Jak Ocalić Swoje Człowieczeństwo w Świecie AI (Część II)
Cześć, jestem Magda z Selfmastery.pl, czas na obiecaną drugą część filmu na temat naszej ludzkiej relacji z nowymi technologiami. Dzisiaj opowiem o dwóch powodach, dla których uważam, że wraz z postępem technologicznym i rozwojem sztucznej inteligencji, coraz trudniej będzie zachować siebie i swoje człowieczeństwo.
Dwa tygodnie temu zaczęłam ten temat od powrotu do absolutnych i oczywistych fundamentów, o których warto pamiętać, jeżeli zależy Ci na zachowaniu siebie i swojego człowieczeństwa w czasach postępującej rewolucji technologicznej. W skrócie, te fundamenty to: pogodzenie się ze swoją ludzką naturą, szacunek do niej, życie w zgodzie z nią i powrót do domu, czyli celowe i trzeźwe angażowanie się w prawdziwe życie w prawdziwej rzeczywistości, bardziej niż w życie wirtualne. Nie będę teraz wchodzić w ten temat bardziej, przypominam tylko najważniejsze rzeczy z poprzedniego filmu. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, sugeruję i zachęcam do tego, żeby od niego zacząć, bo dzięki temu, to o czym będę mówiła za chwilę, powinno nabrać dla Ciebie większego sensu. Link znajdziesz w opisie tego nagrania. A jeżeli masz już ten pierwszy film za sobą – mam nadzieję, że dał Ci do myślenia, pomógł przypomnieć sobie podstawowe rzeczy i osadzić się na fundamentach własnego człowieczeństwa na tyle mocno, żebyśmy dzisiaj – wychodząc od tych podstaw – mogli pogłębić temat tego, co dzieje się pomiędzy nami a technologią. A dzieje się naprawdę dużo i ten temat jest znacznie poważniejszy niż się na pozór wydaje. Dlatego, że od tego na ile dobrze go sobie przemyślisz i poukładasz; co będziesz robić w praktyce i jak będziesz reagować na rozwój sytuacji; zależy dosłownie Twoje życie i Twoja wewnętrzna niezależność. Ale być może zastanawiasz się teraz dlaczego tak uważam i skąd założenie, że z czasem i wraz z rozwojem technologii, będzie coraz trudniej trzymać się fundamentów swojego człowieczeństwa. I to jest świetna uwaga. A myślę, że tak będzie z dwóch powodów: z powodu tego jak technologia zmienia i pożera kolejne obszary naszego życia i z powodu tego jak zmienia nas samych wewnętrznie.
Obszary Wchłonięte Przez Technologię
Myślę, że pierwszy powód jest oczywisty i widoczny dla każdego gołym okiem. Technologia i świat wirtualny, pochłaniają coraz więcej przestrzeni w naszym życiu – codziennym, zawodowym i osobistym. Chcę przez to powiedzieć, że coraz częściej, żeby w ogóle przeżyć dzień w naszym świecie, konieczne jest korzystanie z technologii i wejście w przestrzeń wirtualną. Ciężko tego uniknąć. Te rzeczy stały się właściwie oczywiste i wszechobecne. A wraz z ich rozwojem, udoskonalaniem i znajdowaniem dla nich nowych zastosowań, jeszcze bardziej i głębiej będą wnikać w tkankę naszego życia społecznego i indywidualnego. A im więcej technologii wokół nas, im ona dla nas bardziej oczywista, niezbędna i niewidzialna a świat wirtualny zwyczajny i dostępny w każdej chwili, tym więcej czasu – siłą rzeczy – będziemy spędzać w tej sztucznej rzeczywistości. Odklejeni od swojego prawdziwego życia, od chwili obecnej i od rzeczywistości realnej. Już teraz płynnie i praktycznie niezauważalnie przełączamy się pomiędzy światem realnym i wirtualnym. To stało się tak naturalne i nawykowe, że nawet nie dostrzegamy tego jak często to robimy i na jak długo znikamy w cyfrowej rzeczywistości. Granice pomiędzy tymi dwoma światami się coraz bardziej zacierają. A to wszystko oznacza, że z czasem balans pomiędzy życiem realny i wirtualnym, będzie jeszcze bardziej zachwiany niż jest dzisiaj. To z kolei, uderza bezpośrednio w fundamenty naszego człowieczeństwa, o których mówiłam w poprzednim filmie. I lepiej raczej nie będzie, bo przemiany związane z technologią i przestrzenią wirtualną, dotykają bezpośrednio obszarów, które są kluczowe dla naszego przetrwania i normalnego, codziennego funkcjonowania we współczesnym świecie. W przestrzeni wirtualnej, w stosunkowo krótkim czasie, wylądował kawał naszego życia, między innymi: praca, relacje, edukacja, rozrywka i czas wolny, biznes i finanse. I w każdym z tych obszarów ekspansja nowoczesnych technologii postępuje i zatapia nas głębiej w abstrakcyjnym świecie.
Praca
Wiele osób już teraz pracuje głównie albo tylko online, nawet bez wychodzenia z domu. W skrajnym scenariuszu, można dzisiaj przez rok nie widzieć na oczy nikogo z pracy; pracować dla firmy, która w ogóle nie ma fizycznej siedziby i zatrudnia specjalistów z całego świata, którzy raz na jakiś czas spotykają się online, ustalają szczegóły jakiegoś projektu, po czym zamykają się w swoich gabinetach i robią swoją część, klikając i patrząc w ekran. To jest oczywiście sytuacja ekstremalna. Istnieją stany pośrednie, ale nie liczyłabym na to, że z czasem ilość rzeczy jakie będziemy mogli robić dzięki technologii, i w pracy i na co dzień, zacznie nagle z jakiegoś powodu spadać. Obstawiam raczej przeciwny scenariusz. Szczególnie, że w całą tę sytuację wchodzi właśnie sztuczna inteligencja. A to oznacza, że trzeba będzie nie tylko przywyknąć do nowych warunków, nauczyć się skutecznie współpracować z AI, używać jej, ale też na nowo określić miejsce człowieka w tym wszystkim – nasz stosunek do pracy i do naszego życia zawodowego. Tym bardziej, że w wielu branżach inteligentne maszyny z powodzeniem nas pewnie zastąpią. Mówiąc wprost, przestaniemy być potrzebni. I jestem przekonana, że to wszystko dotknie naszego człowieczeństwa i zmieni naszą rolę w świecie i to bardzo mocno. A jak to się skończy, ciężko dzisiaj powiedzieć. Dla mnie jedno jest oczywiste – technologii i abstrakcji w naszym życiu i w pracy będzie coraz więcej a świata realnego, bezpośredniego kontaktu z ludźmi i współpracy z nimi, coraz mniej.
Relacje
Kolejny obszar bardzo mocno wchłonięty i przekształcony przez świat wirtualny, to relacje. Nie wiem jak Ty, ale ja mam nieodparte wrażenie, że ludzie nawet kiedy dobrze się znają, spotykają się osobiście coraz rzadziej. Króluje kontakt online albo kontakt przez telefon. I to jest idealne rozwiązanie jeżeli Twój przyjaciel mieszka w Australii a Ty w Polsce, ale niekoniecznie kiedy mieszkacie dwie ulice od siebie a i tak nie ma kiedy się spotkać. Każdy żyje w swoim małym hermetycznym świecie i jest wiecznie zajęty albo zmęczony. To powoduje rozluźnienie i rozpad wielu więzi, które dla człowieka generalnie są naprawdę ważne i warto o nie dbać, szczególnie że mam wrażenie, że jako społeczeństwo zmierzamy w stronę atomizacji i izolacji a w konsekwencji głębokiego osamotnienia. W czym oczywiście technologia ma swój udział. Ale to nie wszystko dlatego, że poza istniejącymi relacjami, do świata wirtualnego przeniosło się też szukanie nowych znajomości, przyjaźni i partnera życiowego. Mało kto dzisiaj poznaje ludzi na żywo w bardziej naturalnych warunkach. Dominują raczej aplikacje – w tym aplikacje randkowe. Ale każdy kto z nich korzystał doskonale wie, co go tam czeka. I jeżeli po wielu próbach i rozczarowaniach nie udaje się w ten sposób poznać nikogo interesującego, pojawia się pokusa, żeby zwrócić się w stronę jeszcze prostszych i pewniejszych rozwiązań. Mam oczywiście na myśli partnera AI. Z nim można bez większego ryzyka odrzucenia, bez rozczarowań i przedzierania się przez setki profili – bezpiecznie rozmawiać, flirtować, wymieniać się zdjęciami i filmami – różnego typu, jeżeli wiesz, co mam na myśli. Poza tym można dostosować go do swoich potrzeb, nauczyć go jaki ma być, co nie jest możliwe w życiu realnym i w odniesieniu do żywego człowieka w takim stopniu. Pewnie dlatego, wiele osób nawet mając realnego partnera, korzysta dodatkowo z partnera AI. Ale tutaj mogą pojawić się spore komplikacje – w tym temat zdrady. To wszystko potrafi naprawdę namieszać człowiekowi w głowie, w życiu emocjonalnym a czasami nawet w życiu w ogóle. Niestety relacja z partnerem AI, nie jest równorzędną alternatywą dla prawdziwych relacji międzyludzkich. Między innymi dlatego, że przynajmniej na razie, emocjonalna więź i bliskość po stronie sztucznej inteligencji nie jest możliwa. Ta więź jest pozorowana na podstawie wiedzy AI o ludzkiej psychologii i o relacjach, a nie na bazie prawdziwego emocjonalnego połączenia. Poza tym sztuczna inteligencja nie ma ciepłego i żywego ciała, obejrzenie z nią filmu na kanapie nie jest tym samym, co zrobienie tego z człowiekiem, którego można dotknąć. Brakuje w tym wszystkim obecności i wzajemności, pełno jest za to udawania, wyobrażeń i pozorów. Ale my jako ludzie, odpowiadamy na te pozory swoim prawdziwym zaangażowaniem, bo jesteśmy zaprojektowani do nawiązywania więzi, taka jest nasza natura. Niedawno odbył się nawet pierwszy ślub człowieka ze sztuczną inteligencją. Ale jeżeli chcesz lepiej zrozumieć to, co mam na myśli kiedy mówię o pozorowanej więzi ze strony AI i zobaczyć, co to robi człowiekowi, polecam dwa filmy: film ‘Ex Machina’ i film ‘Ona’. Prawda pozostaje taka, że nie da się zastąpić drugiego człowieka i żywej relacji z nim, pomimo trudności jakie czasami to ze sobą niesie. A wszelkie substytuty relacji międzyludzkich, są właśnie tym – substytutami. I chociaż chwilowo mogą dawać iluzję bycia dobrym rozwiązaniem, to zwykle ostatecznie nim nie są. Co nie oznacza, że nie bywają przydatne. Mogą na przykład służyć do tego, żeby poprawiać swoją komunikację w relacjach. Czemu nie. Ale, żeby one były realnie pomocne, dobrze jest patrzeć na nie jak na coś podrzędnego, tymczasowego i ewentualnie wspomagającego powrót do nawiązywania prawdziwego kontaktu z ludźmi i do bycia z nimi w relacjach. Oczywiście będą się pewnie zdarzały skrajne sytuacje, w których prawdziwe i organiczne relacje nie będą z jakiegoś powodu możliwe. Dlatego ostatecznie myślę, że w takich warunkach, lepszy będzie nawet ten sztuczny kontakt, pozorowana więź i bliskość, niż zupełne osamotnienie. Ale to są raczej wyjątki i proponuję, żebyśmy dla własnego dobra nie robili z tego reguły.
Edukacja
Następny obszar, który przeniósł się do Internetu, to edukacja. I z jednej strony to jest genialna rzecz, ale z drugiej jednak nie do końca. Świetnie, że można kształcić się na odległość, dostęp do wiedzy jest niesamowity. Można łatwiej uczyć się formalnie dzięki studiom online albo studiom hybrydowym, ale też łatwiej zdobywać wiedzę nieformalnie. Internet to jest kopalnia wiedzy, praktycznie na każdy temat. Jest YouTube, są platformy online wspomagające uczenie się różnych umiejętności, takie jak: Skillshare czy Udemy. Istnieją setki podcastów – można słuchać i oglądać bez końca – czerpiąc przy tym niesamowitą wiedzę i to jest ogromna wartość. Ale, żeby nie było tak różowo – edukacja online, jest zwykle dość samotnym, ograniczonym i jednowymiarowym doświadczeniem. Brakuje tutaj bezpośredniego kontaktu z żywymi ludźmi, bycia w grupie, wymiany unikalnej wiedzy, doświadczeń, różnych perspektyw i poglądów. A to jest dużo pełniejsze, bogatsze, wszechstronne i w związku z tym bardziej rozwijające – społecznie, emocjonalnie i intelektualnie – niż siedzenie godzinami przed płaskim ekranem. Tego typu okrojona edukacja, sprzyja głównie rozwijaniu intelektu. Pozostałe aspekty – szeroko pojętej – ludzkiej edukacji, są zostawione w tyle. A przecież w życiu człowieka sama wiedza to nie wszystko. Istnieje też coś takiego, jak zapomniana ostatnio – mądrość. I chociaż wiedza jest składnikiem mądrości, to absolutnie nie jest z nią tożsama i wystarczająca do tego, żeby stać się mądrym. A kiedy brakuje tej szerszej perspektywy i zajmujemy się głównie intelektem – edukacja nie może być kompletna. Konsekwencje są takie, że lądujemy w świecie inteligentnych i wykształconych głupców. Oczywiście istotny jest w tym wszystkim kontekst, bo czasami naprawdę chodzi tylko o twardą wiedzę i o ten dyplom czy certyfikat z powodów czysto praktycznych i nie ma w tym jakiejś większej filozofii. I do takich celów edukacja online, to jest złoto. Ale patrząc szerzej myślę, że warto swoją własną edukację traktować bardziej kompleksowo i połączyć ją z dążeniem do mądrości.
Rozrywka i Czas Wolny
Po pracy, relacjach i edukacji, do świata wirtualnego przeniosły się też rozrywka i czas wolny. I tutaj od razu przychodzą mi na myśl: platformy streamingowe, różne gry, YouTube, Instagram, Facebook, podcasty, gogle VR, wirtualne wydarzenia, memy, portale informacyjne, rozrywkowe, muzyka i pogawędki ze sztuczną inteligencją. Można w ten sposób zabijać swój czas skuteczniej niż kiedykolwiek i rozrywać się bez końca, nie ruszając się z kanapy. Już nie trzeba nic robić w prawdziwym życiu, żeby coś przeżyć, zobaczyć, dostarczyć sobie wrażeń i urozmaicić wolny czas. Zamiast pójść na spacer – można obejrzeć serial. Zamiast coś namalować – można snuć się po wirtualnym Luwrze. Ale jak już wiemy, to dla nas nie jest to samo. I chociaż w danej chwili te abstrakcyjne rzeczy potrafią być bardzo przyjemne, to kiedy człowiek się od nich odrywa, pojawia się jakaś dziwna pustka. A jest tak, bo one tak naprawdę są szumem, dają trochę ulotnych wrażeń i chwilę zapomnienia, ale nie wnoszą nic realnego. I od czasu do czasu to jest w porządku, ale jeżeli jest tego za dużo, to mamy problem. Bo to ani nie pomaga odpocząć, ani nie pomaga zaangażować się w prawdziwe życie, nie karmi wewnętrznie tak samo jak realne doświadczenie ani nie daje tej samej satysfakcji, co włożenie swojego wysiłku i energii w coś realnego. Ale to nie wszystko, dlatego że rozrywka i wolny czas wcale nie muszą oznaczać kilku godzin spędzonych przed ekranem na kanapie. Istnieje też czas wolny w tak zwanym międzyczasie. Chodzi mi o te chwile w których nic nie trzeba robić. O momenty pomiędzy różnymi, większymi czynnościami i zadaniami w ciągu dnia. Takie jak na przykład – 10 minut w kolejce, pół godziny czekania na jedzenie w restauracji, czas dojazdu do pracy albo na jakieś spotkanie. I w tę przestrzeń zwykle wdziera się dzisiaj telefon. 10 minut w kolejce, to 10 minut na Instagramie. Przerwa na obiad w pracy, to Facebook. Godzina w samochodzie, to godzina podcastu. I jak to wszystko podsumujemy, to wychodzi na to, że w ciągu całego dnia może nie być ani chwili spokoju i ciszy. Zawsze coś trzeba robić albo coś brzęczy, mruga i miga przed oczami. I to się wydaje nieszkodliwe, ale tak naprawdę jest skrajnie wyczerpujące fizycznie i psychicznie. Bo cisza i spokój są nam niezbędne do wielu rzeczy – między innymi do samoregulacji emocjonalnej, do kreatywności, do krytycznego myślenia, do głębokiej refleksji i do prawdziwego odpoczynku. I jeżeli jesteś jedną z tych osób, które są na co dzień ciągle niespokojne i tak wymęczone jakby tyrały w kamieniołomie, chociaż Twój styl życia obiektywnie nie powinien wywoływać aż takiego niepokoju i wyczerpania, to być może właśnie Cię oświeciło. Fakt jest taki, że po kumulacji wielu dni wypełnionych takim skakaniem pomiędzy różnymi czynnościami, rozrywkami i wypełniaczami każdej wolnej chwili, będziesz się czuć wyczerpany. To jest bardzo przewidywalne. I mam nadzieję, że ta świadomość skłoni Cię do tego, żeby trochę lepiej zapanować nad tym jak się rozrywasz i czym wypełniasz swój czas w międzyczasie. Bo to ma ogromne znaczenie dla Twojego samopoczucia, stabilności emocjonalnej, poziomu energii, zdolności do skupienia się i dla Twojej efektywności. To po prostu pozwala po ludzku – powoli i metodycznie – tak jak człowiek tego potrzebuje, procesować to co tego wymaga, oczyszczać się a potem działać, spać i żyć spokojnej.
Biznes
Kolejny obszar, który kwitnie w przestrzeni wirtualnej i dzięki technologii, to biznes. Zmiany w tej dziedzinie są niesamowite. Właściwie każda szanująca się firma ma dzisiaj stronę internetową albo stronę internetową i sklep online. W ogóle zakupy przez Internet dosłownie podbiły świat i zmieniły nie tylko sposób działania wielu firm, ale też nasze nawyki zakupowe i całe doświadczenie. Ono stało się bardziej bezosobowe, jest mniej namacalne, bardziej sterylne. Nie trzeba wychodzić z domu ani z nikim się spotykać, żeby coś kupić. To jest bardzo wygodne i przynajmniej teoretycznie oszczędza czas. Mówię teoretycznie, bo wybór w Internecie jest wielokrotnie większy niż byłby w sklepie za rogiem a to czasami utrudnia i prowadzi do paraliżu decyzyjnego i mniejszej satysfakcji z własnych wyborów. Nawiasem mówiąc, tego sklepu za rogiem i tak pewnie już nie ma, bo albo przeniósł się do Internetu albo nie wytrzymał konkurencji. W ogóle myślę, że dzisiaj dla wielu firm, fizyczny sklep czy biuro, coraz częściej są opcjonalne. Mają bardziej charakter czegoś prestiżowego i zasilającego marketing, niż są czymś niezbędnym, żeby biznes działał. I to są ogromne zmiany, które łatwo zauważyć w naszym otoczeniu. Ale zmieniło się też zaplecze. Technologia bardzo zmieniła to jak firmy ` od wewnątrz. Jak zatrudniają ludzi, jak ci ludzie się komunikują, jak współpracują, jak są planowane, realizowane i organizowane zadania. Większość z tych rzeczy robi się dużo efektywniej niż kiedyś, używając technologii i narzędzi online. Czy to lepiej czy gorzej? Zależy o czym mówimy. To, co jest dla mnie oczywiste to to, że technologia zmieniła biznes na tylu poziomach i tak bardzo go wchłonęła, że ciężko uchwycić wszystkie odcienie tej transformacji. Ale myślę, że wszyscy widzimy to doskonale w swoim otoczeniu i też na co dzień w swojej pracy albo w swojej firmie. I to na pewno nie jest koniec tych zmian, o co skutecznie zadba AI.
Finanse
Następny obszar wchłonięty przez świat wirtualny, to finanse. I nie dość, że pieniądze, same w sobie, są abstrakcyjnym i umownym nośnikiem wartości, to w naszym świecie stały się jeszcze bardziej abstrakcyjne, bo istnieją głównie online. Czyli mamy dwupiętrową abstrakcję. Mało kto używa dzisiaj regularnie gotówki. Wszystko odbywa się online albo bezgotówkowo. Inwestujemy online, płacimy kartą w sklepie, płacimy rachunki online a pensja pojawia się na koncie internetowym. Nawet nie dotykamy swoich pieniędzy i chociaż to jest wygodne, gubimy coś w ten sposób. Po pierwsze nasze pieniądze nie są pod naszą pełną kontrolą, nie trzymamy ich we własnych rękach, a to wpływa na poczucie bezpieczeństwa w świecie. Po drugie przez brak fizycznego kontaktu z nimi, gubimy też do pewnego stopnia świadomość miar i proporcji. Właśnie z tych powodów w czasach niepokoju zwracamy się w stronę gotówki albo fizycznego złota a kiedy nie płacimy gotówką, wydajemy więcej. W dodatku szykuje nam się kolejna rewolucja w systemie finansowym, bo w głównym nurcie pojawiają się kryptowaluty. I to ma dwa oblicza – z jednej strony czyni pieniądze jeszcze bardziej abstrakcyjnymi, bo one są kompletnie cyfrowe. Z drugiej, pod warunkiem, że będzie prąd i Internet, ta rewolucja może sprawić, że będziemy mieć większe poczucie kontroli nad swoimi finansami. Bo w przypadku kryptowalut, możemy pełnić funkcję swojego własnego banku, dzięki możliwości posiadania osobistego fizycznego portfela, który pozwala na przechowywanie kluczy prywatnych do naszych pieniędzy na blockchainie, bez żadnych pośredników. Ale to wszystko jest tak dalekie od realnej rzeczywistości, że przypomina trochę grę. Cyferki zmieniają się na ekranie i to znaczy dla człowieka znacznie mniej niż zmiana ilości gotówki w portfelu. A z czasem być może w ogóle nie będzie gotówki i wszystkie transakcje będą odbywały się dzięki sztucznej inteligencji i wirtualnym walutom, jeszcze bardziej poza nami.
Myślę, że to, co powiedziałam do tej pory, wystarczy jako jeden wielki argument na poparcie mojej tezy związanej z tym, że wraz z rozwojem technologii i przenoszeniem kolejnych sfer naszego życia do przestrzeni wirtualnej, będziemy więcej czasu spędzać w cyfrowym świecie i będziemy coraz dalej od rzeczywistości realnej – trochę z konieczności a trochę z własnej woli. Przez co, trudniej będzie trzymać się rzeczywistości i nie zgubić naszej ludzkiej natury. Ale to jak technologia wdziera się w naszą rzeczywistość, jak zjada kolejne obszary naszego życia i jak zmienia je w sposób widoczny, to nie wszystko. Dlatego, że to czego nie widać na pierwszy rzut oka, to to w jaki sposób te wszystkie przemiany i co za tym idzie – nasze częstsze, intensywniejsze i bardziej intymne obcowanie z coraz nowocześniejszą technologią – zmienia nas samych wewnętrznie i wpływa na nasze człowieczeństwo. I to jest drugi powód dla którego uważam, że będzie coraz trudniej je w sobie zachować i pielęgnować z czasem.
Kawałek po Kawałku…
Aktualnie najnowsze technologie już nie tylko pochłaniają kolejne obszary naszego życia, one zaczynają, bardziej niż do tej pory, zabierać nas wewnętrznie – kawałek po kawałku – zmieniając przy tym nie do poznania. Już od dłuższego czasu przyklejają się do nas na poziomie naszej neurobiologii i wykorzystują to jak działamy. Są tak skonstruowane, żeby nas pobudzać, uzależniać, uwodzić, dawać zapomnienie, spełniać nasze zachcianki, ułatwiać nam życie i dawać przyjemność bez wysiłku. Dzięki temu są w stanie porwać nas na długie godziny. Ale myślę, że ten etap przyklejania technologii do nas, to dopiero początek, pierwszy krok i niezbędny grunt, przygotowywany pod coś dużo bardziej angażującego i wciągającego. Skąd to wiem? Wystarczy przypomnieć sobie, upadający właśnie, projekt Metaverse i to, że mieliśmy dosłownie – przenieść samych siebie i całe swoje życie – do przestrzeni wirtualnej. Założenie było takie, że będziemy żyć, pracować, uczyć się, robić zakupy, nawiązywać relacje, bawić się, spotykać się z ludźmi i realizować swoje pasje, jako awatary w wirtualnym świecie. Jak na ironię, nazwa działu Meta, który pracował nad tym projektem brzmi – Reality Labs. Na szczęście to nie wypaliło, bo ktoś nie dopracował koncepcji i za mocno się pospieszył, zapominając o tym, że ludzi wciąga się w takie rzeczy stopniowo. Ale myślę, że bezcenne jest to, że wszyscy mogliśmy zobaczyć próbę wdrożenia tego projektu, bo to daje nam bezpośredni wgląd w to jakie są plany na przyszłość. A wygląda na to, że celem i stanem docelowym, jest przeniesienie w całości nas i naszego życia do przestrzeni wirtualnej.
Przyklejanie, Blendowanie i Pochłonięcie
Czyli jak do tej pory możemy wyraźnie zobaczyć dwa etapy wciągania nas do cyfrowego świata – etap przyklejania do nas nowych technologii, który trwa już od dawna i próbę przeskoczenia bezpośrednio do etapu kompletnego pochłonięcia nas i naszego życia przez nowe technologie. I kiedy na to uważniej popatrzymy, to wyraźnie widać, że czegoś tutaj brakuje. Pomiędzy tymi dwoma etapami jest za duża przepaść, żeby to się mogło udać. Ale myślę, że właśnie teraz, na naszych oczach, rozpoczyna się budowanie mostu, który ma je połączyć. I z tego, co widzę tym mostem, ma być coś, co nazwałabym etapem blendowania. Czyli mieliśmy i ciągle mamy przyklejanie; teraz pojawia się blendowanie a w perspektywie będzie pochłonięcie. Ale dlaczego akurat blendowanie? Dlatego, że aktualnie najnowsze technologie są tworzone w taki sposób, żeby mogły łączyć z nami głębiej i mocniej, niż do tej pory. Żeby mogły zblendować się z nami, najlepiej na jednolitą masę. I to jest ogromny przełom, bo różnica pomiędzy przyklejeniem czegoś do siebie a zblendowaniem się z czymś jest zasadnicza. Mimo wszystko, dużo łatwiej odkleić od siebie coś, co się przykleiło niż oddzielić od siebie coś z czym jesteśmy zmieszani. A samo blendowanie będzie możliwe dzięki temu, że właśnie w sam środek naszej biologicznej i ludzkiej natury, wtaczany jest koń trojański w postaci sztucznej inteligencji. A AI już nie tylko przykleja się do nas i wykorzystuje to jak działamy. Ona funkcjonuje podobnie do nas, ma podobną budowę – i w oparciu o te podobieństwa, będzie mogła lepiej integrować się z nami. Ona po prostu bardzo przypomina ludzki mózg. Sztuczne neurony, które nazywa się perceptronami można trenować tak, żeby wytwarzały określone z góry rezultaty; można je łączyć ze sobą w sieci a sieci nakładać na siebie, tworząc sztuczny model mózgu. Cała ta struktura może się uczyć i działać bez konieczności programowania każdej czynności. Czyli można powiedzieć, że żyje trochę swoim życiem, chociaż oczywiście nie do końca, bo jest programowalna. A to oznacza, że można nią dowolnie kierować i kształtować bez względu na to, co jest prawdą i co jest możliwe w rzeczywistości realnej. Bo w przestrzeni wirtualnej możliwe jest wszystko. Można swobodnie poprzyklejać gruszki na wierzbie. I to jest ogromna część atrakcyjności i użyteczności tego świata, ale też spore zagrożenie dla nas. Dlatego, że odklejeni od rzeczywistości realnej, będziemy bardzo łatwo gubić się w świecie w którym wszystko jest możliwe i nie ma żadnych punktów odniesienia. Ciężko nawet stwierdzić, co jest prawdą a co nie. I to tworzy zupełnie nowe możliwości manipulowania ludźmi i rzeczywistością. A chyba nikt z nas nie jest na tyle naiwny, żeby wierzyć, że to nie jest i nie będzie wykorzystywane w tym celu.
Wykorzystywanie Naszej Natury Przeciwko Nam
Ale wracając do blendowania – myślę, że samo podobieństwo najnowszych technologii do nas, to jednak jeszcze za mało, żeby ten pośredni etap mógł przebiec naprawdę pomyślnie. Według mnie, żeby to podobieństwo, pomiędzy nami i najnowszymi technologiami, skutecznie eksploatować i wciągać nas coraz głębiej do świata wirtualnego, potrzebne jest coś jeszcze. Tym czymś jest wykorzystanie naszej ludzkiej natury przeciwko nam, żeby pozbawić nas części naszych ludzkich właściwości. A to wszystko po to, żeby odpowiednio nas uformować i przygotować do jak najpełniejszego funkcjonowania w wirtualnej rzeczywistości. Inaczej mówiąc, żeby przygotować nas do etapu pochłonięcia. Ta część naszej natury, która moim zdaniem, zostanie do tego wykorzystana to fakt, że jako ludzie, mamy społecznie zorientowane mózgi i umysły. W skrócie to oznacza, że jesteśmy przystosowani do wchodzenia w interakcje z innymi umysłami, do synchronizowania się z nimi i do wpływania w ten sposób na siebie nawzajem. Bo w trakcie kontaktu zacierają się częściowo granice pomiędzy naszymi umysłami. One tańczą ze sobą na wspólnym parkiecie, dzięki czemu możliwe jest głębsze porozumienie, połączenie i wpływ. I to dotyczy samego momentu kontaktu, ale nie tylko. Dlatego, że jeżeli interakcji z danym umysłem jest wystarczająco dużo, on jest częsty i intensywny, nasz mózg zaczyna się pod jego wpływem bardziej trwale przebudowywać. Dopasowuje się do tego, co wielokrotnie powtarzamy; uczy się tego, określonego sposobu wchodzenia w kontakt. Standardowo – używane ścieżki są wzmacniane, pozostałe schodzą na dalszy plan. I nie ma przy tym większego znaczenia to czy obcujemy często z umysłem innego człowieka czy z czymś, co go przypomina. Jak to się odnosi do blendowania? Tak, że przez częsty, intymny i głęboki kontakt z AI – z czasem będą przebudowywały się nasze struktury w mózgu i będziemy się dostosowywać do tego jaki ten kontakt jest i uczyć się go długofalowo. A o ile ludzkie umysły, przynajmniej w większości, dysponują podobnymi właściwościami, to umysł AI ma tylko część właściwości ludzkiego umysłu. Jest uboższy o to, co głęboko ludzkie i czego nie da się zamienić na algorytm. A to oznacza, że z czasem będziemy przyzwyczajać się do tego mniej zniuansowanego i uproszczonego kontaktu, z konieczności zdejmując przy tym część swoich ludzkich właściwości. Na początku na czas interakcji a później na stałe. Bo pewne rzeczy, które dzieją się pomiędzy ludźmi, w kontakcie z AI po prostu nie mogą się wydarzyć. Po stronie AI nie będzie przeżywania emocji i doświadczania empatii; AI nie ma prawdziwych doświadczeń życiowych, którymi może się podzielić i które składają się na ludzką pamięć, sposób myślenia i odczuwania; nie ma głębszych przemyśleń; nie ma połączenia pomiędzy ciałem, umysłem i duchem; w tym kontakcie nie jest możliwe prawdziwe odzwierciedlanie na poziomie fizycznym i emocjonalnym; AI nie ma zdolności do krytycznego myślenia; nie ma prawdziwej kreatywności; nie ponosi odpowiedzialności za swoje słowa i decyzje i nie ma intuicji a w związku z tym, nie ma też zdolności do intuicyjnego rozpoznawania prawdy. Właśnie dlatego obcując często z AI i coraz bardziej przeżywając swoje życie przez ciasne algorytmy, bezcielesne symbole i płaskie ekrany, będziemy stopniowo gubić swoje ludzkie oblicze i poświęcać te właściwości, które odróżniają nas od tych technologii. Będziemy przecedzać swoje człowieczeństwo przez technologię pozbawioną człowieczeństwa. To z czasem będzie rozbijało naszą integralność a maszyna podobna do nas, upodobni nas do samej siebie. Na pewno znasz powiedzenie – z kim przystajesz, takim się stajesz. Krótko mówiąc przez częsty kontakt z AI, staniemy się bardziej jak AI. I właśnie w taki podstępny sposób będziemy tracić swoje człowieczeństwo. To, co w nas ludzkie będzie powoli ulegało atrofii, w myśl zasady – narząd nieużywany, zanika. A razem z tym będzie ulegała też atrofii nasza zdolność i chęć do wchodzenia w kontakt z realnym światem i z żywymi ludźmi w realnym świecie. Bo to będzie coraz trudniejsze, coraz bardziej obce i skomplikowane. Przez co, jeszcze mocniej utoniemy w wirtualnym świecie. A stąd jest już tylko krok do etapu całkowitego pochłonięcia i kolejnego projektu w stylu Metaverse, tym razem wdrożonego z większym sukcesem. I już widzę jak firmy technologiczne zacierają ręce i nie mogą się tego doczekać. A tymczasem my jak idioci cieszymy się z tego, że możemy porozmawiać z komputerem jak z człowiekiem, że on uczy się o nas, że nam służy, że możemy nim kierować, że jest dla nas miły i mamy na niego wpływ; ale jesteśmy ślepi na to, że to działa też w drugą stronę. I wiem, że to brzmi dość brutalnie i obcesowo, ale myślę, że to nie jest czas na owijanie w bawełnę.
Podsumowując: nie dość, że spędzamy coraz więcej czasu w abstrakcyjnym świecie płaskich ekranów i bezosobowych symboli, przez które przecedzamy bogactwo naszego ludzkiego doświadczenia; to jeszcze coraz częściej wchodzimy w interakcje ze sztucznym umysłem, który jest pozbawiony wielu ludzkich właściwości i nieświadomie pozwalamy na to, żeby nas zmieniał i upodabniał do siebie. A tak być nie może, jeżeli rzeczywiście mamy zachować i pielęgnować w sobie własne człowieczeństwo. Bo żeby naprawdę to robić, musimy jak najczęściej używać i doświadczać tego, co ludzkie. Właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy trzymać się fundamentów. Jak najczęściej karmić swoją naturę prawdziwymi rzeczami – prawdziwymi relacjami z ludźmi, żywymi doświadczeniami i obcowaniem z rzeczywistością realną. I nieważne jak wspaniała technologia pojawi się po tej, którą mamy dzisiaj. Bo nic nie zastąpi doświadczania życia w pełnych barwach ludzkiego doświadczenia – fizycznego, emocjonalnego i duchowego i dzielenia tego z innymi w prawdziwy sposób w prawdziwym świecie. Mam nadzieję, że teraz wyraźniej widzisz dlaczego to wszystko, co dzieje się pomiędzy nami i technologią, to nie jest tylko zwykły postęp. To nie jest wcale takie niewinne i neutralne jak się wydaje. Ale jak zwykle – decyzję, co z tym zrobić, pozostawiam Tobie.
Na dzisiaj to wszystko, bardzo Ci dziękuję. Mam nadzieję, że dzisiejszy film będzie dla Ciebie pomocny. Za dwa tygodnie pojawi się nagranie na temat tego, co warto szczególnie w sobie pielęgnować na poziomie indywidualnym, żeby zachować siebie w świecie AI. Poza tym jak zwykle, zapraszam na coaching 1 na 1 ze mną, więcej informacji znajdziesz na Selfmastery.pl. Wszystkiego dobrego i do zobaczenia😊

1 Comment
Może spojrzeć na to odwrotnie AI da nam dostęp do ogromu danych naukowych,których z racji ich ogromu nie jesteśmy w stanie przetobić.AI nie ma samoświadomości a więc człowiek nadal nie jest zastąpialny.Podobnie rzecz ma się z odpowiedzialnością karno sądową.