Czym Medytacja Nie Jest

Dzisiaj temat medytacji a konkretnie będę mówić o tym czym medytacja nie jest. Opowiem o ważnych i moim zdaniem najbardziej powszechnych niejasnościach, nieporozumieniach dotyczących rozumienia medytacji, które czasem sprawiają, że mimo, że wydaje nam się, że wiemy czym medytacja jest to i tak mamy trudność z jasnym określeniem tego czy to co robimy to rzeczywiście jest medytacja czy nie i czy przypadkiem nie mylimy jej z czymś innym.

Wątpliwości w medytacji

Myślę, że niezależnie od tego jak bardzo jesteśmy pewni tego, że wiemy czym jest medytacja to ciągle jest wokół niej dużo szarości, nieporozumień i niejasności. Czasami nawet przeciwstawnych poglądów, które tylko karmią dalsze nieporozumienia i mity krążące wokół medytacji. Wiele osób z tego powodu nie do końca wie o co chodzi z tą medytacją i ma problem z określeniem tego czy to co robi na podstawie swojej wiedzy to rzeczywiście jest medytacja czy coś innego i to nie tylko na początku praktyki medytacyjnej, ale też już po jakimś czasie. Bo wtedy właśnie zaczynamy zauważać, że w medytacji towarzyszą nam różne stany pośrednie albo podobne do medytacji i że jest wiele teorii na temat medytacji, które czasem budzą wątpliwości co do samego sedna medytacji i tego jak ona powinna wyglądać. Po prostu po drodze pojawiają się inne rzeczy, które łatwo można wziąć za medytację. Dlatego myślę, że pomocne może być nie tylko określenie czym medytacja jest, bo chociaż to trochę rozjaśnia sytuację to ciągle zostawia spore pole do wątpliwości, ale też określenie tego czym medytacja nie jest. Bo może tu masa wątpliwości, co do tego kiedy rzeczywiście medytujemy a kiedy nie – jeżeli po prostu sobie siedzę i nic nie robię, nie myślę o niczym szczególnym czy to już jest medytacja czy nie? Albo kiedy siedzę w autobusie i jadę w takim stanie zawieszenia to czy medytuję czy nie? Kiedy siedzę na poduszce medytacyjnej i próbuję uspokoić moje myśli, uciekam od nich, daję im się ponieść, tłumię je albo próbuję się ich pozbyć to czy medytuję czy nie? A co kiedy sobie siedzę i marzę, czy to jest medytacja czy nie? Kiedy się relaksuję czy to jest medytacja czy nie? W takim gąszczu wątpliwości nawet jeżeli wiesz czym jest medytacja możesz poczuć się zwyczajnie zagubiony albo zagubiona. Jest wiele rzeczy, które wydają się podobne albo pokrewne i przez to czasem ciężko określić czy to co robisz albo czego nie robisz to jest czy nie to. W jednym z  moich filmów dość jasno mówiłam o tym czym medytacja jest i jak wygląda i o co tak naprawdę w niej chodzi, ale myślę, że dopełnieniem tego powinien być film o tym czym medytacja nie jest żeby łatwiej zbliżyć się do tego czym jest. Dlatego dzisiaj opowiem o tym czym medytacja nie jest. Zacznę od tego, że medytacja nie jest:

 

  • Pozbywaniem się myśli, uspokajaniem myśli, tłumieniem myśli ani uciekaniem od myśli. Myślę, że to jest chyba największe nieporozumienie na temat medytacji. Sam ten pomysł z pozbywaniem się myśli i oczekiwaniem tego, że ich nie będzie ma ogromny wpływ na to czy kiedy już zaczniesz medytować będziesz to kontynuował czy z niej zrezygnujesz. Dlaczego? Dlatego, że to jest nierealistyczne oczekiwanie. Nakładasz na siebie oczekiwanie, że powinieneś w medytacji być w stanie oczyścić umysł, usunąć myśli i że w ogóle nie powinieneś mieć żadnych myśli w trakcie medytacji, ale one ciągle się pojawiają. I kiedy zaczynają się pojawiać a na pewno się pojawią zaczniesz z powodu tego oczekiwania oceniać siebie i swoją praktykę medytacyjną negatywnie – nie umiem medytować, bo nie umiem pozbyć się myśli. Myślisz sobie – dlatego, że mam myśli, których nie powinienem mieć, bo przecież medytuję to znaczy, że nie radzę sobie, to nie działa, próbuję miesiącami i nic się nie zmienia, myśli ciągle się pojawiają, coś muszę robić źle albo coś z tą medytacją jest nie tak. To może wywołać w Tobie uczucie porażki a co jest dalej wszyscy wiemy – ludzie rezygnują z medytacji, ale nie zdają sobie sprawy, że rezygnują z niej z powodu własnych oczekiwań, które od początku były nierealistyczne a nie z powodu tego, że ponoszą jakąś prawdziwą porażkę. Medytacja nie polega na tym żeby pozbywać się myśli. W medytacji chodzi o stanięcie poza strumieniem myśli i obserwowanie go bez zatrzymywania, tłumienia, pozbywania się myśli. Chodzi o traktowanie myśli jako czegoś zwyczajnego, obiektów, które pojawiają się w przestrzeni naszej świadomości. To są tylko myśli na które nie musisz reagować, nie musisz na nie odpowiadać, możesz po prostu im się przyglądać. Myśli są treścią na tle Twojej świadomości, która jest pierwotna względem myśli – czyli była pierwsza. Medytacja jest obserwacją i nie wchodzeniem w strumień myśli nie daniem się mu ponieść, ale nie przez odcinanie się od tego strumienia tylko przez obserwowanie go. Przychodzi myśl – dzisiaj mam egzamin, potem myśl muszę coś zjeść, potem myśl drętwieje mi noga itd. Nie wchodzenie w ten strumień myśli oznacza nie podążanie za myślą np. o egzaminie i nie myślenie – ciekawe jakie będą zadania, pewnie nie zdam a jak zdam to kupię sobie nowy rower itd. Chodzi i pozwolenie żeby myśl o egzaminie przeminęła i żeby pojawiła się kolejna myśl w tym przypadku, to ze muszę coś zjeść. Z natury Twojego umysłu wynika to, że będzie produkował myśli i to jest normalne dla większości ludzi. Ale tak naprawdę nasz naturalny stan to jest bardziej świadomość. Widząc myśli jako to czym rzeczywiście są nie mieszamy mistrza z niewolnikiem. W dzisiejszych czasach staliśmy się niewolnikami naszych myśli, które wywołują w nas uczucia, kierują naszymi działaniami, sterują naszym zachowaniem, ale prawda jest taka, że to my jesteśmy panami naszych myśli, przynajmniej powinniśmy nimi być. Chcę przez to powiedzieć, że medytacja nie polega na usuwaniu myśli, bo medytacja w ogóle nie ma żadnego szczególnego celu. A to znaczy, że nie ponosisz porażki kiedy nie jesteś w stanie usunąć swoich myśli, bo tego nie zrobisz, łatwiej będzie usunąć swoje oczekiwanie odnośnie usuwania myśli, bo przez ocenianie się w czasie medytacji kiedy próbujesz pozbyć się myśli i Ci się to nie udaje produkujesz tylko więcej myśli i zaczynasz się oceniać jeszcze ostrzej. Czyli jeszcze raz – zamiast usuwania myśli obserwuj strumień myśli – to wszystko, nic z nimi nie rób.
  • Medytacja to nie jest skupienie ani koncentracji na żadnym konkretnym obiekcie. Medytacja jest raczej byciem polem świadomości w którym różne rzeczy się pojawiają i są widziane dzięki uważności na to co się dzieje bez prób zmiany tego co się dzieje. Czyli medytacja nie polega na skupianiu się na jakimś szczególnym obiekcie czy myśli, która się pojawia. Dlaczego? Dlatego, że to zawężyłoby pole świadomości. Medytacja przypomina widzenie w skali makro a skupienie się na czymś widzenie w skali mikro. Kiedy się skupiamy na jakimś obiekcie wykluczamy tym samym inne obiekty z naszej świadomości, ale to nie jest coś czego chcesz w medytacji. Świadomy wysiłek skupienia się na czymś nie jest medytacją, bo medytacja nie wymaga takiego wysiłku to po pierwsze po drugie medytacja obejmuje wszystko co się dzieje. W medytacji Twoja świadomość się swobodnie poszerza, obejmuje coraz więcej zamiast się ograniczać. Czyli medytacja to po prostu bycie świadomym, ale niczego bardziej niż innych rzeczy, niczego szczególnego, bycie świadomym tego co przychodzi bez selekcji przez świadome skupienie uwagi. Po prostu siedzenie i bycie z tym co przychodzi bez zmiany tego, co przychodzi i bez odwracania uwagi niezależnie od tego czy nam się podoba to co przychodzi czy nie. Znów to po prostu obserwacja odczuć, myśli i doświadczenia tu i teraz.
  • Medytacja nie jest stanem zawieszenia ani otępienia. Wiele osób myśli, że jeżeli siedzą w autobusie, metrze, szkole w pracy w takim dziwnym stanie zawieszenia, bezmyślnego odrętwienia gdzieś gdzie w sumie nic się nie dzieje i tak sobie bezmyślnie siedzą, są w swojej głowie to medytują, bo przecież nie myślą o niczym szczególnym. To nie jest medytacja. Ten stan zawieszenia gdzieś tam daleko stąd jest bardzo daleko od medytacji, bo nie ma w nim świadomości. Medytacja wymaga pewnej czujności, świadomości nie jest stanem zawieszenia ani błądzenia w myślach. Medytacja to świadomość tej chwili, doświadczenia w tej chwili. To jest czujne obserwowanie tego, co jest. Ta czujność, która jest w medytacji jest wzmacniana przez postawę ciała w medytacji, postawa pomaga w utrzymaniu uważności. Dlatego medytujemy z prostymi plecami żeby ciało wspomagało umysł.
  • Medytacja nie jest sposobem na kontrolowanie umysłu. Niektórzy myślą, że dzięki medytacji będą w stanie kontrolować swoje myśli i sprawić, że one będą takie jak oni chcą żeby były .Jeżeli wydaje Ci się, że dzięki medytacji będziesz mógł lepiej kontrolować to co dzieje się w Twoim umyśle przez zmianę swoich myśli to się mylisz. To co w takiej sytuacji robisz to wchodzisz głębiej w myśli, bo starasz się manipulować swoim umysłem z poziomu myśli. Medytacja jest odpuszczeniem kontroli nad myślami i nad umysłem. Pozwoleniem mu na robienie tego na co ma ochotę bez podążania za nim. Próby sterowania myślami i próby dostosowywania medytacji do naszych oczekiwań kończą się frustracją. W medytacji i w życiu nie pojawiają się tylko pozytywne i przyjemne myśli. Niezależnie od tego, co się pojawia po prostu siedź i obserwuj to co się dzieje, bo cały sens medytacji polega właśnie na odpuszczeniu kontroli na braku manipulacji. Nawiasem mówiąc i tak nie będziesz w stanie kontrolować umysłu kontrolując myśli, bo myśli są drugorzędne. Takie próby powodują, że wchodzisz w strumień myśli czyli próbujesz rozwiązać jakieś problemy , które tworzą Twoje myśli na poziomie myśli. W taki sposób tracisz kontrolę, zapętlasz się. Odpuszczenie kontroli powoduje, że zyskujesz poczucie kontroli, ale na dalszych poziomach medytacji z czasem dotrze do Ciebie, że nie ma co tu kontrolować i kontrola jest w ogóle niepotrzebna i w dodatku iluzoryczna.
  • Medytacja nie jest techniką relaksacyjną. Myślę, że uczucie głębokiego relaksu w czasie medytacji jest jednym z najważniejszych powodów dla których ludzie zaczynają medytować, ale mimo, że stan relaksu jest ważny w medytacji to nie jest to samo, medytacja to nie jest relaks tylko inaczej nazwany. To nie znaczy, że uczucie zrelaksowania nie jest częścią medytacji, ale sama medytacja to jest coś znacznie więcej. Poza tym uczucie zrelaksowania czasem się pojawia w medytacji czasem nie. Można doświadczyć w czasie medytacji naprawdę głębokiego stanu zrelaksowania, ale to nie jest pewne. Bywają dni kiedy więcej w tym napięcia niż relaksu. Tak czy inaczej medytacja jest objęciem i akceptacją tego co się pojawia bez względu na to czy to będzie relaks czy spięcie. To nie jest preferowanie jednego stanu ponad innym albo wyższość jednego stanu nad drugim. Czyli z perspektywy medytacji nie jest ważne czy czujesz frustrację, spięcie czy relaksację. Wszystkie stany są ważne w tym momencie i są równe w kontekście świadomości, po prostu są. Mam nadzieję, że już widać czemu medytacja jest znacznie szerszym pojęciem niż relaksacja. Nie jest też tak, że relaks jest warunkiem medytacji – nie jestem zrelaksowana dzisiaj to nie medytuję albo ok jestem dziś zrelaksowana to pomedytuję. Znów z perspektywy medytacji to jest to samo. Oba stany są w porządku i zwalczanie jednego żeby osiągnąć drugi jest brakiem akceptacji tego co jest. I to akceptowanie bywa naprawdę trudne, bo w medytacji mogą pojawić się zupełnie odmienne odczucia od relaksacji – frustracja, niecierpliwość, może coś Cię akurat boli, nudzisz się, jesteś nieszczęśliwy, Twój umysł szaleje. Chodzi o to żeby niezależnie od tego co jest pożądane, witać w medytacji każdy stan, nie oddzielać siebie od niczego co jest, chodzi o to żeby doświadczać tego co jest. Medytacja nie jest dobra albo zła w zależności od stanu w jakim jesteś.
  • Medytacja nie jest sposobem na ucieczkę od rzeczywistości. Właściwie jest odwrotnie. Nie jest tak, że w momencie kiedy siadasz na poduszce medytacyjnej katapultujesz się jakimś cudem do innego świata żeby uniknąć patrzenia na swoje problemy, wyzwania i żeby nie widzieć rzeczy, które dzieją się wokół Ciebie i w Twoim życiu. Nie chodzi o odwrócenie głowy od swojego życia na 20, 30 minut dziennie w medytacji. W medytacji nie chodzi o rozerwanie się albo o pozbycie się tego czego nie chcemy i trzymanie się jakiejś fantazji. Prawda jest taka, że w medytacji często te problematyczne rzeczy wreszcie wychodzą na światło dzienne. Czyli stajesz twarzą w twarz z tym co jest w Twoim umyśle pod warunkiem, że nie próbujesz tutaj nic zmieniać ani uciekać, stajesz twarzą w twarz ze swoimi trudnościami, doświadczeniami, radościami i podchodzisz do nich tak samo, jakby nie było pomiędzy nimi różnicy, jakby nie było rzeczy negatywnych i pozytywnych, bo wartościowanie nie jest częścią medytacji, po prostu obserwujesz. To wymaga odwagi, ale też pomaga w procesie uspokajania emocji chociaż to nie jest cel. Chodzi o akceptowanie tego, co się dzieje, bo akurat teraz to się dzieje. Siadając do medytacji nie czyścisz nagle swojego umysłu z tych wszystkich rzeczy i nie wypełniasz go czymś innym, pozwalasz żeby było jak jest aż minie. Mimo, że czasami Twój umysł będzie Cię doprowadzał do szału, nie będzie się uspokajał, będziesz chciał uciec siedź z tym co jest, tak jest ok, zaakceptuj i nie staraj się uciec i być gdzieś indziej.
  • Medytacja nie jest myśleniem. To się może wydawać oczywiste, ale wiele osób myśli, że jeżeli myśli intensywnie o czymś to to jest medytacja. Po pierwsze skąd wiadomo, że myślisz albo, że medytujesz? Jeżeli łapiesz się na tym, że nie byłeś świadomy przez jakiś czas miejsca w którym jesteś, tego, że siedzisz w pokoju, nie byłeś świadomy tego co czujesz a do głowy przychodziły Ci plany na przyszłość albo wspomnienia i Ty się w nich zatopiłeś to znaczy, że myślisz. Myślenie to nie jest medytacja. Obserwowanie myśli tu i teraz to medytacja. Prawie każdy ma ciągle płynący strumień myśli bez ładu bez składu, czasami myśli nas wciągają, angażują, szczególnie jak  są ciekawe, bardzo dobre albo bardzo straszne i łatwo za nimi podążyć – od myśli do kolejnej myśli itd. Kiedy siedzisz w medytacji i nie reagujesz, nie podążasz za jakąś myślą – zabawną czy tragiczną na temat przyszłości albo przeszłości, po prostu sobie obserwujesz zobaczysz wyraźnie różnicę pomiędzy myśleniem a świadomością, bo to są dwie różne rzeczy. Nie ma myśli bez świadomości, ale jest świadomość bez myśli. Jasne jest chyba to co jest potężniejsze.  Medytacja daje Ci możliwość wyjścia ponad myśli i uczucia i daje poczucie stabilności emocjonalnej, ale to też nie jest najważniejsze, ważne jest żeby być z tym co się pojawia a nie być w środku, nie identyfikować siebie z tym czyli nie mylić świadomości z myślami.
  • Medytacja nie polega na dążeniu do jakiegoś konkretnego stanu. Już częściowo o tym powiedziałam, ale myślę, że akurat tego nigdy za dużo. W medytacji nie chodzi o osiągnięcie jakiegoś konkretnego stanu. Właściwie chodzi o pozwolenie sobie na bycie tu gdzie akurat jesteś i w jakim stanie jesteś. Ze swoim życiem, uczuciami, odczuciami i myślami. Medytacja jest objęciem i akceptacją tego co się pojawi, cokolwiek to będzie bez preferowania i bez wyższości jednego stanu nad drugim. To nie jest wcale takie proste jak się wydaje, bo dzisiaj mamy obsesję zmiany stanów na życzenie a szczególnie chcemy uciec od tak zwanych negatywnych stanów. Często też chcemy być gdzie indziej niż jesteśmy – czyli jeżeli jesteś w sklepie to już chcesz być w domu jak jesteś w domu to już chcesz być na spacerze itd. Trwa ciągła walka z tym, co jest co medytacji nie ułatwia. W kontekście medytacji tak zwany zły stan czy przyjemny stan nie mają znaczenia, bo to są dwie strony tej samej monety. Z jednym automatycznie przychodzi drugi. Problem polega na tym podziale – to jest dobre to jest złe a tak naprawdę to tylko kwestia naszej oceny, obiektywnie nie ma czegoś takiego. Medytacja pozwala zrównoważyć podejście do obu stanów, to nie znaczy, że zmienisz się w robota bez emocji, raczej to znaczy, że medytacja pozwoli Ci dostrzec emocje i doświadczać głębiej, zobaczyć pełne kolory wszystkich odczuć, ale bez konieczności reagowania na nie. Wyrobiliśmy w sobie opór względem niektórych stanów a medytacja pozwala nam ich doświadczyć bez uciekania. Warto to robić, bo to od czego uciekasz będzie Cię ścigać. Poza tym medytacja nie jest od tego żeby dawać Ci same fantastyczne i przełomowe doświadczenia i to nie jest sposób na osiągnięcie czegoś innego niż jest. To po prostu siedzenie z tym, co jest i tyle i ta prostota sprawia, że medytacja bywa trudna. Tutaj lepiej nie przekombinować, ale też nie upraszczać. Fakt, że nie możemy ponieść porażki w medytacji nie oznacza, że nie możemy się oszukiwać i wmawiać sobie że medytujemy kiedy w rzeczywistości chodzi nam tylko o to żeby osiągnąć jakiś określony, wymyślony rezultat.
  • Medytacja nie jest techniką. Metody i techniki są potrzebne w medytacji tylko do momentu osiągnięcia stanu zrelaksowanej świadomości, czujności, poczucia równowagi jako stanu, który towarzyszy nam nie tylko w czasie medytacji, ale też poza nim. Są setki technik medytacyjnych i warto sprawdzać, które z nich Ci będą służyły najlepiej, ale techniki nie powinny przesłaniać samej medytacji. Techniki są tylko po to żeby wskazywać na sposób bycia z Twoim umysłem, obecną chwilą i Twoim doświadczeniem. Łatwo pogubić się w tych wszystkich technikach i ludzie często pytają jaka technika jest najlepsza i tylko to ich interesuje – to jest patrzenie na palec, który wskazuje na księżyc zamiast na sam księżyc. Żadna technika nie jest lepsza ani gorsza, nieważne jakiej techniki użyjesz. Jeżeli nie zobaczysz sedna techniki będą bezużyteczne a nawet mogą utrudniać, bo bywają świetnymi narzędziami do tego żeby zmieniać swój stan, znaleźć się dzięki nim gdzie indziej albo usunąć na chwilę myśli. Techniki są drugorzędne i potrafią namieszać.
  • Medytacja nie jest lekiem na wszystko. Niektórzy myślą, że jak zaczną medytować to ich życie magicznie zmieni się natychmiast o 180 stopni. Oczywiście może się zmienić ale najczęściej zmienia się nie w taki sposób w jaki tego oczekujesz. Istnieje coś co nazywa się sekretną praktyką. To jest jakaś fantazja o uleczeniu, o tym, że jeżeli zaczniesz medytować to coś w Tobie się naprawi i wiele osób zaczyna medytować po to żeby w sobie coś naprawić. Dzięki medytacji chcą naprawić swoje poczucie własnej wartości, przestać być nerwowymi, osiągnąć niezachwiany spokój, poradzić sobie z gniewem, problemami w związku w pracy itd. Czyli istnieją jakieś oczekiwania, których czasami nawet sami sobie nie uświadamiamy i nie ujawniamy ich nawet sobie ukrywając się za otoczką mglistej duchowości. Uzdrowienie, naprawienie się nie jest celem medytacji, bo nic nie jest zepsute.  To nie znaczy, że medytacja nie wpłynie pozytywnie na Twoje życie, bo jednak większość ludzi czerpie korzyści z medytacji ale właśnie często to nie są takie korzyści jakich oczekiwali na początku. Najlepszy sposób na podejście do medytacji to brak oczekiwań.

Podsumowując – zaskakującym sposobem w jaki medytacja wpłynie na Twoje życie jeżeli nie będziesz oczekiwał czegoś innego poza tym, co jest, nie będziesz oczekiwał niczego poza tym co się dzieje i poświęcisz swoją potrzebę tego żeby coś specjalnego się w medytacji pojawiło, jakieś niesamowite doświadczenie odkryjesz, że to niesamowite doświadczenie już jest, właśnie tu i teraz. Kiedy to zauważysz z czasem będziesz dostrzegał tego coraz więcej i więcej w codziennym życiu. To prowadzi mnie do wniosku, że pod tymi wszystkimi stanami, fantazjami i oczekiwaniami jest coś bardziej stabilnego, niezmiennego i do tej pory ukrytego chociaż oczywistego i to będzie się przebijało w codziennym życiu nie tylko w medytacji dzięki docenieniu i akceptacji.

MAGDA ADAMCZYK

 

 

 

3 Komentarze

  1. Barbara pisze:

    Myślę, że medytacja otwiera zamknięte furtki w umyśle człowieka, jeżeli się wytrwale praktykuje. Takie furtki zamknięte na kłódki blokujące wyjście z zamknietego kręgu niemożności zmiany własnego życia. Dopiero w ciszy medytacji można zauważyć ukryty kluczyk, który daje nadzieję na zmianę sytuacji.
    Nie mozna niczego oczekiwać , a jednak za medytacje biora sie ludzie najczęściej poszukujący jakiejś pomocy, ociechy czy coś takiego.

  2. Barbara kuczynska pisze:

    Dziękuje Pani Magdo za wszystkie artykuły są bardzo pomocne dla mójego rozregolowanego umysłu.
    Pozdrawiam Barbara

  3. Piotrek pisze:

    Czy można medytacje podsumować w następujący sposób: jest to wywołanie pewnego fizjologicznego stanu mózgu, który po prostu pozwala z niego lepiej/inaczej korzystać?
    Jeżeli tak to czy mózg się adaptuje i trzeba, np. wydłużać czas sesji?

    Z góry dzięki za odp, pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *