie, ale presja społeczna jest tak silna, że zbliżenie się do siebie i zaakceptowanie tego co się tam znajdzie, podążanie za własną intuicją czasami wbrew szarej masie naprawdę wymaga odwagi, samodzielności i akceptacji. Zauważysz też, że jeżeli to przyjmiesz będziesz mógł zacząć robić swoje małe kroki na własnej ścieżce i doświadczysz przyjemności jaka się z tym wiąże. Twoje cele, motywacja i powody do pracy i w ogóle do życia się zmieniają. Z czasem pewnie zaczniesz chcieć się tym podzielić zaczniesz myśleć o swoim wkładzie w świat i dla innych. Zaczynasz chcieć używać swoich talentów, swojej pasji do służenia innym. I na tym etapie to zaczyna być mniej robione przez Ciebie a bardziej przenikać przez Ciebie. Przymus, nacisk na cele i efekty jest zastępowany przez swobodę, mniej sztywny stosunek do rezultatów. Bo dalej będziesz miał cele, będziesz chciał coś osiągać, jakoś wpływać na świat i na ludzi, ale właśnie bez presji na rezultat, bo na tym etapie pożądanie egoistyczne coraz bardziej jest zastępowane zaufaniem. A zaufanie usuwa strach, który jest w dwóch poprzednich etapach bardzo silny. Największym wyzwaniem na tym etapie jest właśnie zaufanie, odpuszczenie kontroli a jednocześnie posiadanie celów, realizowanie ich. Na tym etapie motywacja i dyscyplina właściwie przestają być problemem. Za działaniem stoi coś innego. Myślę, że w ramach tego etapu takim kolejnym krokiem jest zupełna otwartość na zmianę. To jest takie podejście – co się zdarzy to ja to przyjmę i świadomość tego, że kontrola jest złudna. To nie oznacza siedzenia i czekania aż jakieś magiczne siły zaczną działać, wręcz przeciwnie to jest działanie, które jest wynikiem tego przepływu. Na tym etapie cele są osiągane, zadania wykonywane i rzeczy robione i to nie jest efektem żadnej presji na rezultat ani poczucia, że wszystko jest w Twoich rękach, rozwój staje się przyjemny, nie jest stresujący, bo opiera się właśnie na zaufaniu.

Podsumowując rozwój na początku wydaje się czymś bardzo trudnym i skomplikowanym, ale te kolejne poziomy wcale nie wyglądają tak jak można byłoby tego oczekiwać. Większość ludzi myśli, że jeżeli chcą być w jakiejś dziedzinie bardzo zaawansowani to to będzie wymagało coraz więcej pracy i będzie się stawało coraz bardziej skomplikowane i złożone i to samo podejście dostosowują do rozwoju osobistego, ale z rozwojem osobistym robionym właściwie jest inaczej, jest odwrotnie. To wszystko staje się prostsze, bardziej naturalne z każdym etapem. Każdy kolejny etap jest prostszy, co wcale nie znaczy, że to wszytko razem jest łatwe, szybkie i przyjemne. Bywa różnie, ale przejście tej drogi daje sporo mądrości nie tylko na takim powierzchownym poziomie, ta mądrość zmienia jakość życia wewnątrz a przez to i na zewnątrz dlatego od osób, które przechodzą przez te etapy czuć fizycznie inną energię i moim osobistym marzeniem jest to żeby było więcej takich osób.

MAGDA ADAMCZYK

5 Komentarze

  1. Paweł napisał(a):

    Pani Magdo ! Jest Pani fantastycznym terapeutą i wzorcem. Jestem Pani fanem. Pozdrawiam serdecznie !!!

  2. Barbara napisał(a):

    Świetnie ujmuje Pani sedno sprawy. Sama esencja tego co w danym temacie ważne. Opisuje Pani w punkt istotę zagadnienia! Nic dodać nic ująć. Z przyjemnością słucham Pani wykładów, Odkrywam nieodkryte i uświadamiam nieuświadomione.

  3. Ania napisał(a):

    Dużo sobie dzięki Pani poukładałam. Czekam na więcej :). Dziękuj, że Pani jest i pozdrawiam.

  4. Anna napisał(a):

    motyw odpowiedzialności przewija się tu już przez kilka filmów, na początku szokuje, po jakimś czasie daje ulgę, że to nie los gnębi i rzuca kłody pod nogi i daje nadzieję, że oto ode mnie zależy tak wiele, to pozytywna wspaniała informacja

  5. Dariusz napisał(a):

    Brawo! Swietnie wszysytko wytlumaczone! Dziekuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *