Jak Stać Się Dobrym Partnerem w Dobrej Relacji

Dzisiaj kontynuacja tematu stylów przywiązania, a konkretnie opowiem o tym jak możesz zbliżyć się do bezpiecznego stylu przywiązania i stać się dobrym partnerem w dobrej relacji.

Integracja

W tym temacie wszystko połączymy w jedną całość – biologię, psychikę i duchowość. Zresztą taki jest cel rozwoju, chodzi o POŁĄCZENIE, czyli INTEGRACJĘ na wszystkich poziomach i pomiędzy poziomami, które się przenikają a nie są osobnymi częściami nas samych jak nam się czasami wydaje. Chcę przez to powiedzieć, że wgląd na sesji z terapeutą czy coachem, może nas doprowadzić bezpośrednio do duchowości, praktyki duchowe mogą obnażyć rzeczy, którymi dobrze byłoby się zająć z perspektywy psychiki, a ciało może być bramą do duchowości i jest domem emocji, czyli wracamy do psychiki. To wszystko jest połączone i właśnie taki będzie dzisiaj ten temat.

Jak kształtuje się styl przywiązania

Zanim opowiem o tym jak możemy się przesuwać bardziej w stronę bezpiecznego stylu przywiązania, sensownie będzie opowiedzieć o tym jak w ogóle kształtują się style przywiązania. To na pewno pomoże nam potem zrozumieć, co, jak i dlaczego musi się wydarzyć żeby rzeczywiście stać się osobą bardziej bezpieczną. Żeby to wszystko wyjaśnić musimy na chwilę wrócić do dzieciństwa. Rodzimy się i jako niemowlaki, żeby dobrze się rozwijać, potrzebujemy na poziomie emocjonalnym dwóch rzeczy – więzi z opiekunem i możliwości wyrażania siebie. Dziecko powinno mieć obie rzeczy, czyli spójną opiekę emocjonalną w ramach więzi a nie coś kosztem czegoś. Jak to ma wyglądać? Powiedzmy, że jesteś malutkim dzieckiem, masz jakiś dyskomfort, stan emocjonalny i wyrażasz go przez krzyk, płacz, czasem się uśmiechasz. I kiedy twój rodzic reaguje na to dobrze, to znaczy – jest obecny, bierze cię na ręce, odbiera twoje emocje, odzwierciedla je, dostraja się, nie irytuje się, nie spieszy się, nie wyłącza się, czyli tworzy bezpieczną przestrzeń żeby pojawiło się w niej to, co akurat przeżywasz; mało tego po tym wszystkim dalej jest ciepły, dostępny i Cię akceptuje – to staje się podstawą do wypracowania bezpiecznego stylu przywiązania i uczy cię regulować swoje emocje. Komunikat dla Ciebie w takich warunkach jest taki –  możesz czuć cokolwiek czujesz – gniew, smutek – ja tu z tobą będę, możesz być sobą, zasługujesz na miłość, emocje sobie przepływają, zmieniają się i można je przeżywać. To jest coś normalnego. To wszystko się potem przekłada na dorosłe życie. Bezpieczne osoby wierzą, że są godne miłości, że ich potrzeby i emocje się liczą, są pewniejsze siebie, stabilne emocjonalnie i dobrze sobie radzą z emocjami. Dzięki temu łatwiej im budować dobre relacje i mieć zaufanie do siebie i dobre nastawienie do partnera. Co się dzieje kiedy dziecko nie ma takiej spójnej opieki emocjonalnej albo ona nie jest wystarczająco konsekwentna? Czyli raz rodzic jest a raz go nie ma. Dziecko płacze, krzyczy a rodzic odchodzi, ignoruje je, wyłącza się, krzyczy, odwraca uwagę. Czyli jest niedostępny wtedy kiedy dziecko najbardziej potrzebuje jego obecności, żeby poradzić sobie ze stresem jaki przeżywa. Kiedy nie ma tej obecności to dziecko może albo dalej domagać się uwagi i ukojenia aż do kompletnego wyczerpania albo może zrezygnować i na poziomie podświadomym uznać, że to nie ma sensu, że nie dostatnie i tak tego czego potrzebuje. Dziecko które płacze do wyczerpania i upomina się w swoim rozstrojeniu o dostrojenie z dużym prawdopodobieństwem będzie miało styl lękowy. Dziecko, które się odcina i rezygnuje, będzie miało najpewniej styl unikający. Czyli oba te style kształtują się na bazie tego samego doświadczenie, tylko sposoby radzenia sobie z sytuacją są różne. W takich warunkach kształtuje się styl pozabezpieczny. Bo czego takie traktowanie uczy dziecko? Tego, że nie może być sobą, że nie powinno i nie może wyrażać siebie, że nie jest bezpiecznie, tego, że jego emocje i potrzeby nie są ważne i że nie jest godne miłości. Z takimi przekonaniami, z takim myślami, emocjami i z takim bagażem wchodzi potem w dorosłe życie. Łatwo sobie wyobrazić jak to życie będzie wyglądało. Dziecko nie ma wyjścia, musi się dostosować żeby przeżyć. Odcina się, tak sobie radzi z sytuacją, bo samo nie jest w stanie się uspokoić i poradzić sobie z dużym stresem, potrzebuje do tego opiekuna, którego nie ma. Później te same mechanizmy i strategie rządzą życiem dorosłego człowieka, z tego miejsca wyrasta jego osobowość a z niej świat w którym żyje. Czyli coś, co kiedyś było ratunkiem dziś może być przekleństwem. I to brzmi naprawdę poważnie i takie jest, ale chcę trochę uspokoić rodziców, bo to nie jest tak, że trzeba być idealnym rodzicem. Po prostu trzeba być jak najczęściej w pełni obecnym kiedy dziecko przeżywa to, co przeżywa bez względu na to, co to będzie. Nie niecierpliwić się jego emocjami tylko mu towarzyszyć, tworzyć bezpieczną przestrzeń żeby mogło wyrażać siebie i być z nim w tej przestrzeni. Tylko tyle i aż tyle. To się wydaje proste, ale nie zawsze takie jest. Dlaczego? Dlatego, że rodzice często sami nie są w kontakcie ze sobą – może mają pozabezpieczny styl przywiązania i są niedostępni emocjonalnie, może być im trudno doświadczać emocji, tworzyć tą przestrzeń i znosić emocje własnego dziecka, ale to jest kluczowe. Dziecko samo sobie tego nie załatwi. Jak popatrzymy na to wszystko z lotu ptaka to jaki pojawi się nam wniosek? Taki, że kiedy tkwimy w pozabezpiecznym stylu przywiązania i nic z tym nie robimy, z dużym prawdopodobieństwem serwujemy naszym dzieciom to samo, co sami przeżywamy. I potem one będą musiały się z tym borykać w dorosłym życiu i pewnie w ten sam sposób będą się opiekować swoimi dziećmi. Czyli to sobie tak przechodzi z pokolenia na pokolenie i właśnie dlatego to jest taki ważny temat, tym bardziej, że możemy to zmienić. Ale właściwie z czym boryka się osoba pozabezpieczna? Jakie są konsekwencje tego wszystkiego?

Jakie to ma konsekwencje

Wiemy, że osoba bezpieczna i pozabezpieczna inaczej patrzą na siebie, na świat i na relacje. To wynika z zupełnie różnych przekonań, czyli z różnych kolorów soczewek przez jakie te osoby patrzą na rzeczywistość. Tak właśnie działają przekonania – zabarwiają rzeczywistość i ją tworzą. Wiadomo, że inaczej widzi świat osoba, która wierzy, że jest godna miłości a inaczej osoba, która jest przekonana o tym, że jej potrzeby się nie liczą. Konsekwencje tego są chyba jasne. Te osoby żyją w zupełnie innej rzeczywistości wewnętrznej a przez to w innej rzeczywistości zewnętrznej. Ale, co jest u podstaw tego wszystkiego? Co jest głębiej? Głębiej jest trauma, czyli odłączenie od samego siebie. Dziecko postawione przed wyborem – więź albo wyrażanie siebie, zawsze wybierze więź, bo tylko tak przetrwa. A kiedy wybiera więź kosztem siebie rezygnuje z siebie. Mówi o tym bardzo dużo Gabor Mate, jest świetny film na ten temat gdyby ktoś miał ochotę, ma tytuł – ‘The Wisdom of Trauma’, można go zobaczyć z polskimi napisami. Trauma to nic innego jak ograniczenie, jakiś limit, który jest nałożony na naszą zdolność autentycznego wyrażania siebie i reagowania ze swojego autentycznego ja na to, co się dzieje tu i teraz. Najczęściej reagujemy z przeszłości, czyli ktoś coś powiedział a w nas uruchamia się automatyczna, często gwałtowna odpowiedź. To jest sygnał tego, że reagujemy z przeszłości. Ale jak to jest w ogóle być odłączonym od siebie? To jest ciągłe pragnienie tego żeby uśmierzyć ból i wypełnić pustkę wewnętrzną. A za tym idzie cała masa sposobów na to – od uzależnień, przez władzę, pieniądze, sukces, po szukanie za wszelką cenę aprobaty u innych ludzi a to wiąże się z dalszym rezygnowaniem z siebie po to żeby być takim jakim wydaje nam się, że musimy być żeby inni dali nam to czego tak rozpaczliwie pragniemy. Na zewnątrz ktoś może być wspaniałym biznesmenem, filantropem, może mieć miliardy na koncie, ale w środku może czuć się jak nikt. Jeżeli to jak Twój zewnętrzny świat wygląda, nijak się ma do tego jak czujesz się w środku to to jest wskazówka żeby zwrócić się do wewnątrz. Bo wypełnianie pustki zewnętrznymi rzeczami nie działa. W ten sposób tylko oddalamy się od siebie, a robimy to żeby uciec od serca traumy, bo to wiąże się z bólem, ale bycie kimś innym niż jesteśmy, zdobywanie czegoś, udowadnianie czegoś nic nie zmienia. Bo osobowość to nie to samo, co osoba. I to stwierdzenie jest jednocześnie druzgocące i uwalniające. Nie jesteś tym za kogo się uważasz. Wiele z tego, co o sobie myślisz jest tylko powierzchowną warstwą prawdziwego ciebie zbudowaną na mechanizmach, które kiedyś umożliwiły Ci przetrwanie. One miały swoją funkcję, to wszystko było bardzo sensowne, potrzebne kiedyś, ale już nie dzisiaj. Nie musisz być napędzany cieniem przeszłości, który powoduje, że będziesz przeżywał w kółko to samo zamiast żyć swoim życiem. A tak jest często. To jak to działa w praktyce świetnie widać w relacjach osób pozabezpiecznych. One jakimś dziwnym trafem chcąc dobrych relacji, lądują przeważnie w pozabezpiecznych układach, które nie dają im to czego chcą. A czego chcą? Zwykle podświadomie chcą takiej relacji jakiej nie miały w dzieciństwie z opiekunem. Czyli jest za tym jakiś głód, jakieś pragnienie, jakaś pustka, która osobie pozabezpiecznej towarzyszy od dziecka i którą ta osoba próbuje wypełnić na różne sposoby, ale o tym już mówiłam. Niestety to, że taka osoba nie ma dobrego wzorca relacji, skryptu bezpiecznej relacji powoduje, że odtwarza schemat budowania więzi, który zna z dzieciństwa. To trochę przypomina sytuację pociągu, który chce jechać w prawo, ale tory prowadzą go w lewo, no i oczywiście pojedzie w lewo i tak za każdym razem. Za każdym razem schemat jest podświadomie odtwarzany bez względu na to czy jest dobry czy nie. Na szczęście nie jesteśmy uwięzieni w naszym stylu przywiązania. Można to zmienić. Tylko jak? Jak zbliżyć się do bezpiecznego stylu przywiązania?

Jak zbliżyć się do bezpiecznego stylu przywiązania

Myślę, że to ma dwa wymiary, które się przenikają – wewnętrzny i zewnętrzny. Żeby mówić o bezpiecznym stylu przywiązania, potrzebujemy dać sobie albo dostać to czego nie dostaliśmy jako dzieci. Czyli potrzebujemy bezpieczeństwa emocjonalnego w relacji ze sobą i w relacji z drugim człowiekiem. Ale, co to znaczy? W praktyce gdybym miała opisać dobrą i bezpieczną relację z samym sobą to powiedziałabym, że chodzi o to żeby czuć się godnym miłości, wartościowym, autentycznym, nielimitowanym w wyrażaniu siebie, żeby swobodnie mówić o swoich potrzebach, czuć emocje i swoje ciało, żeby czuć się ważnym, osadzonym w sobie i żeby móc zachować to wszystko bez względu na to, co zrobi albo powie Twój partner. Bezpieczeństwo w relacji z drugą osobą opierałoby się na tym, że można liczyć na tę osobę, ona jest przewidywalna, wiadomo czego się można po niej spodziewać, można jej zaufać, dotrzymuje słowa, robi to co obiecała, dba o ciebie i bierze cię pod uwagę. I z samego tego opisu już widać, że to wszystko składa się na listę rzeczy z którymi zmagają się osoby pozabezpieczne. Wszystko fajnie, ale co dalej? Jak w praktyce zbliżyć się do bezpiecznego stylu przywiązania? Zacząć od siebie, czyli od odzyskania połączenia ze sobą na poziomie wewnętrznym w towarzystwie odpowiedniej intencji. Dlaczego mówię o odpowiedniej intencji? Bo bywa, że ludzie stosują dobre metody w sposób, który prowadzi na manowce. Tak może być na przykład z medytacją, tak może być z jogą a nawet z terapią. Jeżeli jedyną intencją tych wszystkich praktyk ma być to żebym poczuła się lepiej to nie jest dobrze. Oczywiście fajnie jak poczuję się lepiej, ale nie taki jest cel. Jeżeli chcemy odzyskać kontakt ze sobą to intencją powinna być PRAWDA. Czyli w tym przypadku co? Bycie obecnym ze swoimi stanami emocjonalnymi, które akurat mamy – czyli praktyka świadomej uważności. Niestety to nas zaprowadzi w samo serce traumy a to siłą rzeczy będzie bolało. Ale właśnie w tym rzecz. Niezależnie od tego jaki masz stan emocjonalny, trzeba być obecnym z tymi uczuciami. Z tym, co aktualnie się dzieje. Czyli dać sobie to czego nie dostaliśmy od rodziców jako osoby poabezpieczne. Musimy stworzyć sobie nieoceniającą, spokojną przestrzeń na przeżywanie tego co się z nami dzieje z intencji prawdy a nie ucieczki przed bólem. Cokolwiek czujesz i cokolwiek przechodzi przez Twoje ciało spróbuj to poczuć i być obecnym z tym doświadczeniem nawet gdyby to miało być tylko przez chwilę. To wymaga praktyki, ale warto. Bo cokolwiek odczuwasz to niesie ze sobą mądrość, kieruje Cię w stronę tego żeby czuć się ze sobą komfortowo we wszystkich stanach emocjonalnych i we wszystkich aspektach Twojego życia. To jest okazja do tego żeby się otworzyć, zaakceptować to co się dzieje, być obecnym, autentycznie doświadczyć tego, co się dzieje i stworzyć połączenie ze sobą przez bycie dla siebie trochę takim rodzicem, który utrzymuje bezpieczną przestrzeń żeby w niej mogło się pojawić cokolwiek. Do tego żeby to było możliwe potrzebujemy cichego i spokojnego czasu ze sobą, czasu dostrojenia do siebie. Można zacząć od ciała. Nie trzeba wcale wracać do przeszłości i do tego, co wydarzyło się 40 lat temu żeby z tym pracować, bo to manifestuje się w jakiejś formie w obecnej chwili w Twoim życiu i możesz to przekroczyć łącząc się ze sobą – ze swoim ciałem i swoimi emocjami, które po drodze trzeba było odciąć żeby przetrwać. Jak masz ochotę popracować z tym głębiej może Ci się przydać książka Petera Levina – ‘Obudźcie tygrysa’. Ona pomoże Ci przyjrzeć się ciału i temu, co ono mówi. Bo możemy mieć całą wiedzę na świecie na temat stylów przywiązania, zachowań, relacji, psychologii, duchowości i zmiany, ale bez świadomości, bez poświęcania sobie takiej uwagi jakiej kiedyś nam zabrakło się nie obejdzie. Mamy w mózgach dosłownie wyżłobioną skłonność do bycia bardziej lękowymi albo unikającymi a na poziomie ciała mamy głęboko zakorzenione przekonania i reakcje, które są bardzo mocne. One są powiązane z naszym przetrwaniem i tego się nie da zmienić wiedzą ani na siłę. Dlatego najważniejsza jest obserwacja i prawda a nie zmiana. Dobrym narzędziem w tym całym procesie będzie też na pewno pisanie dziennika. To buduje świadomość historii, przekonań i emocji jakie w nas krążą. Możesz opisać w dzienniku swoją wizję bezpiecznej relacji, to czego chcesz. Z drugiej strony możesz analizować swoje przeszłe relacje, patrzeć co w tych relacjach było dla Ciebie szczególnie bolesne, odczuwać to, co przyjdzie. Chodzi tutaj o to żeby skorzystać z dwóch rzeczy jednocześnie  – wizja dobrej relacji daje ci inspirację do zmiany, analizowanie tego, co kiedyś było bolesne pomaga określić granice w przyszłych relacjach. To jest ciągła nauka. Poza tym żeby zbliżać się do bezpiecznego stylu przywiązania zawsze można skorzystać z dobrej terapii, podkreślam – DOBREJ TERAPII. A dobra terapia to taka, która dostarczy Ci wzór bezpiecznej relacji, bezpiecznego przywiązania. W takiej relacji będziesz widziany i będziesz mógł być sobą. Poza tym terapia też pomaga zidentyfikować filtr, czyli tę soczewkę przez którą widzisz teraz świat i zakwestionować Twoje przekonania, rozebrać mechanizmy obronne, które do tej pory pomagały Ci radzić sobie z bólem emocjonalnym i które trzymają cię dzisiaj miejscu.

I tutaj chyba skończę mówienie o tym wymiarze wewnętrznym i samodzielnym bardziej i opowiem o tym jak zbliżać się do bezpieczniejszej relacji kiedy obie osoby w tej relacji są pozabezpieczne. Najważniejsze słowa tutaj to EKSPERYMENT I WSPÓŁPRACA. Bo żeby wdrożyć w relację te wszystkie rzeczy z wewnętrznego, bardziej samodzielnego poziomu, czyli wejść w relację świadomie a nie wskoczyć na stare tory, trzeba będzie poeksperymentować z bliskością i dystansem a do tego potrzeba partnera, który też tego chce. Jeżeli jesteś lękowy to Twoje zadanie polega na eksperymentowaniu z dystansem a jeżeli jesteś unikający to bardziej na eksperymentowaniu z bliskością. Czyli co trzeba robić? Przyglądać się temu, co się z nami dzieje w dystansie i w bliskości, temu, co mamy ochotę w zrobić – zbliżyć się czy oddalić, kiedy to się dzieje i jakich metod do tego używamy. Chodzi o to, że kiedy osoba unikająca się oddala to osoba lękowa powinna umieć zostać ze swoim lękiem i być z nim, jeżeli osoba lękowa się zbliża to osoba unikająca powinna z zaufaniem stać w miejscu zamiast uciekać i sprawdzać co się będzie działo. Chodzi o to żeby obie osoby starały się w swoim zakresie mierzyć z dyskomfortem i żeby komunikowały drugiej stronie co się dzieje. Poza tym obie strony powinny dbać o to żeby w relacji zachować siebie. W praktyce to, znaczy, że obie osoby powinny mieć poza relacją z partnerem inne relacje, swoje życie, swoje zainteresowania i swoje cele. To jest szczególnie ważne dla osób lękowych, które lubią stapiać się z partnerem. Oprócz tego potrzeby obu osób powinny być tak samo ważne. Czyli moje potrzeby są tak samo ważne jak Twoje. I tutaj dochodzimy do potrzeb związanych z dystansem i bliskością. Jeżeli jedna osoba potrzebuje dzwonić 3 razy dziennie a druga raz na dwa dni, to jakoś trzeba się będzie dogadać. Na przykład dzwonimy do siebie raz dziennie i umawiamy się na jednego smsa w ciągu dnia. Obie osoby w ten sposób robią krok w swoją stronę. Żeby to wszystko działało potrzebna jest też spójność czyli – mówienie, myślenie, czucie i robienie jednej rzeczy. W relacji to oznacza dotrzymywanie słowa po prostu. Jak mówię, że zadzwonię dzisiaj o 18 to to robię, bo to buduje zaufanie. Poza tym dla osoby pozabezpiecznej dobrym sposobem na stanie się bardziej bezpieczną jest relacja z osobą bezpieczną, która pośrednio zakłada te wszystkie rzeczy o których mówiłam wcześniej Czyli dostajesz konsekwentną opiekę emocjonalną od partnera, bez przyklejania i uciekania. Do tego oczywiście dochodzą emocje, jak to w relacji. A co zmienia podświadome schematy? Połączenie powtarzalności i emocji czyli dokładnie to, co mamy w bezpiecznej relacji. Tak w podświadomości kształtują się nowe wzorce. Bez względu na metodę, sygnałem tego, że robisz postęp na drodze do uzdrowienia i zbliżasz się do bezpiecznego stylu przywiązania będzie to, że coraz rzadziej i coraz słabiej będą działały Twoje mechanizmy obronne. Na pewno to zauważysz i w swojej relacji i w swoim podejściu do życia. Twoje życie stanie się po prostu lepsze.

Na dzisiaj to tyle, jeżeli uważasz ten film za ważny i przydatny dla siebie podziel się nim z przyjacielem, polub go, zostaw mi swój komentarz. Poza tym jak zwykle, zapraszam na coaching 1 na 1 ze mną, więcej informacji znajdziesz na selfmastery.pl. Za dzisiaj bardzo dziękuję, wszystkiego dobrego i do zobaczenia.

MAGDA ADAMCZYK

2 Komentarze

  1. Krystyna pisze:

    Brawo brawo brawo!!!
    Znów świetny wykład👍
    Dziękuję i serdecznie pozdrawiam 😍
    Czekam na kolejne wykłady
    Krystyna

  2. Iza pisze:

    Dziekuje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *