Koncentracja, Kontemplacja, Medytacja

Dzisiaj temat koncentracji, kontemplacji i medytacji. Będzie o tym, co je łączy i co je różni.

Stany połączone

Najczęściej mówimy o koncentracji, kontemplacji i medytacji jako o trzech zupełnie różnych rzeczach i różnych stanach. Niewiele osób wie czym są te stany, jak się ze sobą łączą ani jak się pomiędzy sobą różnią. A z mylenia tych rzeczy wynika sporo zamieszania i widać to bardzo mocno w przypadku koncentracji i medytacji, ale do tego jeszcze dojdziemy, spróbujemy to wszystko trochę uporządkować. Dużo mówi się ostatnio o tym, że mamy coraz większe problemy z koncentracją, że nie potrafimy skupić uwagi na jednej rzeczy przez dłuższy czas i rzeczywiście tak jest. Czytanie przez godzinę stało się naprawdę dużym wyzwaniem. Kontemplacja z kolei jest trochę zapomniana, w ogóle niewiele się o niej słyszy, zaginęła gdzieś tam w mrokach a warto o niej pamiętać. Poza tym sporo mówi się o medytacji. W ogóle medytacja stała się modna bardzo. Jest taka trochę tajemnicza, nie wiadomo do końca o co w niej tak naprawdę chodzi – są różne techniki, metody, wyobrażenia na temat medytacji, cele i sposoby na medytację, ale mało się mówi o sednie medytacji o którym dzisiaj trochę powiem. We wcześniejszych filmach mówiłam już o wszystkich trzech – trochę o tym jak działa uwaga, czym jest kontemplacja, były też filmy o medytacji, ale zawsze w oderwaniu od siebie. Nigdy wcześniej nie łączyłam tego. A te stany nie są od siebie wcale oddzielone a przynajmniej nie muszą być. Koncentracja, kontemplacja i medytacja to są kolejne stopnie, kolejne etapy – jeden może przechodzić w drugi – zaczynamy od najprostszego, potem trochę trudniejszy i najtrudniejszy. Kusi mnie żeby powiedzieć, że to są kolejne etapy rozwoju duchowego, które trzeba bardzo dobrze opanować żeby móc w ogóle zacząć. Myślę, że to nie jest najgorzej powiedziane. Zaczniemy od pierwszego i najprostszego stopnia, czyli od koncentracji. Czym jest koncentracja?

Koncentracja

Koncentracja to jest skupienie swojej energii, skupienie swojej uwagi na jednym określonym punkcie, czyli taki trochę laser. Kierujemy ten laser w jedno miejsce i staramy się tam go utrzymać. Koncentracja jest wynikiem, świadomie ukierunkowanej myśli i obejmuje jakiś nie za duży, wybrany fragment rzeczywistości, wycinek rzeczywistości. Dlatego koncentracja jest bardzo limitowana, jest też taka bardzo restrykcyjna, sztywna, ostro oddziela rzecz na której się skupiamy od całej reszty, jest wybiórcza bardzo. Nie jesteśmy w stanie koncentrować się na wielu rzeczach jednocześnie dlatego wybieramy to na czym się skupiamy. I żeby wyciąć ten fragment rzeczywistości, wyizolować go i skupić się na nim, musimy się naprawdę wysilić i kontrolować to żeby nasza uwaga, pozostała w miejscu w którym próbujemy ją skupić. Czyli kontrolujemy nasze myśli i skupiamy je na określonej, konkretnej rzeczy. W koncentrację wpisane jest to, że nie ma tutaj miejsca na inne rzeczy poza obiektem naszego skupienia, bo jeżeli one się pojawiają to nazywamy je rozproszeniami. Jak skupiasz się na czytaniu i nagle dzwoni telefon to rozproszy Twoją uwagę. Utrzymywanie tej uwagi i kontrolowanie tego żeby ona nie wędrowała sobie przez jakiś czas od obiektu do obiektu, jest naprawdę męczące i kosztuje dużo wysiłku, walczymy z tymi rozproszeniami. Jak to wygląda wie każdy kto próbował się skupić na czymś przez dłuższy czas. Żeby czytać coś uważnie i rozumieć, co czytasz musisz się skupić, wysilić się, skoncentrować. Jeżeli się rozproszysz i popatrzysz za okno na to, co się tam dzieje, przez chwilę sobie pozwolisz na błądzenie myślami – to będziesz musiał przywrócić z powrotem swoją uwagę do książki i do tego, co czytasz. Na pewno też Ci się zdarza czasami coś czytać i nic z tego nie wiedzieć i zaczynać od nowa potem, bo po prostu nie byłeś skupiony. W przypadku koncentracji jesteś takim strażnikiem, który kontroluje ciągle swoją uwagę i swoje myśli, próbujesz organizować je tak żeby zmusić je do trwania w wybranym punkcie. Jak uciekają to przywracasz je do tego punktu. Poza tym żeby wyizolować rzecz na której się skupiasz, musisz wybrać to na czym się będziesz skupiał, musisz temu czemuś nadać wyższą rangę niż całej reszcie rzeczy. Czyli uwypuklasz to na czym się skupiasz, resztę zamazujesz w tle, jedna jest dominująca, reszta wyciszona. I robisz to dość opresyjnie,  mało delikatnie zawracasz swoją uwagę do punktu skupienia, mówisz sobie – no skup się wreszcie na tym, co czytasz, nic z tego nie rozumiesz. Starasz się nakazać sobie skupienie się na tym, co akurat robisz. Często i wiele razy tracisz to skupienie i wiele razy je przywracasz. To jest bardzo wyczerpujące, ciągle musisz stać na straży. A skoro tak, to wyraźnie tutaj widać, że koncentracja powoduje podział w Tobie – jest ktoś kto kontroluje, sprawdza gdzie uwaga aktualnie jest, kieruje nią i jest też coś co jest kontrolowane. Jest takie rozdwojenie tutaj. Jest ciągła walka o to żeby ta Twoja uwaga pozostała w tym punkcie w którym chcesz żeby była. Ciągle jest tutaj opór, ciągły konflikt. Jedna myśl walczy z drugą o to żeby ta druga szła w kierunku w którym chce ją widzieć pierwsza. Taka zabawa w kotka i myszkę trochę. I coraz trudniej nam skutecznie się w to bawić. Mamy sporo kłopotów z koncentracją, bardzo szybko przerzucamy uwagę z jednej rzeczy na inną, jesteśmy ciągle stymulowani, rozpraszani a potem trudno nam upilnować się i skupić na czymś konkretnym. To jest realny problem. Coraz trudniej nam przeczytać dłuższy tekst ze zrozumieniem, ale na szczęście koncentrację można ćwiczyć. Jest dużo praktyk, które mogą w tym pomóc. Wystarczy, że znajdziesz sobie jakiś obiekt, rzecz, zjawisko które nie jest dla Ciebie jakoś szczególnie interesujące. Na przykład możesz się koncentrować się na swoim oddechu. Oddychasz całe życie, to nie jest coś nowego i fascynującego dla większości ludzi więc się nadaje do ćwiczeń.  Wygląda to tak, że przez chwilę się koncentrujesz na oddechu po czym umysł sobie zaczyna wędrować, łapiesz się na tym, że już dawno popłynąłeś zupełnie gdzie indziej ze swoimi myślami i znów przywracasz swoją uwagę do oddechu. I tak w kółko aż koncentrowanie się na oddechu będzie proste. Możesz się koncentrować na wielu rzeczach – na przykład na płomieniu świecy. Możesz powtarzać mantrę, afirmację, to też wymaga skoncentrowanej uwagi, żeby nie zamieniło się w bezmyślne i mechaniczne powtarzanie słów bez znaczenia.  Nie jest ważne, co to będzie, to może być nawet kapiący kran. Możesz obserwować kapiące z kranu kropelki z pełnym skupieniem tylko na tym, a kiedy Twój umysł zacznie wędrować, możesz przywracać swoją uwagę znów do kapiącego kranu. Kiedy tego spróbujesz zauważysz ile w tym procesie jest kontroli i wysiłku. Zauważysz też jakie to jest trudne i jaka walka wewnątrz się odbywa żeby to było możliwe. To jest taki prostacki trochę sposób, mechaniczny bardzo, opresyjny sposób na kontrolowanie umysłu. Nazywamy to sobie czasem medytacją, ale w rzeczywistości to jest właśnie praktyka koncentracji, która może nie jest przeciwieństwem medytacji, ale też nie jest tym samym. Co nie znaczy, że koncentracja jest niepotrzebna – jak najbardziej jest potrzebna, nie tylko w codziennym życiu, ale też jako narzędzie do rozwoju. I jasne, ma swoje ograniczenia, jest limitowana, bo jest oparta na konflikcie i restrykcyjnej kontroli, ale jest też potrzebna. A propos kontroli – w ogóle chyba wydaje nam się, że właśnie tak powinno być, że taka silna kontrola, jaką serwujemy sobie w przypadku koncentracji i w ogóle w życiu to jest jedyny sposób na to żeby coś powstało, zaistniało i się wydarzyło. Jak skupię się na nauce to dostanę lepszy stopień, jak skupię się na pracy to zarobię więcej. To się wydaje oczywiste, dlatego próbujemy kontrolować wszystko –  swoje emocje, swoje pragnienia i okoliczności. To jest takie neurotyczne, ale tego nas nauczono. Byliśmy kontrolowani przez rodziców, przez nauczycieli, a teraz przez szefa i wydaje nam się, że jak sami odpuścimy kontrolę to wszystko pójdzie w rozsypkę. Dlatego tak bardzo chcemy kontrolować różne rzeczy. Chcemy mieć wpływ na to co się dzieje i sobie przypisujemy ten wpływ. Jak mamy kontrolę to czujemy się bezpiecznie, ale nie widzimy, że tracimy masę rzeczy. Ale to jest osobny temat. Wracając do koncentracji, wyraźnie widać, że skądś ta kontrola wychodzi, że jest ten strażnik od którego to się bierze.. Kontrolujący, który kontroluje to gdzie nasze myśli są kierowane. Czyli tak naprawdę w koncentracji staramy się nie wyjść poza obiekt koncentracji, staramy się tego nie robić. Ale natura umysłu jest taka, że błądzi. Tak ma każdy i to jest normalne. Tak czy inaczej warto opanować koncentrację, warto to ćwiczyć żeby móc przejść na kolejny poziom. Kiedy już nauczysz się różnymi metodami koncentrować możesz pójść krok dalej i wejść w świat kontemplacji.  

Kontemplacja

Powiedziałabym, że kontemplacja jest kolejnym krokiem do opanowania. Jest czymś innym, czymś bardziej zaawansowanym od koncentracji, ale też czymś w wielu aspektach podobnym do koncentracji. Kontemplacja to jest stan umysłu w którym myśl jest kontrolowana, podobnie jak w koncentracji, ale jest inaczej niż w kontemplacji ta myśl jest też otwarta na otrzymywanie. Tutaj też jest sporo kontroli, sporo wysiłku, jest strażnik, ale ten strażnik jest gotowy trochę bardziej odpuścić tę kontrolę, nie jest taki opresyjny jak w przypadku koncentracji. W kontemplacji wkładamy sporo świadomego wysiłku w myślenie nad jakimś problemem, zjawiskiem czy pytaniem, ale jest w tym sporo przestrzeni na to żeby pojawiały się rzeczy nad którymi nie ma kontroli. Czyli kontemplacja oprócz tego, że jest świadomym wysiłkiem i ma element kierowania myślą, to jest jeszcze wzbogacona otwartością na to, co przychodzi. Jest też bramą do wejścia na wyższy poziom, na poziom medytacji, ale o tym opowiem zaraz. Tak jak powiedziałam, kontemplacja to też jest kontrolowany, trochę wymuszany i kierowany proces. Podobnie jak w koncentracji mamy tutaj wycięty fragment rzeczywistości, bierzemy go pod lupę, przyglądamy mu się, ale jest w tym procesie więcej subtelności i otwartości. To jest zdecydowanie bardziej pasywna postawa, mniej walcząca niż w przypadku koncentracji. Kontemplacja bardziej skłania się w stronę intuicji, takiej intuicyjnej dociekliwości. Czyli kontemplacja nie służy do tego żeby wbijać sobie do głowy różne rzeczy na zasadzie afirmacji i bezmyślnie powtarzanej mantry, chodzi tu raczej o świadome zadawanie pytań, zamiast takiego mechanicznego przyjmowania albo odrzucania czegoś z góry. Jest gotowość do tego żeby przyglądać się bez ocen i założeń i odkrywać prawdę poza, wcześniejszymi założeniami i przekonaniami. Jest otwartość, ale też jest sporo kontroli czyli istnieje podział na strażnika i kontrolowane, ale granice są zdecydowanie mniej ostre niż w koncentracji. W kontemplacji używasz swojego umysłu po to żeby zaangażować się w myślenie o jakimś temacie, ale zamiast go analizować skupiasz się na znaczeniu, które jest ponad słowami. Kontemplacja może zabrać Cię ponad logikę. Gdybyśmy odnieśli to do ćwiczeń z oddechem to kontemplacja byłaby nie tylko koncentracją na tym, że oddychasz, ale byłaby świadomością tego, co się z Tobą dzieje kiedy oddychasz. Mógłbyś się nauczyć czegoś nowego o swoim oddechu kontemplując. To jest dużo głębsze niż sama obserwacja oddechu. Gdybyś poszedł jeszcze dalej w kontemplacji, wiedziałbyś coraz więcej na temat kontemplowanego aż do momentu bezpośredniego poznania prawdy na temat kontemplowanego. Czegoś, co leży ponad myślą i formą.  W opisie tego filmu dodam link do filmu o kontemplacji gdyby ktoś miał ochotę więcej się o tym dowiedzieć, bo to jest szczególnie ważny temat, ważna umiejętność i ważne narzędzie do rozwoju. Kontemplacja ma moc przekraczania granic logiki, myśli analitycznej i daję dostęp do prawdy. I tutaj rozpocznie nam się medytacja.

Medytacja

Medytacja jest kolejnym krokiem po kontemplacji, tak jak kontemplacja była kolejnym krokiem po koncentracji. Tak jak mówiłam – koncentracja i kontemplacja są w sporej części wymuszone, wymagają wysiłku i większej albo mniejszej kontroli nad myślami a tym samym wymagają strażnika. Tworzy się podział. Inaczej jest w medytacji. Medytacja jest czystą uwagą, wolną od zakłóceń, podziałów, idei, strażników, wyborów, kierowania i kontroli. W stanie medytacji nie ma ani kontroli ani wysiłku dlatego nie ma tutaj podziału. Medytacja jest czystą uwagą a czysta uwaga nie ma miejsca w którym się zaczyna i w którym się kończy, nie musisz się wysilać żeby istniała nieukierunkowana i niekontrolowana uwaga. Czyli medytacja wbrew temu, co często o niej myślimy nie ma nic wspólnego z kontrolowaniem umysłu i usilnymi, ordynarnymi próbami uciszania go. Jest czystą, niezakłóconą obserwacją. Ale żeby tak obserwować potrzebny cichy umysł. Jak go w takim razie wyciszyć, jak go wyciszyć bez kontroli?  Zamiast kontrolowania umysły przez różne techniki, zamiast siłowania się z nim i prób ciągłego przywracania uwagi do jakiegoś fragmentu i wycinka rzeczywistości wystarczy obserwować jak umysł sobie gdzieś tam swobodnie wędruje, po prostu obserwować go bez śladu kontroli i wysiłku, prób przywoływania gdziekolwiek. Zamiast przywracania uwagi, dyscyplinowania go wystarczy, że zauważysz, że odpłynął, że nie jest uważny. Twój umysł sobie dalej będzie sobie dalej wędrował, ale sam fakt zauważenia tego, że umysł odpłynął jest uwagą. Obserwujesz nieuważność umysłu a to jest uważność. Nie ma tutaj walki o nic, nie ma konfliktu bo nie ma kontroli. Nie chodzi tutaj o żadną analizę, szukanie jakichś szczególnych doświadczeń, tylko o czystą obserwację. W tej pełnej ciszy i obserwacji jest medytacja. Ale my sami sobie w takiej medytacji przeszkadzamy. Według różnych nauczycieli duchowych, największe przeszkody w takiej medytacji to nasze dążenie do określonych rezultatów przez medytację, do progresu i mistycznych przeżyć. Dużo dostaję maili na temat progresu w medytacji i tego jak to się robi. Ludzie nie rozumieją, że to odcina od medytacji. Mierzą postęp w medytacji ilością i jakością mistycznych, wspaniałych doświadczeń. I wydaje im się, że im wspanialsze doświadczenie tym lepiej, ale to nie jest wcale pełna uwaga, brak podziałów, bo jeżeli ważne jest doświadczenie to nic się nie zmienia na poziomie podziału wewnętrznego. Ciągle mamy doświadczenie i doświadczającego, czyli ciągle jest rozłam. Nie może być pełnej obserwacji bez pełnej uwagi a pełnej uwagi nie ma jak jest podział. Trudno nie kontrolować, bo generalnie chcemy wszystko kontrolować a to zaburza ciszę. Prawdziwa obserwacja wymaga spokojnego umysłu, ale sposób w jaki go próbujemy uspokoić totalnie uniemożliwia pełną obserwację. A tylko pełna obserwacja, cichy umysł bez kontroli i bez wysiłku pozwala zobaczyć prawdę. Do tego potrzebna jest wolność obserwowania bez wpływu z zewnątrz i treści Twojego umysłu – o to właśnie chodzi. Medytacja wymaga tylko uwagi, niczego więcej, tylko obserwacji, niczego więcej, ale to jest cholernie trudne. Nie ma tutaj pogoni za doświadczeniem ani żadnego kierunku ani kogoś kto kierunek nadaje. Taka jest medytacja i nie chodzi o jakieś techniki wcale. Nie chodzi o progres – w tym nie ma medytacji.

Mam nadzieję, że wyraźnie widać to, że te trzy stany nie są od siebie zupełnie oddzielone. Różnią się, ale jeden może przechodzić w drugi. Potrzebujemy wszystkich trzech stanów do naszego rozwoju i powinniśmy je opanować zanim tak naprawdę na dobre zaczniemy.

MAGDA ADAMCZYK

2 Komentarze

  1. Mira pisze:

    Poproszę o ten link do kontemplacji. Bardzo mnie to zaciekawiło.
    Serdecznie pozdrawiam

  2. Piotr pisze:

    Każdy z nas ma do odkrycia tą samą prawdę, dziękuję za wskazówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *