Jak Zrozumieć To Co Się Dzieje w Twojej Relacji

Cześć, jestem Magda z Selfmastery.pl, dzisiaj kontynuacja tematu stylów przywiązania. Opowiem o tym jak osoby o różnych stylach przywiązania wpływają na siebie wzajemnie w relacjach i o tym jak przez to wyglądają ich relacje.

Trzy kombinacje

W poprzednim filmie mówiłam o czterech stylach przywiązania – bezpiecznym, lękowym, unikającym i zdezorganizowanym (https://selfmastery.pl/klucz-do-dobrych-relacji/). Dla przypomnienia powiem, że style przywiązania to są mapy w oparciu o które nauczyliśmy się budować relacje i w nich funkcjonować. Te mapy służą nam do zarządzania bliskością w relacjach i mogą się zmieniać albo pod wpływem naszych świadomych działań i wyborów albo kompletnie poza naszą kontrolą. Oczywiście najlepiej żeby zmieniały się jednak pod naszą kontrolą, ale do tego potrzebujemy wiedzy i narzędzi. Dobrze jest pamiętać o tym,że granice pomiędzy stylami przywiązania nie są ostre i nawet jak dzisiaj bliżej Ci do jakiegoś konkretnego stylu to nie znaczy, że tak już zostanie. Jest tutaj naprawdę duża przestrzeń do tego żeby przesuwać się pomiędzy tymi stylami i je zmieniać. I to jest dobra wiadomość, bo to znaczy, że jeżeli coś w Twoich relacjach nie działa to możesz coś z tym zrobić. Możesz wykorzystywać swoją wiedzę o teorii więzi do tego żeby tworzyć lepsze związki, w których będzie dużo ciepła i bliskości a mało leku i obaw, nawet jeżeli teraz Twój styl przywiązania temu nie sprzyja. To wszystko brzmi naprawdę kusząco, ale na tym nie koniec dlatego, że sama wiedza o stylach przywiązania to jeszcze za mało, to jest dopiero początek. Sam opis stylów, nie mówi nam za dużo o dynamice relacji, pomiędzy osobami o tych samych albo o różnych stylach przywiązania a od tej dynamiki zależy efekt. Wiadomo, że relacja jest czymś więcej niż tylko sumą części. Tak samo jak połączenie wody i ognia daje nam parę wodną, która nie przypomina ani wody ani ognia, czyli powstaje jakaś nowa jakość, tak samo jest w relacjach. Jakaś nowa jakość powstaje dzięki połączeniu dwóch osób. Co ciekawe, okazuje się, że kiedy znamy swój styl przywiązania, styl przywiązania partnera i rozumiemy dynamikę wzajemnego wpływania na siebie tych stylów, możemy przewidywać, co w naszej relacji się będzie działo. I tym sposobem możemy wpływać na efekt. Możemy świadomie budować swój związek albo go zmieniać. Nie wyobrażam sobie cenniejszej wiedzy pod warunkiem, że naprawdę jej będziemy używać. Jak sobie to wszystko uprościmy to wyjdzie nam, że z perspektywy teorii więzi możemy określić trzy główne kombinacje stylów przywiązania w relacjach – osoba bezpieczna w relacji z osobą bezpieczną, osoba bezpieczna z pozabezpieczną i pozabezpieczna z pozabezpieczną. Tutaj też będą różne podkategorie, bo mamy trzy style pozabezpieczne, dlatego tych kombinacji potencjalnie jest więcej, ale ja nie będę dzisiaj się w to za bardzo zagłębiać, zostaniemy sobie na tym głównym poziomie.  Zacznę od relacji w której obie osoby mają styl bezpieczny. Jak taka relacja wygląda, jak zachowują się w niej partnerzy, jaka jest tutaj dynamika?

Bezpieczny z bezpiecznym

Wiemy już, że osoba o stylu bezpiecznym jest stabilna emocjonalnie i nastawiona na długotrwałe związki. Ona nie przeżywa w relacji większych huśtawek emocjonalnych – nie martwi się za bardzo ani bliskością ani odrzuceniem. Jest jednocześnie otwarta na relację i na partnera, ale też potrafi być asertywna i stawiać jasne granice. Nie ucieka od partnera ani się do niego nie przykleja za bardzo. Żyje sobie w przekonaniu, że zasługuje na miłość, szacunek i akceptację. Podchodzi do relacji  i do partnera z zaufaniem, ale kiedy ktoś nadużyje tego zaufania nie trzyma się relacji na siłę. Jest w stanie odejść. Nie boi się być sama ani nie boi się bycia w relacji. Jak w takim razie wygląda relacja dwóch osób o bezpiecznym stylu przywiązania? To jest relacja równorzędna w której obie osoby mogą na sobie polegać, mogą zwrócić się do siebie o pomoc. Z drugiej strony nie narzucają się z tą pomocą. To u nich nie jest ani wymuszone ani przesadne. Partnerzy w takiej relacji są jednocześnie wolni i zależni, czyli są zdrowo współzależni. Istnieje osobna przestrzeń dla każdej osoby i istnieje też miejsce na bliskość. Czyli jest przestrzeń niezależna od relacji i wspólna przestrzeń w relacji, one się przenikaj i wzmacniają więź pomiędzy partnerami. W takiej relacji obie osoby mogą się rozwijać niezależnie i razem, mało tego wspierają się w swoim rozwoju indywidualnym. W takiej relacji króluje szczerość, bo obie osoby czują się w niej bezpiecznie i też nie boją się przesadnie tego, że zostaną same i że partner odejdzie jak powiedzą prawdę na przykład. Nie mają takich obaw. Wybaczają sobie błędy i nie szukają ucieczki z przy najmniejszym nieporozumieniu. Nie skreślają relacji tak łatwo. Nie są też o siebie specjalnie zazdrośni, raczej jak coś im nie pasuje coś im się nie podoba albo jak coś ich niepokoi to mówią o tym wprost. W ogóle dużo rozmawiają. Mogą mówić o wszystkim albo o niczym i też jest dobrze. Celem rozmowy dla nich nie jest zranienie albo poniżenie partnera tylko wysłuchanie go, zrozumienie i dostosowanie swoich działań do tego o co partner prosi, oczywiście w ramach rozsądnych granic. A te granice zwykle nie są w takiej relacji przekraczane, bo osoby o stylu bezpiecznym nie żądają w relacji niestworzonych rzeczy. Raczej są skupione na tym żeby dawać partnerowi to czego on potrzebuje i stawiają swoje potrzeby na tym samym poziomie.  Nawet jak mają jakieś nieporozumienie to zakładają dobrą wolę drugiej strony i generalnie mają wspólny cel, chcą się dogadać. Potrafią się wznieść ponad słowa i naprawdę starają się zrozumieć skąd emocje albo zdenerwowanie drugiej osoby. Patrzą ponad to, co partner mówi, raczej szukają w tym znaczenia i zrozumienia. Bardzo pomaga im w tym świetna inteligencja emocjonalna. Kiedy z obu stron tak to wygląda, nic nie jest wymuszone ani wstrzymywane, nikt nikim nie manipuluje. To sobie płynie naturalnie. Relacja jest azylem, bezpieczną przestrzenią w której każdy może być sobą. Takie osoby po prostu są w relacji i tyle, nie kombinują za bardzo. Jest w tym wszystkim duże poczucie bezpieczeństwa i stabilność oparta na zaufaniu i wolności. Tak jak mówiłam wcześniej, taka relacja jest najbliższa zdrowej współzależności. W następnym filmie będę mówiła o tym jak zbliżyć się do stylu bezpiecznego jeżeli jesteś osobą pozabezpieczną. A teraz następna kombinacja stylów  – osoba bezpieczna z pozabezpieczną.

Bezpieczny z pozabezpiecznym

To jest naprawdę ciekawe połączenie, bo ono nie jest aż takie częste. Dlaczego? Dlatego, że dla osoby o stylu bezpiecznym, najbardziej atrakcyjna jest inna osoba o stylu bezpiecznym a dla osoby pozabezpiecznej atrakcyjne są osoby pozabezpieczne. Ale oczywiście to nie znaczy, że nie zdarząją się związki osób bezpiecznych z pozabezpiecznymi. W takiej relacji osoba pozabezpieczna może mieć wrażenie, że bezpieczny partner jest nudny i nieatrakcyjny. Będzie jej brakowało tutaj chemii,  wrażeń czyli w jej świecie, wzlotów i upadków emocjonalnych. Dlatego, że w relacji z osobą bezpieczną wszystko wiadomo, nic specjalnego się tutaj nie dzieje. A to nie jest optymalna sytuacja dla osoby, która nie jest przyzwyczajona do tego żeby tak po prostu dostać miłość. Dla niej to jest podejrzane jakieś. Ona potrzebuje na tę miłość zapracować i zasłużyć żeby czuć, że ta miłość jest coś warta i że jest prawdziwa. Dlatego może sabotować dobrą relację. A to z kolei nie jest komfortowe dla osoby o stylu bezpiecznym. Bo partner bezpieczny nie lubi dramatów ani huśtawek emocjonalnych. Nie lubi kiedy ktoś się na przemian przykleja za bardzo albo sztucznie tworzy dystans żeby tylko coś się działo. Te osoby mają naprawdę tak różne oczekiwania i wyobrażenia na temat tego jak związki powinny wyglądać i co się w nich powinno dziać, że takie relacje często się rozpadają.  Ale załóżmy na nasze potrzeby, że taki związek trwa dalej. Co się w niej dzieje? Mamy tu dwa potencjalne scenariusze. Pierwszy scenariusz jest taki, że osoba o stylu bezpiecznym, zachowa swoją bezpieczną pozycję i będzie reagowała na partnera pozabezpiecznego na tyle uspokajająco, że on nie będzie czuł ani potrzeby przyklejania się za mocno ani szukania za dużego dystansu. Tak naprawdę, taka relacja temu sprzyja, bo jest w niej jednocześnie bliskość i potrzebna przestrzeń. Bliskość i dostępność partnera koi osobę lękową a przestrzeń daje oddychać osobie unikającej. W ten sposób osoby pozabezpieczne w takim układzie, mogą przesuwać się w stronę stylu bezpiecznego i z czasem stać się dla partnera bezpiecznego, bezpieczniejszymi partnerami. I to jest sytuacja idealna dlatego, że to jakby, leczy osobę o stylu pozabezpiecznym z obaw związanych z bliskością, intymnością i zaufaniem o ile wytrzyma ten okres w którym nie będzie z jej perspektywy chemii. O ile da szansę takiej spokojnej relacji. Bo ta chemia dla osoby pozabezpiecznej to jest nic innego jak uzależniające przyciąganie do partnerów pozabezpiecznych, którzy albo unikają bliskości albo są emocjonalnie zależni. Dzięki zrozumieniu tego schematu, osoba pozabezpieczna może świadomie dać szansę relacji z osobą bezpieczną. I o to chodzi. Ale możliwy jest też drugi scenariusz w którym osoba bezpieczna przesuwa się w stronę pozabezpieczną, czyli nie trzyma tej bezpiecznej ramy w relacji. I tutaj nie jest dobrze. Bardzo ważne jest to żeby osoby bezpieczne taką ramę utrzymywały, na tyle na ile to jest oczywiście możliwe w danej relacji albo żeby po prostu dobierały sobie bezpiecznych partnerów. Jeżeli tego nie zrobią bardzo dużo mogą stracić. Ryzykują swoją naturalną zdolność do tworzenia bliskich, intymnych i zdrowych relacji w swoim życiu. Ryzykują też swój potencjalny, uzdrawiający wpływ na osoby pozabezpieczne. A bez tego będzie mniej osób o bezpiecznym stylu przywiązania i mniej zdrowych, dobrych relacji. Dlatego wiedza o stylach przywiązania jest taka ważna i to dla każdego, nawet dla osoby, która doskonale radzi sobie w relacjach. Bo to, że style przywiązania można zmienić jest bardzo korzystne dla osób o stylu pozabezpiecznym, ale niekoniecznie dla osób o stylu bezpiecznym, dlatego muszą one muszą uważać w co się pakują. Następne i ostatnie połączenie stylów przywiązania to połączenie stylu pozabezpiecznego z pozabezpiecznym.

Pozabezpieczny z pozabezpiecznym

Tutaj możemy mieć różne warianty relacji pomiędzy stylami pozabezpiecznymi – lękowym, unikającym i zdezorganizowanym. Ale najczęściej mamy tu do czynienia z relacją pomiędzy osobą lękową i unikającą. I to jest wybuchowa kombinacja. Wiemy, że osoba lękowa jest w relacji bardzo niepewna. Domaga się mocno uwagi, czułości i bliskości. Nie czuje się wystarczająco dobra ani wartościowa. Przykleja się trochę, ma taką potrzebę zrośnięcia się z partnerem. Boi się odrzucenia i jest wrażliwa na najmniejsze sygnały odrzucenia. Każda rzecz, którą interpretuje jako taki sygnał, natychmiast uruchamia w niej potrzebę szukania bliskości z partnerem czasami za wszelką cenę. I to nie przez otwartą komunikację tylko przez zachowania protestacyjne czyli na przykład przez prowokowanie kłótni, częste dzwonienie albo gwałtowne wycofanie się. Generalnie chodzi w tym wszystkim o to żeby zwrócić uwagę partnera. Oczywiście te zachowania wcale nie sprzyjają prawdziwej bliskości na dłuższą metę. One  odpychają partnera, szczególnie partnera unikającego, który jest z kolei wrażliwy na manipulację i ograniczanie mu wolności. A tak odbiera zachowania protestacyjne osoby lękowej. Jak tylko wyczuje, że coś takiego się dzieje natychmiast robi krok w tył. Zajmuje się nagle swoją pracą, znika na jakiś czas, jest niedostępny.  W ten sposób broni się przed bliskością, która dla niego oznacza pochłonięcie relacją i brak wolności. Tak naprawdę obie osoby w takiej relacji chcą bliskości, ale nie są w stanie jej przyjąć. Próbują po prostu zachować kontrolę – osoba lękowa przez zachowania protestacyjne a osoba unikająca przez dystans. Jak wobec tego wygląda dynamika takiej relacji?

Pułapka lękowo-unikająca

Mamy tu do czynienia z relacją typu – przyciąganie-odpychanie i czymś, co nazywa się pułapką lękowo-unikającą. To jest uzależniająca relacja w której partnerzy w bezpieczny sposób mogą powielać schematy budowania relacji, które pozwalają im unikać bliskości. Jak to działa? Na początku jest super, bo nie ma za dużej bliskości. Partner lękowy dąży do tego żeby być blisko z partnerem unikającym. Czasami może narzekać na to, że jest za mało czasu razem, że brakuje wspólnej przestrzeni, ale nie dzieje się na tym etapie jeszcze nic strasznego. Osoba unikająca nie reaguje na początku na to źle. Raczej spokojnie to przyjmuje i niewiele mówi. Ale w miarę jak relacja się rozwija i budowana jest coraz większa bliskość  osoba unikająca zaczyna szuka sposobów na to żeby utrzymywać dystans. Osoba lękowa źle na to reaguje i próbuje się zbliżać, ale trochę spotyka się ze ścianą i to się powtarza. Z czasem zaczyna czuć coraz większą frustrację i lęk. Zaczyna coraz bardziej narzekać na brak bliskości i na to, że relacja się nie rozwija. Zaczyna stosować zachowania protestacyjne żeby zbliżyć się do partnera. Ale niestety te zachowania jeszcze bardziej odsuwają osobę unikającą, która jest zdegustowana tym, że partner lękowy jest taki potrzebujący, mało samodzielny i zależny emocjonalnie. Osoba unikająca w tym całym układzie ma poczucie bycia przytłoczoną, prześladowaną i ucieka coraz dalej. Czyli im bardziej osoba lękowa protestuje przeciwko oddaleniu, tym osoba unikająca bardziej się oddala. W końcu dochodzi do tego, że partner lękowy może stwierdzić, że ma dość tych starań i ciągłego bycia odrzucanym i decyduje się odejść. I tutaj dzieje się ciekawa rzecz, bo partner unikający nagle się budzi. A budzi się, bo już nie ma zagrożenia za dużą bliskością w końcu relacja wisi na włosku dlatego teraz wreszcie można zacząć bezpiecznie okazywać partnerowi lękowemu swoje uczucia, swoje emocje. Na tym etapie wszystko, co partner unikający do tej pory tłumił zalewa go i on zalewa tym wszystkim partnera lękowego. Wie, że w tej sytuacji nie zostanie ani odrzucony ani pochłonięty przez relację. Partner lękowy widzi tę zmianę i zaczyna mieć wątpliwości. Nagle dostaje od partnera unikającego wszystko czego zawsze chciał. Zachęcony tym, wraca do relacji i przez jakiś czas wszystko wygląda super, wydaje się, że tak już będzie. Aż do momentu w którym znowu zrobi się za blisko a osoba unikająca zacznie się dystansować. I tak w kółko. Cykl się powtarza i to może trwać latami albo nawet do końca życia. Można sobie w tym miejscu zadać dwa pytania. Co tak bardzo przyciąga do siebie te osoby i czy to w ogóle ma szansę się udać? Na pierwsze pytanie możemy odpowiedzieć na dwóch poziomach – płytszym i głębszym. Na płytkim poziomie osobę lękową w osobie unikającej pociąga jej zdecydowanie, siła, niezależność, samodzielność, zaradność i zdecydowanie. A osobę unikającą w osobie lękowej pociąga jej wrażliwość, emocjonalność i delikatność. Te osoby się po prostu uzupełniają. Albo inaczej mówiąc, przeżywają przez siebie wzajemnie te rzeczy, których same w sobie unikają. Na głębszym poziomie sekret tego przyciągania wygląda dużo mroczniej powiedziałabym. Bo tak naprawdę tkwienie w pułapce lękowo-unikającej, umożliwia obu partnerom, bezpieczne odgrywanie schematu budowania więzi jakiego nauczyli się w dzieciństwie w nieskończoność. Obie osoby chcą dobrej relacji, ale wzajemnie napędzają swoje lękowe i unikające tendencje i wzmacniają zachowania, myśli i emocje, które uniemożliwiają im stworzenie bliskiej relacji. To jest dla nich jednocześnie bolesne i bezpieczne, bo znane. Skoro tak to czy jest w ogóle możliwe żeby taka relacja stała się lepsza, bliższa, bezpieczniejsza? Tak ale…To jest bardzo wymagające i to wymagające od obu osób. Jedna osoba nie załatwi tutaj wszystkiego. Potrzebny jest wysiłek z obu stron. Żeby to miało sens, najpierw dobrze byłoby mieć wiedzę na temat teorii więzi, stylów przywiązania i dynamiki pomiędzy nimi. Trzeba też znać swój styl przywiązania i styl przywiązania swojego partnera. Potem trzeba poobserowować w jaki sposób te style konkretnie przejawiają się w konkretnej relacji – trzeba poznać swoje reakcje i reakcje partnera. A potem zamiast stosować zachowania protestacyjne albo totalnie się odcinać, trzeba nauczyć się komunikować w odpowiedni sposób. I to jest duże wyzwanie. Dlatego, że obu osobom bezpośrednie wyrażanie swoich potrzeb i emocji, kojarzy się z odrzuceniem a przecież obie osoby się tego w tym układzie bardzo boją. Jaka to miałaby być komunikacja? Taka, która jest prosta, wyraża emocje a nie oskarżenia i pretensje i taka, która uczy jak postępować ze sobą żeby wzajemnie realizować swoje potrzeby w relacji a do tego oczywiście trzeba umieć też słuchać. Te wszystkie warunki może spełnić coś, co nazywa się komunikacją bez przemocy. To jest dość popularny ostatnio temat i naprawdę pomocna rzecz. Gdyby ktoś był zainteresowany jest świetna książka na ten temat, która ma tytuł ‘Porozumienie bez przemocy’, napisał ją Marshall Rosenberg, bardzo polecam dla każdego nie tylko w kontekście stylów przywiązania. Niestety czasami jest tak, że mimo tych wszystkich starań, całej wiedzy i chęci żeby taka relacja przetrwała, tak się nie dzieje. I jest tak najczęściej z powodu tego, że jedna osoba po prostu odmawia pracy nad tym żeby to się mogło udać. Kiedy tak się dzieje, niestety albo stety, wtedy jedyną opcją jest rozstanie, bo tkwienie w takim schemacie uniemożliwia obu osobom doświadczenie takiej relacji jakiej pragną a szkoda, bo to jest naprawdę możliwe. Nie trzeba się męczyć, można albo sprawy polepszyć albo jeżeli to niemożliwe rozstać się, pracować ze sobą i znaleźć to czego pragniemy gdzie indziej.

Tym optymistycznym akcentem kończę na dziś. Jak zwykle, jeżeli uważasz ten film za ważny i przydatny dla siebie, podziel się nim z przyjacielem, polub go, zostaw mi swój komentarz. Jeżeli masz ochotę na rozmowę jeden na jeden ze mną, zapraszam po więcej informacji na stronę www.selfmastery.pl. A za dzisiaj bardzo dziękuję, wszystkiego co najlepsze i do zobaczenia.

MAGDA ADAMCZYK

6 Komentarze

  1. Daniel pisze:

    Przez ostatnie lata odkryłem wielu coachów z których większość miała mniejszy lub większy wpływ na moje samokształcenie się . Ale dopiero świeże spojrzenie Pani Magdy na rozwój osobisty poprzez odkrywanie i zrozumienie które bardzo mi odpowiada sprawiło ze przestałem już dalej szukać coacha dla siebie. Z niecierpliwością czekam (niestety aż) do stycznia na pierwsze spotkanie.
    Serdecznie pozdrawiam.

  2. Aga pisze:

    Czekam z niecierpliwością na kolejną część. Słucham wykładów od jakiegoś czasu, Trafiłam tutaj jakieś 2,3 lata temu w bardzo trudnym dla mnie okresie… Te wykłady, informację bardzo pomogły mi się pozbierać. Słuchając Pani Magdy, najbardziej zaskakuje mnie cięgle fakt, że wszystkie informację jakie od niej usłyszę są zawsze w punkt. Zaskakuje mnie fakt, że ma rację w tym co przekazuje, a ja ze zdziwieniem odkrywam, że tak ma rację i dlaczego ja tego do tej pory w sobie nie widziałam? Odkrywanie siebie poprzez zrozumienie staje się dla mnie bardzo ważnym aspektem w życiu. Pozdrawiam serdecznie

  3. Małgorzata pisze:

    Dziękuję Pani Magdo i czekam na kolejną część . Pozdrawiam serdecznie

  4. Andrzej Artur pisze:

    Dziękuję pani Magdo i Serdecznie Pozdrawiam 🤔👍😍😘😘

  5. Joanna pisze:

    To jest niesamowite czytać tak kompletną wiedzę na temat relacji, taka własna analiza jest bardzo ważna i pomocna w podejmowaniu dalszych kroków. Dziękuję za tą cenną lekcję.

  6. Bartek pisze:

    Uzależniłem się od oglądania twoich filmów.
    Nie pamiętam który z nich był pierwszy, pamiętam że wyzwolił we mnie coś „prawdziwego”.
    Oglądam te filmy od roku, nieustannie się nimi rozpraszając, za każdym razem kiedy któryś z nich trafi do mnie za bardzo włączam kolejny żeby odwrócić wzrok od pierwszego.
    Czuje strach przed negatywnymi emocjami, nie wiem czy kiedy kol wiek pozwoliłem sobie na czyste przeżycie emocji, zawsze towarzyszy temu jakieś rozproszenie. Kiedy zostawiłem za sobą toksyczny związek jednocześnie tracąc prace z powodów pandemii przez 3 miesiące nie potrafiłem odkleić się od palenia marihuany i grania w gry które wywoływały we mnie silne emocje.
    Teraz jest lepiej żyję rozpraszając się na każdym kroku z epizodami zerwania z każdym możliwym uzależnieniem tylko po to żeby wszystko mogło do mnie wrócić ze zwiększoną siłą. Dziś po raz kolejny mam zamiar zminimalizować rozpraszacze i spojrzeć na samego siebie, jesteś jedyną osobą która mnie do tego motywuje. „Gadająca głowa w komputerze” mówi mi jak mam żyć, mimo że wszystko do okoła wskazuje mi wybranie ścieżki rozproszeń i dobrej zabawy, mimo wszystko wierzę Ci Magda, wierzę że masz rację, brakuje mi odwagi na to żeby wiarę zamienić w coś bardziej namacalnego.
    Nie wiem jakie masz podejście do osób takich jak ja, ale podświadomie czuję że jest mnie więcej, osób które oglądają selfmastery dla samego poczucia że idzie się do przodu.
    Dziwi mnie fakt napisania tutaj czego kol wiek, ale mam ochotę być przez Ciebie zauważonym.
    Nie będę Ci dziękował, bo na dobrą sprawę nie wiem o czym mówisz, kiedyś wywoływało to we mnie poczucie wzięcia się w garść, ale habituacja wytłumiła to uczucie praktycznie do 0.
    Mimo to cały czas to coś w środku, coś co doszukuję się szczerości… Wiele razy udało mi się przywitać z uczuciem wewnętrznej zgody, to wyjątkowe uczucie które pojawiało się we mnie i utrzymywało do momentu w którym musiałem zmierzyć się z czymś trudnym.
    Teraz kiedy o tym piszę problem nie wydaję się być żadnym problemem, nie pierwszy raz znajduję się w stanie który pozwala mi go zlekceważyć.
    Jeśli to jednak czytasz to domyślam się że zasugerowała byś terapię, więc zaznaczam że chodzę na nią od niedawna.
    Chodzę na terapię uchodząc za jedną z bardziej ułożonych osób w swoim otoczeniu, zryłaś mi banie Magda, mam nadzieję że wyniknie z tego coś dobrego : )
    Pozdrawiam Cieplutko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *