Warunki Rozwoju | Klasyczny Pozorny Konflikt

Dzisiaj temat klasycznego konfliktu połączonego z rozwojem, który niezrozumiany może zupełnie zatrzymać Twój rozwój i wzrost. Opowiem o tym jaki konflikt mam na myśli, o tym gdzie i  jak możesz go zobaczyć w swoim codziennym życiu, czemu właściwie ten konflikt jest pozorny i dlaczego jego wpływ na Twój rozwój nie jest wcale taki oczywisty jak mogłoby się wydawać,  i o tym co jest potrzebne żeby przekroczyć ten konflikt i rozwijać się efektywnej respektując wszystkie swoje potrzeby.

Bezpieczeństwo vs. wzrost

To o czym dzisiaj chcę opowiedzieć jest tak oczywiste, że aż mało widoczne na co dzień i może zostać łatwo przeoczone właśnie przez swoją oczywistość. Myślę, że chociaż każdy doświadcza tego wiele razy w swoim życiu niewiele osób poświęca temu konfliktowi jakąkolwiek uwagę. I Ty też pewnie doświadczasz tego może nawet na co dzień. Doświadczasz tego konfliktu za każdym razem kiedy próbujesz wprowadzić jakąś zmianę na lepsze, która w pewnym sensie mniej albo bardziej namacalnym będzie wymagała odejścia od tego, co już masz, co jest znane i stanięcia twarzą w twarz z czymś nowym, nieznanym i niepewnym. Na przykład kiedy myślisz o zmianie pracy i w końcu znajdujesz nową, nadejdzie ten moment w którym będziesz musiał zostawić starą pracę i przejść do nowej a to będzie wymagało ostatecznej decyzji od Ciebie a przecież nie masz pojęcia jak będzie w tej nowej firmie – może lepiej a może gorzej niż w tej starej. Niby nowa firma daje Ci większe możliwości, ale tu masz coś co znasz, coś co jest pewne, nie wymaga to wysiłku i jest bezpieczne. Doświadczysz tego konfliktu kiedy będziesz zastanawiał się nad zakończeniem swojej starej relacji, która może Ci nie służy, ale mimo to pojawią Ci się w głowie myśli w rodzaju –  co jak ja już nikogo nie znajdę, a co jak trafię na kogoś gorszego, czy warto w ogóle ryzykować. Doświadczysz tego za każdym razem kiedy staniesz przed wyborem – wypuścić z rąk coś co już mam, coś pewnego czy pójść w nieznane które może się okazać gorsze albo lepsze. Działać w myśl zasady lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu czy spróbować łapać kanarka? Konflikt o którym mówię dotyczy Twojej potrzeby bezpieczeństwa i Twojej potrzeby rozwoju. To są dwie siły, których wszyscy doświadczamy, potrzeby, które wydawać by się mogło działają w przeciwnych kierunkach, ale nie jest tak do końca i dzisiaj chcę o tym powiedzieć. Jasne, że rozwój wymaga od Ciebie odważnych decyzji, wymaga zmian, ale jednocześnie nie odbywa się w warunkach zupełnego braku bezpieczeństwa. Masz obie potrzeby – potrzeba bezpieczeństwa jest niższą potrzebą, ale bardzo silną potrzebą. Jest połączona ze strachem przed utratą tego co masz, utratą tego co pewne i strachem przed zrobieniem kroku w stronę nieznanego, niestabilnego, ale być może czegoś, co ma potencjał ulepszyć Twoje życie, czegoś, co może dawać szansę na coś lepszego niż to co kiedykolwiek do tej pory miałeś trzymając się kurczowo swojego bezpieczeństwa.

Potrzeba samorealizacji, rozwoju jest potrzebą wyższą, ale też słabszą w porównaniu do potrzeby bezpieczeństwa, chociaż obie te potrzeby są koniecznością i obie są równie ważne dla nas jako ludzi, ale jednocześnie są inne. Potrzeba bezpieczeństwa w piramidzie Maslowa jest pierwsza w tym sensie, że jej zaspokojenie pozwala pójść wyżej po stopniach piramidy i po jej zaspokojeniu wyłaniają się inne potrzeby w tym potrzeba samorealizacji. I widać siłę potrzeby bezpieczeństwa na przykład kiedy w niestabilnej sytuacji stoisz przed wyborem pomiędzy jedną a drugą potrzebą, z dużym prawdopodobieństwem wybierzesz właśnie bezpieczeństwo. I właśnie to robią miliony ludzi wychodząc codziennie do pracy i czekając na wypłatę. Nie chodzi mi o to, że to jest złe, ale to pokazuje, że ciągłe umiejętne balansowanie na granicy bezpieczeństwa, które wzbudza strach – zwolnią mnie czy nie, będę mieć na kredyt czy nie, czy wystarczy mi do końca miesiąca i na wszystko co potrzebuję czy nie jest w istocie zamykaniem ludzi w ciągłym ściganiu bezpieczeństwa, co upośledza ich rozwój wewnętrzny, co nawet bardziej pozbawia ich poczucia bezpieczeństwa – tak właśnie o tym myślę.

Statyczne bezpieczeństwo i proces

Problem z takim podejściem, czyli tylko ze ściganiem bezpieczeństwa jeżeli damy się na to nabrać,  polega na tym, że jeżeli będziesz tak postępował ciągle, czyli zawsze będziesz wybierał tylko ściganie bezpieczeństwa możesz z czasem znaleźć się w mało bezpiecznej sytuacji, szczególnie, że żyjemy w nowoczesnym, ekstremalnie szybko zmieniającym się świecie. A rozumienie bezpieczeństwa w statyczny sposób w takim świecie jest niebezpieczne. A my przecież ciągle myślimy o bezpieczeństwie jako o tym mitycznym świętym spokoju, jako o tej w 100% stabilnej sytuacji gdzie nic nam nie zagraża i nie może zagrozić i chętnie dążymy do tego momentu. Problem w tym, że taki moment właściwie nie istnieje. Prawie nigdy nie jest idealnie. A my myślimy o bezpieczeństwie właśnie jak o tym idealnym stanie dokonanym, statycznym obiekcie, który osiągniemy pewnego dnia. Stan w którym niczego nam nie zabraknie i będziemy zadowoleni. Większość ludzi czeka na ten moment i stara się do niego dojść przez unikanie zagrożeń, wysiłku, pracy i ryzyka i wyobraża sobie, że pewnego dnia, gdzieś tam w przyszłości będzie na tyle bezpieczna, że wreszcie będzie mogła poświęcić swój czas na rozwój, na realizowanie własnych marzeń, na poznawanie siebie. Jeżeli tak podejdziemy do bezpieczeństwa to problem w osiągnięciu tego stanu w końcu zauważymy też w czasie. Dlaczego? Bo czas będzie mijał, nic nie będzie się zmieniało, to trochę wiąże się z tymi trzem fazami rozwoju osobistego z ostatniego filmu – czekam aż rozwiąże problemy zamiast wyjść ponad problemy a tutaj czekam aż będę w 100% bezpieczna żeby zacząć iść w stronę mojego rozwoju. Efekt jest podobny. Skoro takie myślenie o bezpieczeństwie raczej nam w rozwoju nie pomaga i to nie jest jakiś mityczny stan osiągany raz na zawsze to jakie rozumienie bezpieczeństwa posłuży naszemu rozwojowi? Myślę, że pomoże rozumienie bezpieczeństwa jako procesu, czegoś co na pewnym poziomie musi istnieć a jednocześnie nie może być statyczne. Jako czegoś o co trzeba zadbać dokonując wyborów, ale jednak te wybory powinny iść w stronę rozwoju. Tak naprawdę w każdej minucie, w każdej godzinie, każdego miesiąca, i każdego roku świadomie bądź nie podejmujesz decyzje o tym czy będziesz kurczowo trzymał się tego co już masz, trzymał się przeszłości czy zaglądał w przyszłość, czy będziesz żył swoim życiem czy będziesz żył według czyjejś wizji, czy będziesz żył w strachu czy się odważysz, czy będziesz się rozwijał czy stał w miejscu albo nawet szedł w drugą stronę w stronę regresu, czy będziesz zależny czy niezależny. Obie rzeczy są trochę straszne i trochę kuszące. Obie mają w sobie słodycz i gorycz, ale od Ciebie zależy którą słodycz i którą gorycz wybierasz. Jak te potrzeby działają w praktyce i jak te smaki przenikają się w codziennym życiu?

Smak bezpieczeństwa i rozwoju

Wyobraź sobie taką sytuację. Powiedzmy, że tracisz naprawdę dobrą pracę czyli Twoje poczucie finansowego bezpieczeństwa zostaje zaburzone. Szukasz nowej pracy, nie czujesz się zbyt dobrze w tej sytuacji, bo wiesz czym dłuższy czas bez pracy grozi. Twoje myśli też nie pomagają, bo bywają dość drastyczne, podsuwają Ci wizję życia na ulicy bez pieniędzy, dachu nad głową itd. Po kilku miesiącach stresu i obaw w końcu znajdujesz, jak Ci się wydaje, naprawdę dobrą pracę i odzyskujesz powoli swoje poczucie bezpieczeństwa na takim podstawowym poziomie. W nowej pracy wszystko się układa dobrze, przez pierwszych kilka miesięcy uczysz się, jesteś zadowolony, ale po jakimś czasie dociera do Ciebie, że ta praca to nie jest coś czego Ty chcesz w dłuższej perspektywie, właściwie to w ogóle jej nie lubisz. Utknąłeś trochę, jest bezpiecznie, ale czujesz, że Twoja potrzeba rozwoju nie jest realizowana, czujesz, że stać Cię na więcej, że chcesz czegoś więcej dlatego podejmujesz decyzję o tym żeby zacząć rozwijać swój biznes na boku po pracy.  Zaczynasz działać, wszystko jest dobrze, czujesz się lepiej, czujesz się bezpieczny i jednocześnie się rozwijasz. Odkrywasz, że nauka nowych rzeczy, obmyślanie nowych kreatywnych planów, układanie strategii tak Cię pochłania, że nawet nie zauważasz kiedy mija kilka godzin. Twoja praca na boku zaczyna pochłaniać Ci coraz więcej czasu, zasobów emocjonalnych i coraz bardziej właśnie w nią chcesz inwestować swoje zaangażowanie. To też zaczyna Ci przynosić coraz więcej radości, coraz więcej satysfakcji. Rozwijasz się na wielu poziomach, rozwijasz swoją wiedzę, swoje umiejętności, swoje talenty i swoją osobowość aż oczywiste staje się, że Twoja stara praca i to całe bezpieczeństwo niesie ze sobą więcej goryczy niż słodyczy a to rozwój staje się słodki i przyjemny, co nie znaczy, że pozbawiony goryczy. W końcu stajesz przed decyzją – zostać w starej pracy, trzymać się mojego bezpiecznego miejsca i stałej pensji czy rozpocząć własną działalność, która nie wiadomo jak pójdzie, nie ma tutaj nic pewnego oprócz tego, że Cię to pociąga. Bezpieczeństwo do jakiegoś momentu było dla Ciebie bardzo atrakcyjne, w sumie nadal jest, bo pewnie odczuwasz strach przed porażką i ku Twojemu zaskoczeniu pewnie też strach przed sukcesem w Twojej działalności, bo to w końcu spora zmiana. Chcesz uniknąć straty tego, co masz, ale w tym samym czasie chcesz też pójść swoją drogą. Ilu ludzi dzisiaj przeżywa taki konflikt? Jeżeli jesteś jedną z nich napisz w komentarzu słowo pomarańcza:) Jakie tutaj w tej opisanej sytuacji zostały spełnione warunki dzięki którym łatwiej było Ci się przesunąć w stronę rozwoju?

Na pewno to, że zwiększyła się Twoja przyjemność z rozwoju, poczułeś słodycz wzrostu. Z czasem Twój rozwój stał się dla Ciebie przyjemniejszy niż tylko chodzenie do swojej bezpiecznej pracy i po pracy włączanie telewizora. Regularnie w czasie swojej indywidualnej pracy bywałeś w stanie flow, który jest takim małym naturalnym odurzeniem w rozwoju. Zacząłeś zauważać, że po paru godzinach pracy nad swoim projektem masz więcej energii niż wtedy kiedy zaczynałeś a po swojej regularnej pracy wracasz jakby zniknęło całe szczęście ze świata przez te 8 godzin. Po prostu rozwój stał się tak przyjemny, że zmniejszył znaczenie bezpieczeństwa, które stało się dla Ciebie złotą klatką. To może pomóc Ci w podjęciu decyzji o pójściu swoją własną drogą – czyli chodzi o Twoją subiektywną przyjemność płynąca z rozwoju.

Poza tym poświęciłeś czas na rozpoczęcie i kontynuowanie procesu rozwoju. Trochę poznałeś smak rozwoju, wiesz jak to wygląda, oswajasz się z tym i rozwój staje się jakby mniej przerażający a efekty jakby bardziej namacalne. Twoje obawy zaczynają blednąć a to zachęca do tego żeby pójść dalej.

Kolejna rzecz to to, że wyraźnie widać w tym przykładzie naszym, że bezpieczeństwo przestało już być dla Ciebie atrakcyjne. Po prostu przywykłeś do tego jak jest i to przestaje już być takie ważne. Przejadło Ci się, potrzebujesz teraz jakiejś stymulacji, ruchu, czegoś więcej.

W tej sytuacji pewnie też przemknęło Ci przez myśl pytanie, co będzie dalej jeżeli zostanę w miejscu w którym jestem i nic nie zmienię? Wniosek – jeżeli będę się tak kurczowo trzymać tego co mam to doprowadzi mnie w końcu donikąd, nic w ten sposób się nie zmieni. Z czasem doświadczę atrofii swojej osobowości, regresu. Zadając sobie takie pytanie możesz poczuć, że jeżeli nie pójdziesz w stronę wzrostu to po prostu zardzewiejesz.

Te wszystkie rzeczy tworzą środowisko w którym rozwój będzie łatwiejszy. I jak widać żadna z tych rzeczy nie mówi nic o kompletnym braku poczucia bezpieczeństwa. Według Maslowa rozwój możliwy jest tylko przy określonym poziomie bezpieczeństwa i to jest konieczne żeby dążyć do bycia w pełni funkcjonującą osobą, osobą, która ma zaufanie do świata i pogłębia relację sama ze sobą przez rozwój swojej osobowości.

Najważniejsza rzecz

Najważniejszą rzeczą jaką dzisiaj chcę przekazać w tym filmie jest to, że jedyną rzeczą, która daje stabilne poczucie bezpieczeństwa, chociaż ciągle mam na myśli bezpieczeństwo rozumiane jako proces, jest rozwój swojej osobowości. To jest bardzo mocno dla mnie zintegrowane w proces budowania optymalnego poczucia bezpieczeństwa. Chcę powiedzieć, że osoba, która rozwija swoją osobowość i zaczyna iść w stronę samorealizacji i bycia twórcą w swoim życiu staje się też współtwórcą swojego bezpieczeństwa. Rozwój osobowości rozumiem jako rozwój, który prowadzi taką osobę do właściwych dla niej celów, do samodzielności, niezależności, a przez to jest rozwojem, który zmienia rzeczywistość zewnętrzną mimo, że zmiany następują na poziomie wewnętrznym. Większość ludzi jest w tej kwestii bierna, bo wydaje im się, że bezpieczeństwo zyskuje się z zewnątrz. Ludzie w ogóle rzadko przejmują inicjatywę w związku ze swoim rozwojem wewnętrznym, porzucają swoją kreatywność, swoje marzenia, plany, ideały – swoje własne ja, które jest gwarantem bezpieczeństwa, bez tego nie ma trwałego bezpieczeństwa właśnie dlatego rozwój i bezpieczeństwo dla mnie wcale nie są czymś przeciwnym, wręcz przeciwnie. Tyle, że tak jak już powiedziałam to nie jest bezpieczeństwo rozumiane jako pogoń za stanem ostatecznym a raczej jak proces zyskiwania bezpieczeństwa , który odbywa się przez zwrócenie się w stronę rozwoju własnej osobowości. To odbiera celom mechaniczny charakter, nadaje rozwojowi sens a jednocześnie uniezależnia w sporym stopniu człowieka od zewnętrznych wydarzeń. A to nabiera szczególnego znaczenia w naszym świecie w którym nie ma za dużo bezpieczeństwa a jeżeli jest to wiąże się z ograniczeniami. Bezpieczeństwo o którym mówię daje wolność. Nasza współczesna rzeczywistość wydaje się pełna zagrożeń, nieprzewidywalna, fundamentalne wartości przestały być fundamentalne, króluje ambiwalencja i relatywizm dlatego uważam, że jedynym sposobem na danie sobie bezpieczeństwa jest właśnie rozwój osobowości i to na wielu poziomach. Wyobraź sobie, że po przygotowaniach, przemyśleniu sprawy, zdobyciu paru klientów w swoim biznesie na boku decydujesz się robić to na pełny etat i rzucasz swoją bezpieczną pracę, skupiasz się na rozwoju swojej firmy. Wszystko idzie dobrze. Rozwijasz się, uczysz się, realizujesz swoją wizję, swoje cele, tworzysz coś używając swoich talentów, robiąc to pracujesz 3x ciężej, jest Ci przy tym 5x przyjemniej i zarabiasz 10x więcej niż w swojej starej pracy. Jak to wpływa na Twoje poczucie bezpieczeństwa? Samorealizacja jest istotą bezpieczeństwa. I może oznaczać różne rzeczy, biznes jest tylko przykładem i na pewno nie chodzi mi o to żeby teraz wszyscy, którzy myślą o czymś podobnym rzucili natychmiast, dzisiaj swoją pracę i zabrali się za swój biznes i zaraz wyjaśnię czemu to mówię.

Zintegrowanie potrzeb – bezpieczeństwo w rozwoju

Myślę, że ważne jest to żeby zintegrować mądrze obie potrzeby. Czemu nie łapać kanarka z wróblem w garści? Ten przykład pokazuje, że to jest możliwe. Potrzebujemy obu rzeczy – bezpieczeństwa i rozwoju. Ludzie którzy wygłaszają czasem jakieś mowy motywacyjne w stylu jesteś zwycięzcą i podsycają w ludziach żar do rozwoju, do działania często osiągają moim zdaniem przeciwny efekt. To znaczy z jednej strony wywołają silną inspirację, która czasami naprawdę jest świetnym bodźcem do działania jeżeli ktoś jest gotowy z drugiej strony na tyle to czasami zagraża bezpieczeństwu, że ludzie stoją jak sparaliżowani – rzucenie wszystkiego i podążanie za marzeniami dla większości ludzi nie jest czymś prostym i myślę, że nie jest też czymś potrzebnym z punktu widzenia spełnienia tych marzeń. Rozwój powinien być czymś przyjemnym, radosnym, atrakcyjnym a nie czymś przerażającym, groźnym i niebezpiecznym. Dlatego myślę, że żeby efektywnie działać w stronę celów potrzebujemy zintegrować obie rzeczy czyli tak zarządzać bezpieczeństwem żeby wpierało drogę naprzód żeby nie było  przeszkodą ani żeby warunkiem rozwoju nie było zignorowanie lęków jakie wiążą się dla nas z utratą bezpieczeństwa.  Obie rzeczy są ważne i istotne – lęki związane z utratą  bezpieczeństwa i respekt do tego jest równie ważny jak inspiracja do rozwoju.  Kiedy to zaakceptujesz rozwój stanie się prostszy. Potrzebujemy po prostu przyjąć lęk jako element rozwoju. Nasz lęk jest uzasadniony, ale nie musi być paraliżujący pod warunkiem zbalansowania potrzeby wzrostu z potrzebą bezpieczeństwa. Jak możemy to zrobić? Pierwsza rzecz to świadomość istnienia obu potrzeb i relacji pomiędzy nimi, druga rzecz to szacunek do naszego lęku i zrozumienie z czego on wynika. Oprócz tego żeby rozwój osobowości był na pierwszym planie potrzebujemy ambitnych celów połączonych z tym, co jest dla człowieka ważne, bo one będą motywacją do dalszego rozwoju i będą drogą do samorealizacji. Jak w związku z tymi celami zbalansować strach przed ogromem tych celów i chęcią ich zrealizowania? Można na przykład wydłużyć czas ich realizacji to zwykle daje poczucie większego bezpieczeństwa. Można podzielić te duże cele na naprawdę małe kroki, to też zwiększa poczucie bezpieczeństwa. To powinno być wyzwanie, ale nie powinno być przytłaczające. Nieźle działa też wsparcie w postaci ludzi, którzy podobnie jak Ty realizują swoje cele i też stale balansują pomiędzy potrzebą bezpieczeństwa i rozwoju. Poczucie bezpieczeństwa jest też wzmacniane przez działanie w stronę celów i często też idzie w parze z wiedzą. Jeżeli masz jakiś plan – chcesz zostać malarzem, ale pojęcia nie masz z czym to się wiąże i nic nie wiesz o malowaniu to może być trochę przerażające. Wiedza zmniejsza obawy i pozwala lepiej wybierać. Nauczysz się w ten sposób nie tylko dużo o malarstwie, ale też o sobie. Czyli wychodzi na to, że jest możliwe pogodzenie czegoś co Maslow nazywa istnieniem z czymś co nazywa stawaniem się. A dzieje się to połączenie odrobiny tego statycznego bezpieczeństwa w danej chwili z procesem rozwoju osobowości, który jest jednocześnie procesem zyskiwania bezpieczeństwa wewnętrznego w perspektywie czasu. I to jest moim zdaniem najlepsze rozwiązaniem, które też wyraźnie pokazuje, że nie ma tu konfliktu. No chyba, że wszystko zdefiniujemy na sztywno – bezpieczeństwo tylko jako statyczny stan i optymalny rozwój też jako statyczny stan – czyli albo jedno albo drugie i nic pomiędzy to wtedy rzeczywiście jest tu mały problem. Czyli albo muszę rzucić wszystko i pojechać na pustynię albo muszę kurczowo trzymać to co mam. Nie stoimy tak naprawdę przed takim wyborem a przynajmniej nie musimy przed nim stać. Można to połączyć, ale rozwój wewnętrzny jest czymś najważniejszym, bo tak naprawdę to on daje poczucie bezpieczeństwa. Poza tym czy tego chcesz czy nie i Twój rozwój nie ma wiele wspólnego z rzeczami zewnętrznymi to i tak głównie wewnętrzny proces, którego efekty potem przenoszone są na zewnątrz.

MAGDA ADAMCZYK

15 Komentarze

  1. Justyna napisał(a):

    Ja już etap” pomarańczy ” mam za sobą. I choć po podjęciu decyzji założenia swojej działalności przepłakałam dwa dni w obawie, że wyląduję pod mostem to na dzień dzisiejszy a minęło już kilkanaście lat uważam, że była to najlepsza decyzja w moim życiu. Kocham swoją pracę i przekłada się to na inne aspekty mojego życia.
    Dziękuję za kolejny świetny film 😉

  2. Ali napisał(a):

    Pomarancza!
    Dziekuje bardzo!l swietny wyklad!

  3. Robert M napisał(a):

    Świrtne video,,zawsze ten Sam problem bezpiecznie ale bez stresu czy rozwój i ryzyko, Sam osobiscie jestem w trackie przekwalifikowania z malarza pokojowego na programiste(web developera) mam 38 lat, mieszkam w Sydney,ale nie poddam się bez walki. Pozdrawiam

  4. Emilia napisał(a):

    Dzieki Pani Magdaleno, kazdy odcinek wysluchuje z wielka ciekawoscia.🌹

  5. Rene napisał(a):

    Chodzenie do pracy na etat nie jest bezpieczne. Gdyż w każdym momencie mogą nas zwolnić. Najczęściej w najgorszym i najmniej oczekiwanym momencie. Na przykład przed emerytura. O wiele bezpieczniejsze jest konsekwentne tworzenie i utrzymywanie relacji i praca na własny rachunek. Czy rozwój jest związany tylko z pracą i z wiedzą? Trzeba nauczyć się żyć tu i teraz, cieszyć się rodzina, przyjaciółmi, chodzić na spacery. Rozwój to wzrost osobowości, wrażliwości na drugiego człowieka. Rozwój to umieranie egoizmu w nas, to zrozumienie że życie powinno być Służba dla drugich. W tym sensie można rozwijać się tkwiac w tym samym miejscu, jako kura domowa albo jako pracownik etatowy. Jedyne poczucie bezpieczeństwa daje Bóg i wtedy żadne piramidy Masłowa nie mają zastosowania. Właśnie wtedy przekonujemy się, że możemy działać bez żadnych zabezpieczeń. Że życie bez zabezpieczeń jest jedynym jakie jest. Nie SAMOrealizacja ale realizacja planu jaki Bog ma dla nas czyli swojego powołania. Proszę przeczytać jakikolwiek życiorys osoby świętej. Żadna z nich nie żyła w poczuciu bezpieczeństwa, żadna nie realizowała swojego planu na życie ale każda stworzyła dzieła przekraczające ludzkie możliwości, nie mając często ani środków ani umiejętności.

  6. Magda napisał(a):

    Bardzo ciekawe, zawsze właśnie tak to czułam i myślałam, że to ze mną coś nie tak. Magda, dzięki! zrozumienie tego jest jak światło. Czy polecasz jakąś książkę aby zgłębić temat poczucia bezpieczeństwa i samorozwoju.

  7. Lidka napisał(a):

    pomarańcza
    😉

  8. Maria napisał(a):

    Pomarancza,🍊dzieki za kazdy odcinek , slucham z duzym zainteresowaniem, pozdrowienia

  9. Monika napisał(a):

    Pomarańcza 😉

  10. Krystyna napisał(a):

    Pomarańcza dziękuję za nagrania. Bardzo mi pomagają

  11. Dorota napisał(a):

    pomarańcza

  12. Rafał napisał(a):

    Hmmm. No cóż. A jak uzyskać kredyt czy leasing na busa który kosztuje że 100 tysięcy? Ja nie chce otworzyć warzywniaka. Ja marzę o firmie transportowej. Np przewóz osób….bo kocham jeździć…. więc zaczynam szczerze wątpić w te wszyskie moce jak żaden bank nie da mi takiej zdolności kredytowej. Więc pozostaje mi stać w miejscu i pracować na etacie w firmie transportowej….

  13. Magda! Dziś miałam ostatni dzień w swojej starej pracy, którą zostawiam, bo nie mam wyboru. Nowa praca jednocześnie jest ekscytująca, ale i nieco przerażająca. Da mi większy komfort finansowy i wiedzę, bym mogła niebawem otworzyć własną działalność. POMARAŃCZA! TAK…tym bardziej, że jutro będę miała pierwsze wykłady na kolejnej, nowej dla mnie uczelni…zaczynam kolejny etap studiów i to mnie i fascynuje i przeraża…ale czuję, że żyję. Dziękuję Ci i serdecznie Cię pozdrawiam 🙂

  14. Żaneta napisał(a):

    POMARAŃCZA! Potrzebne mi konkretne decyzje i zażegnywanie tego, co niestety jest bardzo mocno osadzone w mojej głowie. Na szczeście moja etatowa praca, obok stałego rozwoju poza nią i zadowalającego rozwoju poza nią, bardzo jasno i wyraźnie daje mi znać, że już dawno powinnam ją pożegnać, albo zredukować.

    Ostatnio podczas konwersacji językowych, gdzie gada się o tym i owym, native speaker zapytała mnie: „Ma Pani tyle wykształceń. Dlaczego pracuje Pani w x?” Odpowiedziałam, że cenię sobie wyłącznie benefity płynące z tej pracy. Zastanowię się ile benefitów zdobędę, gdy zacznę zajmować się tylko tym, co robię poza pracą etatową.

    Wtedy nawet mandarynki nie będzie. Pozdrawiam 😉

  15. Artur napisał(a):

    Pomarańcza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *