Jak Osiągnąć Emocjonalne Mistrzostwo (Część II – Panowanie nad Sobą)
Cześć, jestem Magda z Selfmastery.pl, dzisiaj druga część tematu emocjonalnego mistrzostwa. Opowiem o tym jak dobrze radzić sobie ze swoimi emocjami, jak mądrze z nich korzystać i konstruktywnie je wyrażać.
W poprzedniej części przeszliśmy, krok po kroku, przez prostą instrukcję czucia, której zadaniem jest przywrócenie Ci świadomości własnych emocji i nauczenie się precyzyjnego nazywania ich. Dzisiaj pójdziemy o krok dalej i spróbujemy wykorzystać te nowe umiejętności do tego, żeby dobrze radzić sobie z własnymi emocjami, sensownie z nich korzystać i konstruktywnie je wyrażać. Ale, żeby cały ten proces przebiegał gładko, sugeruję Ci najpierw, przez jakiś czas, popracować sobie z samą instrukcją z poprzedniego filmu i oswoić się ze swoimi emocjami na tyle, żeby łatwiej było Ci dodawać do tego kolejne elementy, o których opowiem za chwilę. W ten sposób będziesz budować na tym, co już potrafisz. Myślę, że to jest najbardziej strategiczne i optymalne podejście do tego tematu, bo ono da Ci potrzebny czas i solidne podstawy teoretyczne i praktyczne, potrzebne do tego, żeby uporządkować sobie ten temat raz na zawsze. Niestety samo wysłuchanie kilku filmów na pewno nie wystarczy. Potrzebne będzie Twoje prawdziwe i aktywne zaangażowanie. I najlepiej od razu pogodzić się z tym, że zrozumienie własnych emocji i budowanie umiejętności mądrego korzystania z nich, zajmie trochę czasu i będzie pewnie dość wymagającym, ale też ciekawym procesem, w którym bardzo dużo się o sobie nauczysz. Dlatego polecam Ci rozsmakowanie się w tym temacie, bez pośpiechu i bez presji na to, żeby jak najszybciej dotrzeć do jakiejś mety. A mówię to wszystko, bo zauważyłam w komentarzach pod poprzednim filmem, że niektórym bardzo się spieszy. Każdy chce już mieć za sobą te mniej namacalne rzeczy i od razu przejść do konkretów, czyli do tego jak w praktyce dobrze radzić sobie ze swoimi emocjami i panować nad sobą. Ja to oczywiście rozumiem, w końcu taki jest cel, tyle że bez tych wcześniejszych kroków osiągnięcie go będzie prawie niemożliwe. Tym bardziej, że to co większość ludzi nazywa radzeniem sobie z emocjami, zwykle oznacza próby ręcznego sterowania swoim stanem emocjonalnym przy pomocy kontroli opartej na sile woli, która w przypadku emocji, kompletnie się nie sprawdza. I jeżeli już na tym etapie mamy pośpiech i nieporozumienie, to trudno będzie o dobre efekty. I właśnie dlatego zacznę od tego, co potocznie nazywamy kontrolą, czyli od tego – jak większość ludzi wyobraża sobie radzenie sobie z emocjami i samokontrolę.
Typowa Kontrola
Samo słowo – kontrola – kojarzy się z jakąś sztywnością; ze zbiorem nakazów i zakazów; ze zbiorem norm i zasad, których trzeba przestrzegać; z koniecznością trzymania się w ryzach; z dążeniem do pełnego panowania nad sobą; z dyscypliną; z utrzymywaniem określonego porządku i jakiejś struktury. Czyli jednocześnie mamy tutaj dążenie do jakiegoś określonego, pożądanego stanu i obawę o to, że jeżeli sprawy wymkną się spod kontroli, to nie będzie dobrze. Stanie się coś złego. I żeby do tego nie dopuścić, trzeba się mocno pilnować, monitorować i w razie potrzeby interweniować, żeby móc coś zmienić. Bo przecież właśnie na tym polega kontrola. Na tym, że możesz zrobić z czymś, co chcesz, masz na to wpływ i możesz tym kierować. I myślę, że większość ludzi tak widzi kontrolę, tak rozumie radzenie sobie z emocjami i próbuje robić to w ten sposób. Za tym oczywiście idzie cała gimnastyka, czyli metody, które mają w tym pomóc. Na przykład: tłumienie, blokowanie, hamowanie, wstrzymywanie, manipulowanie, odpychanie od siebie, ignorowanie i unikanie. Problem polega na tym, że emocje czasami wymykają się tym metodom. Bywa tak, że nie da się tak łatwo ich okiełznać i cała ta kontrola rozsypuje się jak domek z kart. I to dla wielu osób jest przerażający moment, bo okazuje się, że pomimo prób i starań, tak naprawdę nie kontrolują siebie w pełni. I po takim doświadczeniu natychmiast pojawia się pokusa, żeby spróbować jeszcze mocniej trzymać się w ryzach, bo wydaje się, że to pomoże nigdy więcej nie dopuścić do podobnej utraty kontroli. Trzeba po prostu skrócić sobie smycz. I to może nawet przez jakiś czas działa, ale tylko do momentu w którym znowu człowiek traci nad sobą panowanie i tak w kółko. Zwiększamy poziom kontroli i tracimy kontrolę. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie, to wszystko brzmi jak bardzo dużo pracy, jak powtarzające się rozczarowania i kłopoty. I to prawda, to jest bardzo dużo pracy, przy próbach takiej kontroli rozczarowania są nieuchronne i z czasem pojawią się też kłopoty. O tym jakie, mówiłam już w poprzednim filmie. Krótko mówiąc, z tego opisu wynika, że żeby panować nad sobą i jakoś radzić sobie z emocjami, trzeba się naprawdę namęczyć. I tak rzeczywiście jest, jeżeli próbujesz robić to tą metodą. Ale prawda jest taka, że wcale nie trzeba się tak męczyć. Żeby mieć prawdziwą kontrolę nad sobą – bez względu na to czy jesteś osobą, która tłumi emocje czy kimś, kto im ulega – cały ten wysiłek w ogóle nie jest potrzebny. I spróbuję teraz pokazać Ci bezsens takiego podejścia do własnych emocji, przy pomocy prostej metafory.
Emocjonalna Rzeka
Wyobraź sobie, że jesteś właścicielem dużego, malowniczego terenu, przez który przepływa spora rzeka. Ale Ty w swoim geniuszu, robisz z nią tylko dwie rzeczy: albo budujesz na niej tamy i próbujesz ją jakoś powstrzymać albo wskakujesz do niej za każdym razem, kiedy widzisz wzbierający nurt. Nic więcej z tą rzeką nie robisz, masz tylko te dwie opcje. Nie ma siedzenia na brzegu, łowienia ryb ani pływania. Nic z tych rzeczy. I kiedy mówię o tym na przykładzie prawdziwej, fizycznej rzeki, to brzmi idiotycznie. Teraz przenosząc to na grunt emocji – od urodzenia masz w sobie emocjonalną rzekę, która przez Ciebie przepływa. To jest coś czego nie da się z siebie wyrwać, to jest coś naturalnego. Jeżeli jesteś osobą, która próbuje radzić sobie ze swoimi emocjami, tłumiąc je – budujesz na swojej rzece tamy. Jeżeli jesteś sobą, która próbuje radzić sobie ze swoimi emocjami, ulegając im – impulsywnie wskakujesz do wody. I skoro to brzmi absurdalnie w przypadku prawdziwej rzeki, to dlaczego miałoby brzmieć inaczej w odniesieniu do Twojej wewnętrznej, emocjonalnej rzeki? To nie ma sensu. W obu przypadkach nie korzystasz dobrze z tego, co masz pod ręką i zamiast skupić się na tym, żeby to dla siebie odzyskać, zajmujesz się czymś, co na to nie pozwala i nigdy nie pozwoli.
Ale przez tę metaforę przebija jeszcze jedna rzecz, na którą chcę zwrócić Twoją uwagę. Bo wynika z niej to, że osoba, która buduje tamy i osoba, która bezmyślnie wskakuje do rzeki, bardzo się od siebie różnią. W końcu zupełnie inaczej reagują na to, że ta emocjonalna rzeka w nich jest. Ale jak się temu przyjrzysz bliżej, to się okaże, że obie te osoby mają bardzo podobny cel i tak naprawdę niewiele je różni. Obie próbują odwrócić swoją uwagę od tego, co czują. Nie chcą w to wnikać, nie chcą żeby to do nich dotarło. Czyli obie, na swój sposób, bronią się przed czuciem i pełnym przeżyciem swoich emocji. Jedyna różnica polega na tym, że stosują do tego inne metody. I teraz pytanie – czy w takich warunkach można kontrolować swoje emocje i dobrze sobie z nimi radzić? Nie sądzę. Jak miałbyś radzić sobie z czymś, czego unikasz jak ognia? Oczywiście sama próba utrzymywania dystansu do swoich emocji, jest przez niektórych traktowana jak forma radzenia sobie z nimi. Tyle, że to tak nie działa i na pewno nie sprawdzi się długofalowo. Bo tak naprawdę, to jest bardziej nerwowa reakcja na to, że emocje się w ogóle pojawiają, niż jakiekolwiek radzenie sobie z nimi. Jak w takim razie podejść do tego lepiej?
A jak podszedłbyś do korzystania z prawdziwej rzeki, przepływającej przez Twoją ziemię? Pewnie miło byłoby czasem posiedzieć sobie na brzegu i w ciszy i w spokoju popatrzeć na wodę. Tak po prostu, bez żadnych gwałtownych ruchów. Od czasu do czasu przyjemnie byłoby połowić ryby, czemu nie. W ciepły dzień można byłoby trochę popływać. Może nawet dać się ponieść nurtowi. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie to wszystko brzmi dużo lepiej niż budowanie tam i rzucanie się za każdym razem do rzeki jak jakaś marzanna. Ale, co w świecie emocji oznacza siedzenie na brzegu? To nic innego jak zdolność do czucia bez konieczności reagowania na to, że pojawiają się jakieś emocje. Czyli możesz być zła, smutna, rozżalona, radosna, spokojna albo niespokojna i nie musisz nic z tym robić, nie musisz reagować. Coś czujesz i to wszystko. Łowienie ryb w świecie emocji, to umiejętność odczytywania informacji jakie przenoszą emocje. Z kolei pływanie w emocjonalnej rzece a czasami decyzja o tym, żeby dać się ponieść, to zdolność do świadomego pozwolenia sobie na to, żeby ulec emocjom, kiedy chwila jest odpowiednia. I to wszystko niby brzmi prosto, ale nie do końca takie jest. Bo, żeby móc korzystać z rzeki w taki sposób, najpierw musisz pozwolić jej płynąć i przestać jej unikać. Ale jak w praktyce pozwolić tej rzece płynąć? Jak pozwolić sobie na czucie w pełni i dopuścić do siebie swoje emocje?
Opuść Gardę
Jeżeli korzystasz z instrukcji z poprzedniego filmu i zauważasz u siebie coraz większą świadomość tego, co czujesz, gdzie czujesz i potrafisz mniej więcej to nazwać, to jesteś na dobrej drodze. Ale właśnie na tym etapie, wiele osób się zatrzymuje i nie wie, co robić dalej. Tym bardziej, że właśnie w tym miejscu, często pojawia się wewnętrzna blokada przed pozwoleniem sobie na pełne odczuwanie tego, co przychodzi. Działa po prostu nawykowy mechanizm unikania. I tak jak mówiłam w poprzednim filmie, to nie jest jakoś bardzo zaskakujące jak weźmiemy pod uwagę lata kastrowania się z czucia i podchodzenia do własnych emocji z dużą rezerwą i nieufnością. Ale jeżeli coś ma się zmienić, to trzeba będzie nauczyć się opuszczać gardę i przestać się rozpaczliwie bronić przed własnymi emocjami. Bo ta garda ma jedną funkcję – nie dopuścić do pełnego czucia, ograniczyć kontakt i utrzymać dystans. Ale co to właściwie za garda? Jaką ona ma formę? Myślę, że najczęściej objawia się w formie napięcia. Na przykład – powiedzmy, że często zauważasz u siebie bardzo spięte mięśnie brzucha. Posługując się instrukcją, doszedłeś do tego, że w brzuchu mieszka u Ciebie lęk. Te spięte mięśnie brzucha w tym przypadku służą temu, żeby oddzielić się od tego lęku, żeby go nie poczuć za mocno, żeby nie dopuścić go do głosu i zamknąć w tym miejscu. Podobnie może być z gniewem. Może masz ciągle zaciśniętą szczękę i to pomaga Ci utrzymywać to uczucie w ryzach. Trochę je schować. Może masz spięte plecy a tam akurat mieszka u Ciebie żal, który zatrzymujesz w tym miejscu. Te wszystkie spięcia są formą obrony, są węzłami, które mają związać emocje w Twoim ciele w jednym, ograniczonym miejscu. Mają je zatrzymać w określonych granicach. Niestety to z czasem przynosi kłopoty. Napięcia się gromadzą, bo nie ma przepływu i pojawiają się różne dolegliwości. Jak przywrócić ten przepływ? Spróbuj zauważyć u siebie teraz czy masz gdzieś takie spięcie w ciele. Jeżeli je znalazłaś, zobacz jaka emocja za tym mieszka, nazwij ją dla siebie. A potem spróbuj rozluźnić to napięcie w ciele. Zdejmij na chwilę zbroję, pozwól sobie na to. Przy tym w żaden sposób nie ingeruj w to, co się dzieje ani nie reaguj na to, co się dzieje. Niech to zacznie płynąć a Ty patrz, co się wydarzy. Nie będę Ci mówić co ma się wydarzyć, napisz w komentarzu, co się faktycznie u Ciebie stało. Chciałabym, żebyś tego naprawdę doświadczył a nie tylko powtarzał zasłyszane. Nie wiem czy to widzisz, ale właśnie uczysz się siedzenia na brzegu. Czucia bez reakcji. To jest bardzo ważny etap, bo bez niego nie ma łowienia ryb, czyli odczytywania informacji jakie przenoszą emocje.
Co Mówią Emocje
Bo emocje zawsze niosą ze sobą jakieś informacje. Czasami to dotyczy Twojej przeszłości, czasami Ciebie, czasami innych ludzi a czasami sytuacji w jakiej jesteś. A propos przeszłości – jeżeli reagujesz na coś bardzo gwałtownie – dużą złością albo lękiem, które zupełnie nie przystają do sytuacji, to zwykle oznacza, że tak naprawdę reagujesz na przeszłość. A obecna sytuacja jakoś przypomina Ci o dawnych zranieniach albo trudnych doświadczeniach. Nawet jeżeli nie ma za wiele wspólnego z tym, co było kiedyś. To świetnie może Ci wskazywać obszary do rozwoju – słabe punkty – którymi dobrze byłoby się zająć, żeby osłabić działanie tych gwałtownych mechanizmów i móc świadomie i trzeźwo odpowiadać na to, co się rzeczywiście dzieje – tu i teraz. W odniesieniu do Ciebie samej, emocje zwykle informują o potrzebach albo o granicach. Na przykład: smutek mówi o stracie, o potrzebie wsparcia i zachęca do głębszej refleksji. Gniew zwykle wskazuje na to, że ktoś przekroczył Twoje granice albo naruszył Twoje wartości. Radość mówi o zaspokojonych potrzebach i o tym, że jest Ci dobrze i bezpiecznie. Poczucie winy może mówić o tym, że przekroczyłeś swoje własne zasady, normy moralne, ewentualnie naruszyłeś jakieś zasady społeczne albo popełniłeś błąd i dobrze byłoby go naprawić. W odniesieniu do innych ludzi i do relacji z nimi, emocje mogą Ci pomagać w stwierdzeniu czy ktoś jest szczery czy nie. Czy można mu ufać czy niekoniecznie. Jeżeli czujesz przy kimś niepokój, to nie jest dobry znak. Jeżeli czujesz spokój, to zwykle oznacza, że jest w porządku. Zdrowa zazdrość w relacji mówi o potencjalnym zagrożeniu dla relacji. Może też pokazywać Twoje ukryte pragnienia. Z kolei w różnych sytuacjach, emocje pomagają się orientować w tym, co się dzieje i właściwie reagować. Na przykład w sytuacji zagrożenia, przydają się do tego, żeby się mobilizować. Spokój zwykle mówi o tym, że jesteś w dobrym i bezpiecznym miejscu. Kiedy czujesz się gdzieś nieswojo albo czujesz niepokój, warto zachować czujność. Oczywiście trzeba to wszystko też weryfikować, bo emocje są jednym ze źródeł informacji a nie jedynym źródłem informacji na temat tego, co dzieje. Ale jeżeli nie masz do nich dostępu, to na własne życzenie, tracisz to, co mogą wnieść. A szkoda, bo istnieją z jakiegoś powodu i ewolucja raczej nie popełniła błędu.
Ale, żeby nie było tak różowo, emocje mają też swoje gorsze oblicze. A raczej powinnam powiedzieć, że brak umiejętności radzenia sobie z własnymi emocjami sprawia, że czasami dochodzi do skrajnych sytuacji. Bo każda emocja, nawet ta kojarzona dobrze, może przybrać destrukcyjną albo toksyczną formę. Szczególnie kiedy brakuje świadomości, kiedy trwa za długo albo zostanie użyta w zły sposób. I teraz odwołam się do jednego z komentarzy pod poprzednim filmem, który dotyczył chorobliwej zazdrości. Jeżeli jesteś w takiej sytuacji, to najprawdopodobniej odpowiadasz bardziej na przeszłość niż na to, co się rzeczywiście dzieje. Pamiętaj o tym, że to jakie znaczenie nadajesz dzisiaj sytuacjom i wydarzeniom, może być bardzo zabarwione Twoimi doświadczeniami z przeszłości. Dlatego to znaczenie nie zawsze pasuje do obecnej chwili i nie zawsze jest bliskie rzeczywistości. W poprzednim filmie wspomniałam o tym, że emocje nie zawsze mówią prawdę i to może być ten scenariusz. Powiedzmy, że masz za sobą relację, w której ktoś bezceremonialnie Cię zostawił, nawet się nie obejrzał. I Ty dzisiaj dalej tym żyjesz, dalej Cię to boli i powoduje, że jesteś bardzo zaborczą osobą w swojej aktualnej relacji. Niekoniecznie dlatego, że chcesz taki być, tylko dlatego, że panicznie boisz się tego, że sytuacja się powtórzy, że ktoś Cię znowu zostawi i za wszelką cenę chcesz tego uniknąć. Dlatego wypatrujesz najmniejszych oznak tego, że coś jest nie tak w Twojej relacji. Przez to będziesz czasami widzieć rzeczy, których w ogóle nie ma. Te iluzje będą Cię atakować, bo interpretujesz zachowanie swojego partnera przez bardzo silny lęk przed porzuceniem a to wykrzywia perspektywę. Dla przykładu: wyobraź sobie, że jedziecie z partnerką do centrum handlowego. Ona wchodzi do jakiegoś sklepu i z uśmiechem mówi – dzień dobry – panu, który obsługuje. A Tobie od razu rośnie ciśnienie. Wszystkie możliwe lampki na konsoli się zapalają i czujesz się zagrożony. Bo, co jeżeli on jej się podoba i ona zaraz Cię zostawi? Tak naprawdę to jest rodzaj paranoi. Bo fakty są takie, że przyszliście do tego sklepu po nową sukienkę i Twoja partnerka ze zwykłej, ludzkiej uprzejmości się uśmiechnęła, to wszystko. A Ty zaczynasz się czepiać, bo lęk nie pozwala Ci przejść nad tym obojętnie. Tyle, że te sile emocje są wynikiem Twojej zniekształconej interpretacji sytuacji a nie obrazem rzeczywistości. To wszystko się dzieje po Twojej stronie. Twoje emocje są procesem wewnętrznym a nie bezpośrednim wynikiem działań innych ludzi. Gdyby nie było w Tobie tego zapalnika w postaci przykrego i bolesnego doświadczenia, nie byłoby pewnie też tej reakcji emocjonalnej. W tym przykładzie, Twoja skrajnie silna zazdrość, nie jest informacją o tym, że relacja jest zagrożona, tylko bardziej o tym, że trzeba załatwić sprawę lęku i porzucenia z przeszłości, bo to Ci zniszczy relację. Stanie się to, czego się najbardziej obawiasz, bo mam nadzieję, że nikt nie chce być w relacji, która przypomina więzienie. W ogóle jeżeli zauważasz, że nie jesteś w stanie poradzić sobie z niektórymi emocjami i one kompletnie Cię zabierają – wybuchasz skrajnie silną złością z powodu jakiegoś drobiazgu; towarzyszy Ci silny wstyd albo lęk, to jest dobra okazja do spotkania z terapeutą. Bo coś utknęło w Tobie na poziomie emocjonalnym na tyle głęboko, że uniemożliwia Ci dzisiaj jasne widzenie rzeczywistości. Ale, żeby takie sprawy rozwiązywać i w ogóle, żeby dobrze radzić sobie z własnymi emocjami, potrzebujesz jeszcze jednej rzeczy – odpowiedzialności.
Twoja Odpowiedzialność
Bo Twoje emocje, to Twoja odpowiedzialność. Ty jesteś odpowiedzialna za swoje emocje. I teraz uwaga, bo odpowiedzialność w przypadku emocji nie oznacza, że masz stuprocentowy wpływ na to, co czujesz a czego nie; że to zawsze zależy od Ciebie i możesz dowolnie kierować swoimi emocjami. Tak nie jest. Emocje często przychodzą nie wiadomo skąd i działają zupełnie niezależnie od Ciebie. Są reakcją Twojego ciała na to, co się dzieje w otoczeniu i nad tym nie masz za dużej kontroli. Ale reakcja na to, co czujesz zależy w pełni od Ciebie. Twoja odpowiedzialność opiera się na tym, żeby nauczyć się dobrze korzystać z własnych emocji – nauczyć się czuć, odczytywać informacje i dokonywać świadomego wyboru, co z tym zrobić, czyli wybrać reakcję. W przypadku chorobliwej zazdrości o której mówiłam przed chwilą, wzięciem odpowiedzialności za swoje emocje, będzie dostrzeżenie problemu u siebie i rezygnacja z bycia biernym. To jest decyzja o rozwiązaniu tego problemu i działanie w tę stronę. Nie wolno tego, tak po prostu zostawić i utknąć w myśleniu, że to jak się czujesz to jest wina wszystkich dookoła. To nie ma sensu, bo Twoja rzeka, płynie przez Twój teren. Oczywiście inne osoby i wydarzenia mogą w Tobie coś uruchamiać, to prawda. Ale dalej prawdą pozostaje to, że nie od nich powinna zależeć Twoja reakcja. Weź to na siebie. Jeżeli nauczysz się robić to o czym mówię – nauczysz się rozpoznawać swoje emocje, nazywać je, pozwolisz im płynąć, będziesz wyciągać z nich dla siebie informacje i brać za nie odpowiedzialność, będziesz też w stanie reagować bardziej adekwatnie i w bardziej konstruktywny sposób. Czasami, to będzie oznaczało poszukanie pomocy; czasami podzielenie się tym, co czujesz a czasami wyrażenie potrzeb albo stawianie granic. I właśnie to nam zostało, temat konstruktywnego wyrażania emocji. Czyli tego, jak pokazać na zewnątrz, to co czujemy w środku.
Jak Konstruktywnie Wyrażać Emocje
Sama ekspresja surowych emocji, może być bardzo pierwotna i fizyczna. To jest po prostu niezależna od woli, reakcja ciała. Na przykład – napięte mięśnie, przyspieszone bicie serca, drżenie rąk, bladość, spocone dłonie, płacz albo krzyk. Z kolei wyrażanie emocji, to jest bardziej świadomy proces w którym chodzi o to, żeby przekazać innym ludziom, to co czujesz albo to, co kryje się za tym, co czujesz. Czyli czasami, to może oznaczać powiedzenie wprost, że czujesz gniew, żal albo smutek. A czasami, to oznacza odczytanie informacji jaką przenosi dana emocja i przekazanie jej. Na przykład: powiedzmy, że Twoje nastoletnie dziecko słucha muzyki na cały regulator w piątek wieczorem, a Ty po całym tygodniu masz serdecznie dość wszystkiego. I tak siedzisz i czujesz jak frustracja w Tobie narasta, rozpoznajesz ją, zastanawiasz się przez chwilę nad tym o co Ci chodzi, w końcu idziesz do pokoju dziecka i mówisz wprost: jestem zmęczony, przycisz to, wyłącz albo załóż słuchawki, bo potrzebuję ciszy. Brzmi to nieźle. Na pewno lepiej niż wpadanie do pokoju i czepianie się dziecka o to, że kurtka krzywo wisi, buty podarte i śmieci nie wyniesione. Bo tak naprawdę nie o to, Ci przecież chodzi. Taka reakcja świadczyłaby o tym, że nie potrafisz radzić sobie ze swoimi emocjami i dobrze z nich korzystać. Inny przykład – powiedzmy, że Twój mąż po raz piąty w tym tygodniu zaprasza gości na grilla a Ty na samą myśl, masz ochotę wyjść i nie wrócić. Ale zamiast mówić mu, że znowu ci wszyscy ludzie będą się przez niego plątać po domu i że nie umie ani chwili pobyć sam i wszystkich tylko męczy. Mówisz tak: słuchaj, to jest piąty raz w tym tygodniu, jestem tym przytłoczona, zamiast robić grilla, pojedźmy sami do lasu. Zauważ, że oba te scenariusze są dobrym przykładem brania odpowiedzialności za swoje emocje. Nikt nikomu nie mówi: przez Ciebie tak źle się czuję; denerwujesz mnie; wykończysz mnie; to wszystko przez Ciebie. Rzeka płynie przez Twój teren, nie spychaj tego na kogoś innego. Po Twojej stronie jest rozpoznanie tego, co się dzieje i powiedzenie tego, co jest do powiedzenia. I znowu, ja nie mówię o tym, że inni ludzie w ogóle nie mają udziału w tym jak się czujesz, ale jak już ustaliliśmy, to Ty masz kontrolę nad tym jak odpowiesz o ile oczywiście umiesz dobrze obchodzić się ze swoimi emocjami. Niestety czasami trafisz pewnie na ludzi z którymi takie proste komunikaty nie działają. Istnieją ludzie, których Twoje potrzeby ani granice nie interesują. Z nimi trzeba być szczególnie konsekwentnym i nie dać się emocjonalnie wciągnąć w jakieś dziwne rzeczy. A to jest możliwe tylko kiedy człowiek ma świetny kontakt ze swoimi emocjami. Takimi ludźmi bardzo trudno manipulować. Ale spokojnie, to przyjdzie z czasem, nie oczekuj od siebie w tym wszystkim perfekcji. Raz się pewnie uda a raz nie, ale tak czy inaczej warto się tego nauczyć. Warto nauczyć się radzić sobie z emocjami i konstruktywnie je wyrażać. Bo właśnie tak wygląda emocjonalne mistrzostwo – dostęp do wszystkiego, czucie wszystkiego, korzystanie z tego i wybór reakcji dobrze dobranej do sytuacji. Jeżeli naprawdę zaangażujesz się w to wszystko o czym mówiłam w tych obu filmach na temat emocji, dojdziesz do tego momentu i nie będzie trzeba bez przerwy tracić energii na oddzielanie się od tego, co czujesz. Wszystko będzie płynąć a Ty będziesz mogła z tego mądrze korzystać. Właśnie tak wygląda, dobrze rozumiana i prawdziwa kontrola nad sobą.
Na dzisiaj to wszystko. Mam nadzieję, że te filmy o emocjach pomogą Ci nauczyć się lepiej się z nimi obchodzić. Jeżeli widzisz w tym wartość, prześlij proszę te nagrania przyjaciołom, którym mogą się przydać. Poza tym jak zwykle, zapraszam na coaching 1 na 1 ze mną, więcej informacji znajdziesz na Selfmastery.pl. Wszystkiego dobrego i do zobaczenia.
