Jak Wprowadzać Zmiany Przez Świadomość

Dzisiaj temat wprowadzania zmian przez świadomość. Opowiem o naszym typowym sposobie wprowadzania zmian, o tym na czym polega różnica pomiędzy zwykłą zmianą a zmianą przez świadomość, o dwóch rzeczach, które pomogą Ci wprowadzić zmianę albo poprawić niechciane zachowanie dzięki świadomości i o tym czemu i jak to działa.

Zmiana na lepsze

Właściwie chyba każdy na jakimś etapie życia chciał albo chce w sobie coś zmienić ewentualnie pozbyć się czegoś, co go obciąża. I wydaje nam się, że jeżeli chcemy zmienić nasze schematy zachowania czy myślenia to to będzie od nas wymagało wykorzystania konkretnych  rzeczy typu – zrozumienie skąd wziął się problem, wiedza o tym jak poradzić sobie z problemem, dyscyplina, planowanie, triki dla ułatwienia sobie zmiany, gotowość do poświęceń i działań pewnie mało komfortowych. Czyli podchodzimy do sprawy bardzo intelektualnie, logicznie – analizujemy skąd wziął się problem i szukamy rozwiązania najlepiej jak najskuteczniejszego i jak najszybszego. Jak do tej pory wygląda to normalnie. Problem zaczyna się w praktyce, bo okazuje się, że nawet jak znajdziemy skuteczne rozwiązanie, nawet jak czarno na białym jest napisane, co trzeba zrobić to i tak ciągle się potykamy po drodze. A jak już uda nam się coś zmienić dzięki wielkiemu wysiłkowi to bardzo często po jakimś czasie wracamy do punktu wyjścia. Kiedy już myślisz, że udało Ci się i pozbyłeś się jakiegoś schematu zachowania, myślenia czy reagowania to on wraca w najmniej spodziewanym momencie. Wystarczy przypomnieć sobie ile razy obiecałeś sam sobie, że nie będziesz jadł chipsów albo słodyczy a i tak ciągle to robisz. Przypomnij sobie ile razy miałeś się już nie denerwować na szefa, na dzieci, na żonę, męża, przyjaciela, na innego kierowcę. Ile razy postanawiałeś się nie przejadać albo jeść zdrowo. Ile razy obiecywałeś sobie że nie będziesz odkładał rzeczy na ostatnią chwilę i zabierzesz się za to wcześniej.

Wygląda na to, że sama wiedza o tym, co trzeba zmienić, jak to zrobić i posiadanie narzędzi, które wydają Ci się skuteczne to jest za mało. Ciągle wpadasz w tę samą pułapkę i nie za bardzo rozumiesz czemu tak się dzieje. Dlaczego nie możesz uniknąć pułapek i dlaczego nic się nie zmienia mimo Twoich wyczerpujących prób i ciągłych niepowodzeń. Zupełnie jakbyś się niczego na nich nie uczył. Dlaczego zostajesz taki sam jak byłeś? Dlaczego ponosisz kolejną porażkę? Przecież chcesz tej zmiany; to co tu jest nie tak? I znów analizujesz i znów przygotowujesz się do kolejnej próby i tak w kółko za każdym razem z coraz mniejszą wiarą  w swoją skuteczność i nadzieją na powodzenie. Dalej robisz rzeczy, których obiecałeś sobie nie robić, dalej robisz rzeczy o których wiesz, że nie są dla Ciebie dobre i nie robisz tych, które wiesz, że są dla Ciebie dobre – wracają stare przyzwyczajenia. W dodatku nie wiadomo dlaczego tak się dzieje, bo przecież teoretycznie robiłeś wszystko jak należy. Ale tylko pozornie nie wiadomo, bo tak naprawdę to jest dość oczywiste. Problem nie jest tam gdzie go szukasz, nie tkwi w samej zmianie ani w narzędziach tylko w metodzie wprowadzania zmiany. Co mam na myśli? Sposób w jaki próbujesz się naprawić albo coś zmienić zawodzi, bo zostajesz na poziomie narzędzi a nie sięgasz do prawdziwych przyczyn. Szukasz kolejnych sprytnych sposobów na zmianę, które są dokładnie na tym samym poziomie na którym pojawia się problem. Nic dziwnego, że to nie działa. Nie jesteś świadomy tego jakie siły w Tobie działają. Nie jesteś świadomy tego, że Twoje myśli, uczucia i czyny się po prostu rozjeżdżają i powodują wewnętrzne rozdarcie. Bo każdy z tych elementów ciągnie w inną stronę a Twój sposób na to żeby nad tym wszystkim zapanować to siła. Dlatego wprowadzasz twarde zasady, dyscyplinę, twarde reguły, posługujesz się siłą woli a to i tak nie działa. Problem w tym, że w ten sposób próbujesz kontrolować umysł przez umysł. Wprowadzasz podział – jedna część Ciebie występuje przeciwko drugiej i próbuje ją kontrolować siłą. Dwie części Ciebie, które mają źródło w tym samym miejscu, w Twoim umyśle, pełnią rolę strażnika, który pilnuje i więźnia, który ma być resocjalizowany. To nie działa a przynajmniej nie działa długo, bo to nie jest najlepszy sposób. To nie działa nawet w oczywistych sytuacjach. Nawet wtedy kiedy w oczywisty sposób zachowujesz się autodestrukcyjnie, na przykład jak jesteś uzależniony od czegoś, co z zasady Cię niszczy i na poziomie intelektualnym dobrze to wiesz, ale to nie zmienia faktu, że robisz to dalej i nie wiesz czemu, bo nie masz pojęcia co się z Tobą dzieje, ale szybko znajdujesz wytłumaczenia na poziomie umysłu bez zbędnego wnikania w prawdziwe przyczyny.

Z tego wszystkiego wynika prosty fakt, że rozpoznanie sytuacji, siła i narzędzia to za mało. Nawet jeżeli na logikę wiesz, że to co robisz nie jest dla Ciebie dobre to brakuje Ci mocy żeby realnie wprowadzić zmianę. Intelekt i siła to za mało jeżeli to wszystko ma być skuteczne. Wiele osób wie, że powinna zamienić fast-foody i słodycze na zdrowe jedzenie i ćwiczenia, ale jak przychodzi, co do czego to ludzie zostają przed telewizorem na kanapie. Działają w oparciu o schematy umysłu, który kieruje ich zachowaniem. A kiedy próbują wprowadzić zmianę robią to w standardowy siłowy sposób, wyznaczają sobie reżim ćwiczeń i dietę i zmuszają się żeby to realizować – to wszystko znów na poziomie umysłu. A muszą się zmuszać, bo rozwiązanie siłowe automatycznie wywołuje opór, bo mamy dwie części siebie, które są w opozycji, przez to zmiana jest trudna a ego nie lubi się męczyć, lubi chodzić utartymi ścieżkami dlatego ludzie się poddają po niedługim czasie i wracają do starych przyzwyczajeń. Ciągle żyjemy w przekonaniu, że tryb walki ze złymi przyzwyczajeniami wyciągnie nas ze schematów naszego umysłu z naszych nawykowych reakcji i działań, ale tak się nie dzieje. Im bardziej staramy się czegoś uniknąć tym zmiana jest trudniejsza. Jeżeli chcesz uniknąć palenia i robisz to na siłę czyli stawiasz w opozycji jedną część umysłu do drugiej przygotuj się na ciężką walkę. To nie jest dobry sposób na uniknięcie czegokolwiek. Jak to możliwe? Dlaczego unikanie nie pozwala uniknąć? I dlaczego ciągle błądzimy? Czemu to wszystko musi być takie trudne? Bo brakuje nam zrozumienia. Niby wiesz, co robić, niby widzisz i słyszysz, ale to nie pomaga, bo nie rozumiesz. Na każdym kroku robisz coś nie tak albo się potykasz i ciągle Ci się wydaje, że wiesz co robisz i że jesteś perfekcyjnie wszystkiego świadomy i że wszystko rozumiesz. Co w takim razie pomoże? Pomoże rezygnacja z przekonania, że już teraz jesteś świadomy i rozumiesz, bo to jest tylko przeszkoda dla Twojej świadomości, której nie jesteś świadomy przez arogancję swojego umysłu. Jeżeli zrezygnujesz z przekonania, że jesteś świadomy, zaczniesz się starać o to żeby być bardziej świadomym i o to chodzi, bo uwierz mi, że teraz nie jesteś świadomy mimo, że wydaje Ci się inaczej. Nie masz zielonego pojęcia, co się dzieje pod powierzchnią, nie wiesz jakie myśli Ci towarzyszą, jakie emocje i jakie to wszystko ma odbicie na zewnątrz w Twoim zachowaniu. Nawet nie chcesz wiedzieć, bo ciągle starasz się dusić wszystkie emocje i myśli i w ten sposób próbujesz zapanować nad sobą żeby coś zmienić. Tłumisz to wszystko żeby siłą trzymać się swojego postanowienia do momentu aż tama pęka, bo ile można tłumić? A rozwiązanie jest prostsze niż myślisz i przeciwne do tego co myślisz. Nie potrzebujesz wcale kontroli i tłumienia, wręcz przeciwnie – potrzebujesz przyglądać się temu, co się pojawia bez zmieniania tego, potrzebujesz świadomości bez osądzania, która jest poza umysłem. W ten sposób możesz kontrolować się, nie kontrolując się na poziomie umysłu. Umożliwia to prosta obserwacja. Wtedy nie ma jednej części przeciwko drugiej, wtedy jesteś poza częściami. Jesteś całością, obserwatorem schematów swojego umysłu. Wkraczasz w krainę mocy, bo za tym, co robisz stoi pozytywna intencja wspierająca życie – chcesz porzucić destrukcyjny schemat. Nasza natura, która teraz jest przykryta przez schematy umysłu dąży do tego żeby podtrzymać nasze życie, dąży do dobrych wyborów dla nas dlatego kiedy wychodzimy poza uwarunkowany umysł to zaczyna dziać się samo, bez wysiłku. Jaka jest różnica pomiędzy standardowym sposobem wprowadzania zmian a robieniem tego przez świadomość?

Siła vs moc

Taka jak pomiędzy siłą i mocą. Moc odnosi się do przyczyn a siła do samych objawów. To jest coś w co niewiele osób wierzy i to rozumie, chociaż jest oczywiste. Prosty przykład – załóżmy, że ważysz o 100 kg za dużo, jesteś otyły i z tego powodu masz kłopoty z sercem. Jakie są opcje? Lekarz może Ci przepisać leki na serce, ale długofalowo na pewno rozsądniej byłoby odnieść się do szerszego kontekstu – do przyczyn kłopotów z sercem i wcale to nie będzie jedzenie. Należałoby się zastanowić skąd u Ciebie uzależnienie od jedzenia? Co pozytywnego daje Ci jedzenia na poziomie emocjonalnym? Do czego go używasz? Bo wbrew pozorom sednem nie będzie uzależnienie od jedzenia i rozwiązywanie tego problemu tylko to, co jedzenie Ci daje. Tak samo jest z naszymi zmianami, próbujemy posługiwać się siłą, która nie dotyka przyczyn. A co jest przyczyną przeszkód w związku z Twoim dążeniem do zmian na lepsze czy pozbycia się niechcianych zachowań? Nie, nie jest to brak siły woli ani dyscypliny. Przyczyną jest  identyfikacja z problemem, która sprawia, że de facto stajesz się problemem. Mówisz jestem zły, jestem zazdrosny, jestem nieodpowiedzialny. Nasza identyfikacja z problemami jest pomyleniem nieba z chmurami. Problemy są chmurami na tle nieba, które jest naszym rozwiązaniem. Jeżeli z tej pozycji popatrzymy na chmury zobaczymy, co było pierwsze i pierwotne. Jeżeli będziesz w stanie zachować świadomość kiedy zachowujesz się w sposób w który już nie chcesz dłużej się zachowywać odkryjesz w sobie zmianę. Obserwowanie się stawia Cię poza schematem, przestajesz być jego częścią, przestajesz być od niego zależny. To, że jesteś świadomy zmieni Twoje działania. Wiem, że może trudno w to uwierzyć, ale sprawdzałam wielokrotnie, że to działa bez względu na to jak niewiarygodnie brzmi. Nie będziesz musiał wtedy niczego kontrolować, bo nie da się robić niczego złego ani sobie ani innym w stanie świadomości, bo to jest stan, który naturalnie powoduje, że podążamy za tym, co wspiera nasze życie. Dlatego w stanie świadomości wiele rzeczy po prostu znika. Znikają dylematy, znikają problemy. A konkretnie znika to co jest negatywne, bo to nie wspiera życia a to jest nasze naturalne dążenie dlatego wszystko układa się bez wysiłku, stoi za tym moc. Zamiast kontrolować gniew świadomość sprawi, że się nie pojawi. Zamiast kontrolować na siłę swoje jedzenie słodyczy świadomość sprawi, że one się po prostu od Ciebie odkleją. Czym właściwie różnią się od siebie siła i moc?

Od razu chcę powiedzieć, że w starciu siły z mocą zawsze w końcu wygra moc. Moc dotyczy tej części nas, która jest dobra i szlachetna. Moc podnosi na duchu, jest czymś wewnętrznym, niezależnym od zewnętrznych dopływów energii. Siła jest czymś z zewnątrz o co trzeba się stale starać, zabiegać, moc tego nie potrzebuje. Moc jest związana z całością, siła z polaryzacją. Żeby wprowadzać zmiany siłowo musimy zwalczać opór, który paradoksalnie jest wynikiem użycia siły, bo jak już mówiłam siła wywołuje polaryzację. Jeżeli mam dwie części i jedna jest przeciwko drugiej to naturalne jest to, że będzie opór jeżeli pociągniemy w którąś stronę. I przez ten opór wydaje nam się, że musimy mocno walczyć o zmiany a w rzeczywistości sami sobie rzucamy kłody pod nogi używając siły. Poza tym siła niesie ze sobą wartościowanie – wygrany, przegrany a to z kolei wiąże się z poczuciem winy albo porażki. Siła Cię po prostu osłabia. Moc energetyzuje, wspiera, dodaje energii sama z siebie. Wiąże się z tym co dla Ciebie dobre na dłuższą metę. Wynika ze zjednoczenia swojego życia z tym, co wspiera życie a jeżeli tak zrobisz zmiana nastąpi sama, bo to jest naturalny porządek rzeczy, każdy organizm chce przetrwać. Siła dla odmiany ma zasadę, że cel uświęca środki i wiąże się z celami krótkoterminowymi z poczuciem władzy i dominacji. Jest w pewnym sensie atrakcyjna, ale niesie ze sobą pustkę. Pewnie znasz ludzi, którzy osiągnęli swoje egoistyczne cele finansowe i biznesowe, kosztem innych, kosztem środowiska, ale odczuwają pustkę dlatego, że ich cel nie wspierał tego, co dla nich dobre. Stał się pustym osiągnięciem, nawet nie można tego nazwać sukcesem, bo cele z takiej motywacji powodują dużo cierpienia. Nie chodzi o to, że pieniądze są złe, chodzi raczej o to jaka intencja towarzyszy ich zarabianiu i w jaki sposób się to robi. Cele z poziomu siły są łatwiejsze do osiągnięcia, moc wymaga więcej, wymaga cierpliwości, dojrzałości, wytrwałości, szacunku nie jest drogą na skróty motywowaną szybkim efektem. Inaczej niż w przypadku siły, która gdzieś ma zasady i jest zdolna do tego żeby je pogwałcić w imię szybkiego efektu, zysku. Ale nie odbywa się to bez konsekwencji. Pogwałcenie zasad dla doraźnych korzyści jest jednocześnie zrezygnowaniem z mocy  – pisze o tym Hawkins. To ma swoje konsekwencje i to poważne konsekwencje. Co w związku z tym wszystkim? Z czym wiąże się lepszy sposób na zmiany?

Lepszy sposób na zmiany

Z dwoma rzeczami – ze współczuciem i uważnością, z której wynika działanie. Dlaczego akurat z nimi? Bo współczucie wzmacnia moc a uważność pozwala na bycie świadkiem i prowadzi do nowej jakości działania. Współczucie wspiera to, co w nas dobre, wspiera życie więc jest związane z mocą. Żeby to było możliwe współczucie musi obejmować wszystkich bez wyjątku – Ciebie i innych też. Wiem, że to wszystko brzmi jak słabość i może się wydawać osłabiające, ale w rzeczywistości jest czymś co niesamowicie wzmacnia. Osądzanie, ocenianie, krytykowanie, chowanie urazy – sprawiają, że słabniesz, ale o tym też mówiłam w ostatnim filmie o współczuciu. Najprościej mówiąc – współczucie jest uzdrawiające dla Ciebie i dla innych, bo prowadzi do wybaczenia, do łagodności  to nie jest słabość. Wystarczy przyjrzeć się takim ludziom jak Gandhi żeby zrozumieć co mam na myśli.

Druga rzecz to uważność. Można ją sprowadzić po prostu do bycia świadkiem. Do obserwowania tego, co się dzieje i tego co robimy zamiast analizowania kiedy próbujemy rozwiązywać jakiś problem albo poprawić jakieś swoje zachowanie. Świadomość sama koryguje zachowania, które są niewspierające dla naszego życia. Nie potrzeba walki, potrzeba bycia świadkiem. Możesz robić rzeczy, które są dla Ciebie szkodliwe tylko wtedy kiedy nie jesteś świadomy. Problemy zaczynają znikać kiedy skierujemy na nie naszą uwagę i to wystarczy. Dlatego nie warto napędzać poczucia porażki, winy i nadwyrężać siły woli stosując siłowe rozwiązania. Uważność nie buduje żadnego oporu, który trzeba pokonywać dlatego zmiana jest naturalna, łatwa i trwała. Jeżeli chcesz zmniejszyć ilość papierosów wypalanych w ciągu dnia po prostu je licz i zapisuj, ale nie staraj się pozbyć tego nawyku. To samo ze słodyczami. Nie powstrzymuj się, po prostu jedz je jak zwykle, ale licz ilość cukierków czy batoników i sobie to zapisuj. Notuj ile razy dziennie robisz to co chcesz przestać robić albo to co Ci się nie podoba w Tobie. Mówię o rzeczach typu – wpadanie w gniew, przeklinanie, jedzenie, granie w gry, palenie. Tylko to zauważaj, nic więcej. Nie staraj się zmienić tutaj niczego i nie karć się za to jeżeli jednego dnia będzie gorzej, stosuj współczucie. Zmiana następuje dzięki Twojej intencji, która jest dla Ciebie dobra, to sprawia, że wspiera Cię moc, która naturalnie wspiera życie a wtedy polegasz na niej a nie na umyśle. Jeśli‍ jesteś uważny, wiele rzeczy znika samoistnie; nie musisz ich wcale odrzucać ani z nimi walczyć. W stanie świadomości po prostu nie są możliwe. Bo funkcjonujesz w ramach pola, które jest potężniejsze energetycznie niż to czego do tej pory na siłę próbowałeś się pozbyć, co w praktyce umiejscawiało Cię w tym samym polu, w którym istnieje problem. Teraz jesteś poza nim a problem po prostu znika. Stajesz się panem, ale nie panem, który musi ciągle wszystko kontrolować, ale panem który jest i w którego obecności wyrastają dobre rzeczy. Chodzi po prostu o to żeby być obecnym, świadkiem i biernym obserwatorem codziennych czynności, swoich myśli i emocji. Bycie tu i teraz. To zakłada, że nie będziesz myślał o niczym innym oprócz jedzenia kiedy jesz, nie będziesz myślał o niczym innym kiedy się kochasz, kiedy jedziesz samochodem itd. Stąd nie działa schemat umysłu ani nawyk, bo odpowiadasz na rzeczywistość nie z poziomu umysłu, ale według tego czego wymaga dana chwila, bo w niej jesteś. Twoje ciało, umysł i dusza współpracują w harmonii, nie ma dwóch walczących ze sobą obozów. Zamiast zaprzeczać uczuciom i myślom i je tłumić po prostu się przyglądaj im i patrz. Nie chodzi tu o pasywność ani lenistwo i tylko samą obserwację. Chodzi też o działanie. Kiedy działasz z chwili na chwilę, w pełni świadomie i uważnie rodzi się nowy sposób działania, nowa jakość działania. Obserwowanie powinno do tego prowadzić, do nowej jakości działania. Świadomość rośnie powoli, ale rośnie i dlatego trzeba mieć trochę cierpliwości. Z czasem i wysiłkiem będziesz coraz bardziej obecny i zaczniesz odczuwać wiele rzeczy, których nigdy nie czułeś. Jak i dlaczego to działa?

Dlaczego i jak to działa

To działa, bo poza Twoimi umysłowymi schematami potrafisz na głębszym poziomie rozróżnić, co wspiera życie a co jest mu przeciwne. Intelekt nie jest dobry w podejmowaniu tego typu decyzji, bo kieruje nim umysł uwarunkowany przeszłością, który reaguje w oparciu o te schematy a nie odpowiada na rzeczywistość adekwatnie, bo ją zniekształca. Można powiedzieć, że świadomość porządkuje w nas to co właściwe człowieczeństwu. Możesz się krzywdzić i krzywdzić innych tylko wtedy kiedy brakuje Ci świadomości. Im mocniej będziesz pracował nad uważnością i współczuciem i w miarę jak Twoje działanie będzie nabierało innej jakości tym więcej dobrego w Twoim życiu będzie i tym lepsze ono się stanie. Sam akt zmian czy bycia dobrym nie będzie wymagał wysiłku kiedy skupisz się na świadomości. Oczywiście to będzie wymagało wysiłku, ale ten klucz otwiera wszystkie drzwi. To się dzieje samo bo to, co wewnątrz znajdzie odbicie na zewnątrz, to oczywiście uproszczenie, bo nigdy nie wiesz, co to oznacza, ale dobre zmiany dają dobre rezultaty. Twoja ogromna uważność, twoja wielka świadomość po prostu powoduje, że robisz wszystko, co jest dobre; bez tłumienia w sobie tego, co złe a przez to pojawia się więcej dobrego. Nie musisz walczyć  z tym, co złe, po prostu to znika kiedy na to patrzysz. Zapalasz żarówkę w pokoju a karaluchy się wynoszą. Przez obserwację znika utożsamienie się z problemem a to powoduje, że on po prostu znika, bo skoro nie jest Tobą i nie jesteś z nim związany w dodatku jest dla Ciebie szkodliwy to czemu miałbyś kontynuować dźwiganie ciężkich kamieni, które myślałeś, że są częścią Ciebie? Kamieniami mogą być różne rzeczy – gniew, zazdrość, nienawiść. Jak to możesz zastosować?

Wybierz sobie jeden ze schematów, który chcesz zmienić i stań się świadomym obserwatorem tego schematu czy zachowania. Nie identyfikuj się z nim, nie mów jestem zły, nie mów jestem zazdrosny. Po prostu patrz, jak to się dzieje. Bądź świadkiem, nie staraj się tego zmienić ani się powstrzymać. Patrz na siebie, jakbyś patrzył na kogoś innego. Wtedy problem przestaje być Twój. Obserwuj jak się zmieniasz bez siły i wyrzutów sumienia – naturalnie. To działa jeszcze z jednego powodu – świadomość nie jest uwarunkowana tak jak umysł. Nie da się jej zaprogramować. Można wytworzyć chmurę na niebie, przegnać ją wiatrem, ale z niebem nie można tego zrobić. Ono po prostu jest i taka jest świadomość. Świadomość pozostanie zawsze wolna, to jest jej drugie imię. Automatycznie wybiera sobie to, co będzie upatrywać za najlepsze bez względu na to, co powie Ci Twój umysł, bo to jest w dużym uproszczeniu jej funkcja, właśnie dlatego zmienia rzeczy bez przykładania siły i bez warunkowania, robi to przez moc, która jest dostępna dla każdego.

MAGDA ADAMCZYK

12 Komentarze

  1. Światło pisze:

    Tak, szkoda że o tym nikt nie mówi, ani w szkole, ani w kościele, ani w domu. Chyba dlatego, że świadomość to móc, pewnego rodzaju wolność, niezależność a ludzi niezależnych nikt nie chce. Ważnych obserwatorów nikt nie potrzebuje, bo odbierają siłę tym, którzy chcą mieć władze.
    Ludzi świadomych często się nie lubi, nie akceptuje. Unika. A slepota ludzka nie ma granic. Ma Pani rację pisząc że ” nie mamy zielonego pojęcia”.. Dokładnie tak. Dlatego o tym nikt nie mówi, szczególnie kościół w taki sposób nie iprzeklafa Ewangelii, która jak żadna inna księga nie trabi wciąż i wciąż o byciu świadomym. Chrystusowi bardziej zależało na byciu świadomym niż religijnym. Bardzo często mówił o świetle. Bo światło to właśnie świadomość. Jasność widzenia. Nikt nie zapala lampki a potem chowa ja pod stołem… Stawia się światło na najwyższym poziome tak by oswietlalo cały pokój. Światło to właśnie niebo, najwyższy punkt widzenia. Z tego poziomu najlepiej widać, z góry, z bardzo wysoka. Itd itd… Jest Pani wiarygodna. Dziękuję.

  2. Piotrek pisze:

    Jestem pod olbrzymim wrażeniem.
    Dziękuję

  3. Ilona pisze:

    Inspirujący tekst. Tym bardziej rozumiem moc i potrzebę medytacji.

  4. Inspiracja pisze:

    Bardzo inspirujący i głęboki materiał,
    Dziękuję
    Marcin

  5. Ola pisze:

    Akurat trafiłaś z tematem, bo odpowiada mojej obecnej sytuacji – gniew i zazdrość po rozstaniu. Staram się myśleć, że te uczucia są innej osoby a ja to tylko widzę. Na razie brak efektów. Czy na coś jeszcze zwrócić uwagę?
    Pozdrawiam.

  6. Lila pisze:

    Uwielbiam Twoje filmiki. Polecam każdemu przesłuchanie innych nagrań. Wiedza i samoświadomość spotykają się pod jednym dachem. Dziękuję bardzo za to co robisz!

  7. Asia pisze:

    Dziękuję bardzo za kolejną lekcję. Spróbuję zastosować ją w praktyce.
    Bardzo się cieszę, że znalazłam Magdęselfastery…Jest dla mnie jak światło w tunelu…
    Pozdrawiam serdecznie -Asia

  8. Asia pisze:

    Dziękuję bardzo za kolejną lekcję. Spróbuję zastosować ją w praktyce.
    Bardzo się cieszę, że znalazłam Magdęselfastery…Jesteś Wielka !
    Pozdrawiam serdecznie -Asia

  9. Jacks pisze:

    Bardzo cenne wideo. Rozróżnienie pomiędzy mocą a siłą wiele tłumaczy, jednak nie zawsze sama obserwacja siebie (bardzo trudne) pozwoli uaktywnić się mocy, bo gdyby tak było, po cóż nam wypracowywanie nowych nawyków i medytacja etc. Oczywiście, zgadzam się, że MOC jest i działa w nas (najlepiej, aby była wynikiem symbiozy z midichlorianami ;-)), ale wolę myśleć, że to „boska cząstka” w nas wie lepiej, co jest dla nas dobre. Wielu psychologów i terapeutów w różny sposób nazywa to samo źródło energii lecz osobiste doświadczenie korzystania z niego i skuteczność działania mocy jest dopiero najcenniejsze. Doświadczyłem tego kilkukrotnie w życiu i czasem pomaga w tym nie tyle „wyjście ze strefy komfortu” ile wyruszenie w świadomą podróż do…siebie. Temu służą często pielgrzymki do różnych miejsc, które w rzeczywistości są pielgrzymkami w poszukiwaniu mocy. To na prawdę działa!
    Wydaje się, że na takim podejściu do samoobserwacji i współczuciu opiera się np. metoda rzucania palenia Alana Carra (bez kryptoreklamy). Zastosowałem i skutek był 100% już 12 lat jak nie palę. Teraz widzę, że wiele było w tej metodzie samoobserwacji, budowania świadomości i współczucia do uzależnionego człowieka. Ale może się mylę. Tak czy inaczej, dotarcie do źródła swojej mocy pozwala uzdrawiać siebie i eliminować swoje złe nawyki, Chociaż z pewnością nie jest łatwe. Niech MOC będzie z Wami! 🙂

  10. Marcin. pisze:

    Super tylko wcielać w życie 👍

  11. Darek pisze:

    Wspaniały wykład… dotyka sedna… dziękuję i serdecznie pozdrawiam

  12. Jarek pisze:

    Kolejny swietny odcinek.Po perfekcjonizmie który mnie pograzył-swiatlo w tunelu.Piekne dzieki.Radosnych Swiat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *