<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Prawdzywy rozwój &#8211; Selfmastery.pl</title>
	<atom:link href="https://selfmastery.pl/tag/prawdzywy-rozwoj/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://selfmastery.pl</link>
	<description>Life Coaching &#124; Narzędzia do samodzielnego i zaawansowanego rozwoju osobistego</description>
	<lastBuildDate>Wed, 19 Jun 2019 16:04:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>
	<item>
		<title>Najważniejszy Błąd Jaki Możesz Popełnić w Swoim Rozwoju</title>
		<link>https://selfmastery.pl/najwazniejszy-blad-jaki-mozesz-popelnic-w-swoim-rozwoju/</link>
					<comments>https://selfmastery.pl/najwazniejszy-blad-jaki-mozesz-popelnic-w-swoim-rozwoju/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 24 Jun 2019 07:00:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[video]]></category>
		<category><![CDATA[jak się rozwijać]]></category>
		<category><![CDATA[od czego zacząć rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[Prawdzywy rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://selfmastery.pl/?p=4757</guid>

					<description><![CDATA[Dzisiaj opowiem o największym błędzie jaki możesz popełnić w swoim rozwoju. Najważniejszy błąd&#8230; Myślę, że błąd o którym będę mówiła dzisiaj, popełnia prawie 100% osób zainteresowanych rozwojem. To jest tak<span class="excerpt-hellip"> […]</span>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Dzisiaj opowiem o największym błędzie jaki możesz popełnić w swoim rozwoju. </p>



<h2 class="wp-block-heading">Najważniejszy błąd&#8230;<br></h2>



<p>Myślę, że błąd o którym będę mówiła
dzisiaj, popełnia prawie 100% osób zainteresowanych rozwojem. To jest tak
popularny błąd, że prawie nikt nie zauważa, że to jest błąd. Ale to właśnie ten
błąd powoduje, że inwestujemy czas, wysiłek i energię w coś czego tak naprawdę
nie można nazwać prawdziwym rozwojem. Chociaż my tego nie widzimy, wydaje nam
się, że wszystko jest w porządku, właśnie przez ten błąd. Ale popełnianie tego
błędu i ignorowanie go ma ogromne konsekwencje, bo nie tylko prowadzi do tego,
że zajmujemy się nie tym, co trzeba w naszym rozwoju, ale w tym czasie kiedy to
robimy, umyka nam prawdziwy rozwój i wzrost. Co mam na myśli? Co to za błąd? </p>



<p>Ten błąd to pomylenie prawdziwego
rozwoju z fałszywym rozwojem i zaangażowanie się w fałszywy rozwój, który
przynosi nam tylko pozorny wzrost. I to brzmi trochę tajemniczo, co to za
fałszywy i prawdziwy rozwój. Jak to rozróżnić, przecież się ciągle rozwijam,
uczę się, piszę doktorat i staram się o awans. Skoro mam cele i je realizuje to
jest chyba rozwój prawda? To zależy, to potrafi być bardzo mylące. Wydaje nam
się, że kiedy realizujemy kolejne cele i osiągamy kolejne poziomy to to znaczy,
że się rozwijamy, że jest progres i postęp, ale wcale nie musi tak być. Prawda o naszym rozwoju i wzroście
jest taka, że często angażujemy się w maskaradę rozwoju. W rzeczy, które tylko
udają, że pomagają nam wzrastać a w rzeczywistości powodują, że nasz potencjał
pozostaje w ukryciu a my karlejemy i oddalamy się od prawdziwego wzrostu. Jak to jest w ogóle możliwe? Mówiłam już
trochę na ten temat&nbsp; filmie, który ma
tytuł – ‘Jak Doskonalenie Się Blokuje Twój Rozwój’, ale dzisiaj chcę bliżej
przyjrzeć się temu tematowi i trochę głębiej w niego wejść i go poszerzyć. Bo
myślę, że zaangażowanie się w fałszywy rozwój ma nie tylko ogromne konsekwencje
dla jednostki, dla człowieka po prostu, ale też powoduje masę nieporozumień w
związku z samym rozwojem i prawdziwym celem rozwoju. </p>



<h2 class="wp-block-heading">Jak się naprawić<br></h2>



<p>Najpierw
zobaczmy jak zabieramy się za nasz rozwój. Jak to się odbywa? Przeważnie konsumujemy
masę treści, czytamy książki, chodzimy na różne spotkania i seminaria, słuchamy
filmów na Youtube. I robimy to wszystko z określoną intencją. I ta intencja
zwykle to to, że chcemy się naprawić, poprawić coś w sobie, pozbyć się
niedoskonałości i wszystkich problemów jakie myślimy, że mamy ze sobą. Ale prawdziwy
problem polega tu na tym, że jeżeli tak postawimy sprawę, to tak naprawdę celem
naszego rozwoju, celem wszystkiego, co robimy niby dla swojego rozwoju, staje
się naprawienie tego co jest z nami nie tak. To nawet nie jest rozwój, bo
ciągle jesteśmy pod kreską, poza normą. Poza tym taki rozwój już na starcie
jest podszyty niechęcią do tego jacy jesteśmy teraz a nawet w skrajnych
przypadkach nienawiścią do siebie. Próby pozbycia się tej nienawiści i niechęci
przez pozbycie się swoich wszystkich niedoskonałości, stworzenie jakiegoś
wizerunku na zewnątrz dzięki rozwojowi &#8211; to jest dokładnie to, co nazywam
fałszywym rozwojem, który tylko maskuje tę nienawiść i niechęć. On służy tylko
podmalowaniu ego i jest grą, która przykrywa to, co rzeczywiście dzieje się za
kulisami. A za kulisami nie jest przyjemnie. Bo są tutaj wszystkie nasze braki,
problemy, niedoskonałości, brak akceptacji, brak zadowolenia z siebie, chęć
przypodobania się innym na siłę, chęć bycia najlepszym ze wszystkich. I ten
cały rozwój ma nam dać to wszystko czego nam brakuje. I może to jest mocno
powiedziane, ale naprawdę myślę, że tak jest – fałszywy rozwój tylko maskuje naszą
niechęć do samych siebie i maskuje to, że jakaś część nas nie jest przez nas
akceptowana. Tak naprawdę chcemy się jej pozbyć albo chcemy coś uzyskać z
zewnątrz żeby poczuć się wreszcie ze sobą dobrze. Ale w tym tkwi wewnętrzny
konflikt. On jest wbudowany w to. Bo ten niby pozytywny rozwój, który ma nas
ponaprawiać w takim układzie służy bardziej do zduszenia jakiejś części nas,
przez różne techniki czy praktyki, niż do prawdziwego rozwoju. Może chodzi Ci o
to żeby pozbyć się czegoś zupełnie ze swojego życia przez rozwój – może gniewu,
może chcesz pozbyć się nieśmiałości, strachu, niepewności, może chcesz stłumić
swoją wrażliwość, delikatność. Krótko mówiąc&nbsp;
&#8211; chcesz zniszczyć wszystko to, co Twoim zdaniem przynosi Ci jakieś
cierpienie. Ale to nie jest rozwój, bo w ten sposób na zawsze zostaniesz osobą,
która nienawidzi jakiejś części siebie i będziesz się ją starał usunąć,
zlikwidować. To jest taka trochę krucjata w imię wyższych wartości, gwałcąca
regularnie wyższe wartości, przez swoje metody obrony wyższych wartości. Pytanie
czy to jest rozwój? Nie wydaje mi się. Wycinanie z siebie tego, co nam się nie
podoba nie jest rozwojem, jest zwalczaniem. Rozwojowa w tej sytuacji byłaby
akceptacja i obserwacja a nie zwalczanie i nienawiść. Te aspekty nas, których nie chcemy powinny
znaleźć się w świetle naszej uwagi i świadomości, &nbsp;one powinny zostać zaakceptowane a potem
ewentualnie zmienione. Ja wiem, że nie tak sobie wyobrażamy zmiany, ale tak to
właśnie najlepiej robić. To jest proste, ale jak to się dzieje? Kiedy
zostawiasz te rzeczy takimi jakie są, akceptujesz je wtedy odkrywasz paradoks
zmian – zostawienie tego czegoś czego nie chcemy, samemu sobie w końcu nas
przekształca. Jest coś takiego w psychologii jak paradoksalna teoria zmian
&#8211;&nbsp; chodzi o to, że zmieniamy się dopiero wtedy
kiedy staniemy się sobą i doświadczymy samych siebie w całej pełni bez dzielenia
się na to co dobre i złe, bez dzielenia się na to czego chcemy i czego nie
chcemy. I to jest pierwszy krok do zmiany. Nie tak to sobie wyobrażamy, ale stawianie
jednej części siebie w opozycji do drugiej nie jest rozwojowe. Dlatego trzeba
skończyć z próbami samodoskonalenia, które napędzają te podziały, nie o to
chodzi w rozwoju i nie po to tu jesteśmy. Ale ciężko nam się powstrzymać,
dlatego dalej próbujemy się udoskonalać. I za każdym razem kiedy znajdziesz
jakiś sposób na swój problem albo coś poprawisz to czujesz ten miły przypływ
dopaminy. Myślisz, że jest jakiś postęp. Rozsadza Cię chwilowa euforia, bo oto
znalazłeś kolejne rozwiązanie na swój kolejny problem. Brawo – zostało Ci
jeszcze tylko 678 problemów i rozwiązań do znalezienia, a to jest ledwo
początek, punkt zero z którego zacznie się dopiero Twój prawdziwy rozwój. Mam
nadzieję, że widzisz ten absurd. Naprawianie się jest uzależniające, nigdy się
nie kończy. U podstaw tego uzależnienia leży przekonanie, że coś jest z Tobą
nie tak a to raczej nie będzie pomagało. Właśnie dlatego mówię, że ten niby
pozytywny rozwój tak naprawdę jest formą maskowania niechęci do samego siebie,
do jakiejś części samego siebie, która Ci się nie podoba i którą chcesz usunąć.
Prawie każdy chce w sobie coś zmienić, naprawić. Najpierw szukamy tego, co jest
z nami nie tak a potem sposobów żeby to zmienić i czasem nawet się udaje. Wygląda
na to, że dokądś zmierzamy, coś osiągamy i to jest całkiem miłe uczucie.
Liczymy na to, że pewnego dnia będzie już dobrze, ale to się nie skończy. To
prowadzi mnie do najważniejszego zdania w tym filmie: TO CO ROBIMY, MAM NA
MYŚLI TE UPARTE PRÓBY NAPRAWIANIA SIĘ, ZMIENIANIA SIĘ, WALKI O DOSKONAŁOŚĆ – TO
NIE JEST PRAWDZIWY ROZWÓJ. </p>



<p>Może Cię to
trochę dziwi albo zaskakuje, bo do tej pory tak właśnie myślałeś o rozwoju, ale
naprawdę nie o to tu chodzi, to nie jest prawdziwy rozwój, to nie jest żaden
wzrost. To wszystko wychodzi z poziomu braku, z poziomu bycia niewystarczająco
dobrym i potrzeby stania się wystarczająco dobrym według jakiegoś standardu. To
co już powiedziałam – fałszywy rozwój opiera się na zamaskowanej i desperackiej
próbie wyzwolenia w sobie jakiegoś uczucia wewnątrz. To naprawianie się ma
sprawić, że jakoś się poczujemy – poczujemy się przez chwilę pełni i spełnieni.
Przez parę minut jak coś nam się uda poprawić możemy czuć, że mamy rzeczywiście
jakąś wartość. To nie jest prawdziwy wzrost. Dlaczego? Bo samo wyrywanie
chwastów nie powoduje, że wyrastają kwiatki. Ale niestety cały biznes rozwojowy
opiera się właśnie na próbach naprawiania, kompletnego przerabiania ludzi. I to
jest świetny biznes, bo zawsze znajdzie się coś, co trzeba naprawić. Jak tylko
uporasz się z jednym, nagle słyszysz o drugim albo zauważasz coś jeszcze w sobie,
co trzeba naprawić. I myślisz sobie – no tak, muszę wejść na kolejny poziom, a
potem na kolejny poziom, a potem na kolejny. Patrzysz na te wszystkie poziomy i
widzisz niekończące się schody, których pokonywanie ma Cię rzekomo rozwinąć. Ale
gdzie te kwiatki? Kiedy chwasty znikną i będzie można zająć się kwiatkami?
Jeżeli tak podejdziemy do rozwoju – to nigdy. W międzyczasie prawdziwy rozwój i
prawdziwy wzrost omija nas niezauważony, szerokim łukiem. Mija czas a my w
rzeczywistości wcale nie jesteśmy dalej niż byliśmy na początku, bo oto nagle
pojawiła się kolejna niedoskonałość, którą trzeba się zająć. I tak w
nieskończoność.</p>



<h2 class="wp-block-heading">Naprawianie się a rozwój<br></h2>



<p>W ten sposób
możesz mieć wrażenie, że naprawdę się rozwijasz. Myślisz sobie, tak właśnie o
to chodzi, jestem coraz bliżej ‘najlepszej wersji siebie’. Nie wiem, ale zawsze
jak mówię to zdanie to mi się gorąco robi, bo co ono właściwie oznacza? Że jak
założysz kolejną maskę, lepszą maskę, ulepszysz się to będzie jakoś lepiej?
Kolejna wersja będzie niby lepsza? A gdzie prawdziwa wersja? W tym nie ma
Ciebie a jeżeli nie ma w tym Ciebie to będzie zawsze fałszywy rozwój.&nbsp; Bo dalej będziesz uwięziony w fantazjach o
uleczeniu swoich wszystkich niedoskonałości i braków przez tak zwaną ciężką
pracę nad sobą. Fałszywy rozwój dobrze się maskuje. Może myślisz, że się
rozwijasz, bo na przykład w pracy idzie Ci coraz lepiej, dostałeś awans i
podwyżkę, ale w rzeczywistości walczyłeś o to tylko po to żeby udowodnić sobie
swoją wartość, kupić sobie poczucie własnej wartości, poczuć się ważnym – żeby
się naprawić. To nie będzie Twój rozwój. Może piszesz doktorat, ale wcale nie
dlatego, że chcesz zgłębić jakiś temat, który Cię interesuje, ale po to żeby
poczuć się wartościowym, lepszym od innych, mądrzejszym, ważniejszym i po to
żeby wszystkich wyprzedzić. Wydaje Ci się, że jak napiszesz ten doktorat to tak
właśnie będzie. Albo chcesz się uczyć nowego języka i wybierasz akurat
niemiecki, bo teraz może opłaca się uczyć niemieckiego, ale tak naprawdę to Cię
kompletnie nie interesuje. I wydaje się, że to wszystko jest rozwój, przecież
posuwasz się jakoś do przodu, uczysz się nowych rzeczy, ale to nie jest żaden
rozwój. To jest znów walka o uleczenie się. To jest kolejna próba zrobienia
sobie czegoś w środku za pomocą czegoś z zewnątrz, przez środek jakim jest tak
zwany rozwój osobisty i cele, które nic dla Ciebie nie znaczą. To jest znów
próba naprawienia się w jakiś sposób, usunięcia tego, co Ci się nie podoba. Niby
się ulepszasz, poprawiasz coś, ale tak naprawdę te rzeczy nie mają dla Ciebie
głębszego znaczenia. One są po to żebyś coś mógł udowodnić sobie i innym. To
nie jest prawdziwy i głęboki rozwój, to nie jest wzrost chociaż wygląda to
inaczej, ale pozory mylą. Możesz sobie pomyśleć teraz i co z tego, że tak jest?
I co w tym złego, że tak robię? Dlaczego to jest niby wszystko takie straszne i
złe? </p>



<p>Jeżeli
zależy Ci na trwałej satysfakcji; na byciu niezależnym od opinii innych ludzi;
na byciu autentycznym; na tym żeby Twoje poczucie własnej wartości było
niezależne od zewnętrznych rzeczy a właściwie żeby w ogóle przestało się liczyć;
jeżeli zależy Ci na tym żeby zadowolenie z siebie, poczucie pełni, wiara w
siebie i odwaga były w Twoim życiu &#8211; to rozsądnie będzie odpuścić próby
leczenia swojej niewidzialnej choroby i naprawiania siebie. Ale jeżeli lubisz
wiecznie walczyć o bycie takim jakim wydaje Ci się, że powinieneś być; jeżeli
lubisz często doświadczać rozczarowań i już nigdy nie móc przestać gonić za doskonałością
i przestać się naprawiać – to z całego serca polecam fałszywy rozwój. </p>



<p>Założę się,
że masz już za sobą historię różnych napraw i udoskonaleń. Ale przyjrzyj się
sobie uważniej teraz. Co jest teraz z Tobą nie tak? Poszukaj tego. Co by Ci
pomogło? Więcej pewności siebie, mniej materializmu więcej duchowości, więcej
pieniędzy, więcej seksu? Co by to było? Przypomnij sobie ostatnią rzecz, która
miała Cię naprawić raz na zawsze, przypomnij sobie kiedy dostałeś to czego
chciałeś i co myślałeś, że Cię naprawi. Czy naprawdę naprawiło Cię na zawsze? Jeżeli tak to świetnie, ale szczerze w to wątpię. Bo zawsze
jest coś więcej i to się nigdy nie kończy. Zawsze jest coś z Tobą niby nie tak
i uporanie się z tym wszystkim przypomina drugą pracę na pełny etat. To
co ma nas naprawić nosi różne nazwy – oświecenie, duchowość, medytacja, sukces,
miłość, uwaga, pieniądze, sława, doskonałość, partner, dyscyplina. Co Ciebie ma
naprawić? Przyjrzyj się swoim celom i zobacz na ile są dla Ciebie ważne
rzeczywiście a na ile mają Cię naprawić. </p>



<p>Prawda jest taka, że na podstawowym i
głębokim poziomie nie trzeba nam żadnej naprawy, nie to jest potrzebne. I co mnie
zawsze zaskakuje to ta pewność w tym, że coś jest jednak potrzebne i że coś
jest jednak z nami nie tak, że coś trzeba naprawić. A może wcale nie trzeba?
Zamieniłabym chętnie tutaj tą pewność na wątpliwość. Kiedyś w filmie o
akceptacji powiedziałam, że akceptacja jest początkiem jakiegokolwiek
prawdziwego rozwoju i wzrostu. Przypomnę, że akceptacja w żadnym razie nie oznacza
bierności. Podtrzymuję to wszystko rękami i nogami. Bo przez przyjmowanie
różnych rzeczy z akceptacją znikają przeciwieństwa – znika doskonałość i
niedoskonałość, znika dobro i zło, one po prostu są częścią tej samej całości. Nie
ma co naprawiać i stąd zaczyna się prawdziwy wzrost. Ale przez to, że ciągle szukamy
i widzimy te dychotomie w naszym życiu, ciągle doświadczamy wewnętrznego konfliktu,
ciągle jedna część działa przeciwko drugiej. Ta dobra część nas chce zwalczyć
tę złą i niepożądaną. Ale możemy to rozwiązać mądrzej. Możemy przekroczyć
konflikt dzięki usunięciu tych dychotomii przez akceptację ich jako części
jednej, pełnej całości i przez rezygnację z doskonalenia się. Przez rozwijanie i
wyrażanie tego, co już mamy w środku a co do tej pory było zakopane pod tym
wszystkim, co jest nie tak. Akceptacja całości pozwala temu wypłynąć. Pozwala
na zajęcie się prawdziwym wzrostem a nie usuwaniem tego, co postrzegamy jako
defekty i braki. To się wydaje wszystko skomplikowane, bo skąd właściwie masz wiedzieć czy
rozwijasz się naprawdę czy to wszystko to jednak maskarada? Czym różni się
fałszywy rozwój od prawdziwego rozwoju?</p>



<h2 class="wp-block-heading">Fałszywy rozwój vs prawdziwy rozwój</h2>



<p>Najważniejsza
różnica pomiędzy prawdziwym rozwojem i fałszywym rozwojem to to z jakiego
miejsca rozpoczynasz swój rozwój i co jest w tym rozwoju najważniejsze. Czy Ty
czy Twoje ego. Czy rozpoczynasz z pozycji autentyzmu, akceptacji, pełni, bycia
kompletnym człowiekiem czy z pozycji bycia niewystarczająco dobrym i
uszkodzonym człowiekiem. To jest ogromna różnica. Jeżeli startujesz z pozycji
braku będziesz szukał czegoś, co wypełni pustkę. Jeżeli będziesz miał poczucie
bycia niewystarczająco dobrym, będziesz starał się udoskonalać, ulepszać. Ale jeżeli
startujesz z pozycji pełni, będziesz wzrastał, bo będziesz całością bez tego
wewnętrznego konfliktu, który Cię rozdziera w przypadku fałszywego rozwoju. Ale
na czym jeszcze polega różnica pomiędzy fałszywym i prawdziwym wzrostem? </p>



<p>Fałszywy wzrost to rozwijanie swojego
ego, swojej osobowości przez próby udoskonalania się. W ten sposób skupiasz się
na ego i osłabiasz samego siebie. Robisz w ogóle wiele rzeczy z poziomu ego.
Robisz je żeby być najlepszym, żeby coś udowodnić sobie i innym, żeby być
bogatszym niż inni, mądrzejszym niż inni. Nie robisz ich dlatego, że one są Ci
bliskie i ważne dla Ciebie tylko po to żeby coś zademonstrować sobie i innym.
Twoje cele są podporządkowane udoskonalaniu się a przez to Twój rozwój do tego
się sprowadza. Ego lubi się porównywać, lubi konkurować, nieważne w czym, ważne
żeby być najlepszym. Taki rozwój to jest często bezsensowna pogoń za kolejnymi,
nowymi doświadczeniami, za kolejnym przypadkowym celem, za próbowaniem ciągle
nowych rzeczy, które może wcale Cię tak naprawdę nie interesują, ale one dobrze
wyglądają na liście Twoich osiągnięć i sukcesów, to wszystko. Dlatego je robisz.
Fałszywy rozwój rozpoznasz po ciągłym braku nasycenia, który mu towarzyszy, po
braku trwałej satysfakcji. Bo w tym rozwoju chodzi o zaspokojenie pragnień ego,
których tak naprawdę nie da się na stałe zaspokoić. Chodzi o to poczucie, że
jesteś naprawdę dużo wart i chcesz to udowodnić, w tym rozwoju musisz to ciągle
udowadniać, nie masz szans na zdobycie tego na stałe. Przez fałszywy wzrost,
czyli przez chęć rozwijania swojego ego będziesz brnął w nieważne dla siebie
rzeczy, które owszem może są ciekawe, ale w sumie gdzieś tam głęboko w ogóle nie
będą się dla Ciebie liczyły, bo fałszywy rozwój jest bardzo powierzchowny. Niby się
czegoś uczysz, robisz coś, masz jakieś cele, ale to nie jest dla Ciebie ważne. To
jest coś co nazywam pustymi celami. To są cele, które osiąga się właśnie po to
żeby coś sobie zrobić w środku albo coś pokazać na zewnątrz. One wynikają z
poczucia bycia niewystarczającym a nie z tego, co jest dla Ciebie ważne. Może
czytasz książki, których nie lubisz tylko dlatego, że dobrze jest je znać. Albo
słuchasz muzyki, która Cię męczy tylko po to żeby zaimponować komuś albo
poszerzyć swoje horyzonty. Może próbujesz stworzyć swój własny biznes żeby
wejść na ten kolejny poziom rozwoju i skupiasz się tylko na tym ile pieniędzy
Ci to ma przynieść i wydaje Ci się, że to jest świetny pomysł, ale potem
rezygnujesz w połowie drogi, bo tak naprawdę kompletnie Cię to co masz robić
nie interesuje. Jeżeli tak robisz i brniesz w takie rzeczy, to tracisz czas, to
nie jest rozwój. Mistrzostwo nie ma nic wspólnego z tymi przypadkowymi, bezsensownymi
dla Ciebie rzeczami, które robisz, bo robisz żeby coś tam. Nie ma nic wspólnego
z ego, z robieniem tego co inni i z czekaniem na ich akceptację. Ma więcej wspólnego
z przebudzeniem się z tych fantazji o uleczeniu, z akceptacją i celowaniem w to
co jest rzeczywiście ważne dla Ciebie. To wszystko zamiast pogoni za kolejnym
osiągnięciem, którym można się pochwalić w towarzystwie i poczuć się dobrze
przez chwilę. Ale nigdy tak do końca nie czujesz się dobrze. </p>



<p>Prawdziwy wzrost to zupełnie coś innego. Nie chodzi tu o
osiągnięcie kolejnego wymyślonego poziomu ani jakiegoś celu. Prawdziwy wzrost o
to nie dba. Nie dba o szukanie czegoś na zewnątrz, polega na wewnętrznej
przemianie. Chodzi o świadomość, że już jesteś cały, niczego Ci nie brakuje i
niczego nie trzeba dodawać, zmieniać. Jesteś już gotowy, nie musisz niczego
naprawiać. Prawdziwy rozwój polega na pojęciu tego, przyjęciu tego i odważnym
odkrywaniu tego, co ważne dla nas i dążeniu do tego. To nie wyklucza używania
różnych narzędzi, ale prawdziwy rozwój nie ma nic wspólnego z poprawianiem
osobowości i ego, chociaż sam w sobie może wiele rzeczy poprawić. Ale to nie
jest nadrzędny cel, to się dzieje raczej przy okazji. Dzięki temu rozwojowi braki
i dychotomie przestają istnieć. Twoje dążenia i cele nie opierają się tylko na
ego, powierzchowność nie jest ważna. Niezbyt Ci zależy na byciu sławnym,
popularnym albo na tym żeby mieć jakieś ogromne osiągnięcia i usatysfakcjonować
swoje ego czy z czegoś się wyleczyć. Nie chodzi też o wielkie pieniądze ani o
sukces, chociaż jeżeli tworzysz wartościowe rzeczy dla ludzi to to po prostu
się pojawia. Nie ma tu potrzeby porównywania się do innych, bo rozumiesz, że to
nie jest porównywalne. Jedna osoba może z pasją pracować przy produkcji
domowych dżemów w Bieszczadach a druga w wielkiej korporacji usprawniać jakieś
procesy. Da się to porównać? Nie bardzo. Czy jedna osoba jest lepsza od drugiej?
Nie, po prostu są inne – jak jabłka i pomarańcze. Prawdziwy wzrost nie dba o
takie rzeczy, nie dba o prestiż i jest zbalansowany – nie ma w tym obsesji maksymalnego
rozrastania się ani strachu przed wzrostem. Nie jest też ważne to czy idzie
szybciej czy wolniej, nie ma w tym takiej oceny. Poza tym czasem korzystnie
jest się cofnąć nawet i nie jest to w przypadku prawdziwego rozwoju żaden problem.
Taki wzrost nie czeka na akceptację ze strony innych, to nie jest ważne, Twój
prawdziwy wzrost tego nie potrzebuje do niczego. Nie potrzebuje żeby ktoś
uznał, że to ma sens. Nie dba ani o nazwę ani o wielki postęp, nie ma problemu
z przestojami. Przynosi za to dużą wolność i jest blisko rzeczywistości to
znaczy, że z jednej strony nie popada w żadne skrajności nie ma w tym &nbsp;wielkiego optymizmu ani z drugiej strony w
skrajny pesymizmu. Jest zrównoważony. Polega na przyjmowaniu wszystkiego, też
tych rzeczy, które Ci się nie podobają, jako części całości ze świadomością, że
jeżeli chcesz możesz je zmienić. Poza tym taki rozwój nie jest egoistyczny,
chociaż może się taki wydawać. Tak naprawdę taki rozwój pozytywnie wpływa na
ludzi wokół Ciebie też. Taki wzrost akceptuje paradoksy i pozornie skrajne
rzeczy, które w rzeczywistości są po prostu dwoma stronami tego samego medalu.
Bez dnia nie ma nocy, bez hałasu nie ma ciszy. To nie są przeciwieństwa, to są
dwie strony tego samego medalu tak jak to co w Tobie Twoim zdaniem złe i to co
dobre.</p>



<p>Krótko mówiąc chodzi o dobrze rozumianą akceptację,
przyjmowanie. Bo akceptacja usuwa dychotomie a przez to naszą własną niechęć do
samych siebie. W ten sposób przestajemy kierować jedną część siebie przeciwko
drugiej w pogoni za naprawieniem się. Traktujemy je jako dwie strony tego
samego medalu. I tak jest lepiej, bo paradoksalnie trzymanie się dychotomii utrwala w nas to czego
chcemy się pozbyć. Utrwala to co chcemy poprawić czyli utrwala to co według nas
jest z nami nie tak. Zostawienie tego takim jakim jest, brak walki i akceptacja,
to wywołuje zmianę. To jest bardzo głęboki temat, kompletnie sprzeczny z tym,
co wydaje nam się skuteczne. Ten temat wymaga kontemplacji, wymaga przyjrzenia
się sobie, ale myślę, że sporo osób w końcu dochodzi do takiego samego wniosku.
Chociaż nie jest to łatwe, bo on nam
się wydaje bez sensu, ale tak samo bez sensu są te fantazje o uleczeniu a
jednak w to brniemy. Nawet do końca nie wiemy czego właściwie nam potrzeba żeby
się uleczyć i jak to osiągnąć. A i tak ciągle wpadamy w tę pułapkę problemów i rozwiązań aż w końcu
dociera do nas, że to nie działa. Jeżeli
czujesz się zmęczony tym, że nigdy jak do tej pory nie byłeś w stanie wyleczyć
się z tego, co postrzegasz jako swój problem, swoją chorobę to może przyszedł
czas na spróbowanie czegoś nowego – nawet jeżeli to coś wygląda mało skutecznie
na pierwszy rzut oka. </p>



<p>Wielu duchowych nauczycieli mówi o tych rzeczach, wielu duchowych nauczycieli jest też delikatnie mówiąc sceptycznie nastawiona do rozwoju osobistego. Krytykują rozwój osobisty jako dokarmianie, wzmacnianie i udoskonalanie fałszywej tożsamości czyli ego – naszej maski. I jeżeli popatrzymy na rozwój przez pryzmat fałszywego rozwoju to kompletnie się z tym zgadzam. Ale kiedy ja mówię o rozwoju osobistym i o tym jak to rozumiem, to mam na myśli połączenie obu światów. Możemy korzystać z narzędzi rozwojowych żeby rozwijać skutecznie to, co już w sobie mamy. Nie ma tu sprzeczności i konfliktu, chyba że zaangażujesz się w fałszywy rozwój i zabierzesz się za naprawianie i polerowanie ego. Wpadniesz wtedy pułapkę niekończącego się poprawiania i myślenia, że się rozwijasz kiedy w rzeczywistości będziesz szukał w błocie diamentu, który masz w kieszeni. Jeżeli zajmiesz się prawdziwym, autentycznym wzrostem, który prowadzi do ekspansji tego, co masz już w sobie, Twoje niedoskonałości przestaną być problemem, staną się elementem całości, który będziesz mógł zmienić z pozycji pełni i akceptacji, bez nienawiści i to będzie tylko element Twojego prawdziwego rozwoju a nie cel sam w sobie. </p>



<p>MAGDA ADAMCZYK</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://selfmastery.pl/najwazniejszy-blad-jaki-mozesz-popelnic-w-swoim-rozwoju/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>19</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
