Najlepsze Narzędzie Do Samodzielnego Rozwoju

Dzisiaj opowiem o dziecinnie prostym, ale tak skutecznym i wszechstronnym narzędziu do samodzielnego rozwoju, że aż trudno uwierzyć, że nie korzystają z niego wszyscy.

Są rzeczy tak proste, że prawie nikt ich nie robi, bo wydają się za proste. I dopóki człowiek ich nie spróbuje, nawet nie podejrzewa jakie korzyści mogłyby mu przynieść te proste rzeczy. Tak właśnie jest z narzędziem o którym dzisiaj chcę opowiedzieć. To jest multitool do kwadratu. Czyli narzędzie, które mieści w sobie wiele narzędzi, może spełniać wiele funkcji. Typowy multitool mieści w sobie – piłę, nóż, kombinerki, otwieracz, śrubokręt, miarkę, pilnik i kto wie, co jeszcze. Tutaj idea jest podobna – wszystko w jednym. Tym narzędziem jest…PISANIE. Nie brzmi może ekscytująco, ale może być ekscytujące. Najwięksi tego świata, używali pisania do tego żeby układać swoje myśli, korzystać lepiej ze swoich wglądów i przemyśleń, żeby rozwijać kreatywność i wymyślać nowe, przełomowe rzeczy. Takim chyba najsłynniejszym zapisem refleksji i wartościowych przemyśleń są ‘Rozmyślania’ Marka Aureliusza, cesarza rzymskiego. To są dosłownie, osobiste zapiski cesarza. One nie miały być opublikowane a cesarz naprawdę mógł mieć lepsze rzeczy do roboty niż pisanie. Miał się czym zajmować a jednak znajdował czas na pisanie. Samo to, sporo mówi o wartości tego narzędzia. Dzięki temu, że pisał do dzisiaj możemy korzystać z jego mądrości. Nawiasem mówiąc, myślę, że każdy powinien przeczytać ‘Rozmyślania’ Marka Aureliusza i to nie jeden raz. Poza tym Leonardo da Vinci – jego rysunki, notatki, pomysły na innowacyjne maszyny – jego dzika i nieskończona ciekawość jest zamknięta w jego notatkach. To nie jest przypadek, że ci ludzie korzystali z tego narzędzia. Dzisiaj pisanie z jednej strony trochę odeszło w zapomnienie z drugiej zrobiło się dość popularne w kręgach osób interesujących się rozwojem osobistym. Ale ile z tych osób regularnie pisze? Myślę, że nie za wiele. Jasne, mamy różne dzienniki, planery, notatniki, których można używać do monitorowania i zmieniania różnych rzeczy. Zapisujemy swoje nawyki, to, co jemy, kiedy ćwiczymy, prowadzimy dzienniki wdzięczności, zapisujemy marzenia, myśli, pomysły, wzorce myślowe. Jest tego dużo, ale myślę, że w większości to jest dość powierzchowne. Mało jest pogłębiania, mało jest przyglądania się różnym rzeczom pod lupą. Za to jest sporo zamieszania wokół pisania, bo wszechstronność tego narzędzia powoduje, że ludzie za mocno komplikują sprawę. Zamiast na użyteczności pisania skupiają się na tworzeniu skomplikowanych systemów notowania rzeczy. A ja dzisiaj chcę to wszystko uprościć i pomóc Ci, maksymalnie wykorzystać to narzędzie bez poczucia, że to jest kolejny obowiązek, kolejne zadanie. Raczej chodzi mi o to żeby to było coś na kształt przygody, która się kojarzy ze swobodą, z odkrywaniem czegoś. Tutaj nie powinno być presji, zasad, to jest narzędzie dla inspiracji, pobudzania ciekawości, nauki na własnym doświadczeniu i nauki przez eksplorowanie Twojego wewnętrznego świata. Nie chodzi o zapisywanie nudnych szczegółów tego, co się dzisiaj wydarzyło i że na śniadanie jadłeś jajecznice a na obiad ziemniaki. Pisanie jest najbardziej wartościowe kiedy służy introspekcji, przyglądaniu się Twojemu zewnętrznemu i wewnętrznemu krajobrazowi. To ma być Twoja książka, napisana o Tobie, przez Ciebie i dla Ciebie. Twoje życie z pierwszej ręki. Nauczyliśmy się czerpać wiedzę z zewnątrz – czytamy książki, oglądamy jakieś filmiki żeby wreszcie zmienić swoje życie i mamy nadzieję, że ktoś nam powie jak to zrobić i co po kolei należy zrobić żeby było jak chcemy. Kłopot w tym, że często sami nie wiemy jak chcemy żeby było, bo nie mamy ze sobą kontaktu. Sama wiedza rzadko prowadzi do zmiany, raczej nie zmienia zachowań. Teoretycznie wszyscy wiemy, że palenie, jedzenie śmieciowego jedzenia i codzienne picie pięciu piw to nie jest najlepszy pomysł, ale co z tego? Mamy wiedzę, która teoretycznie mogłaby zostać wykorzystana a jednak często nie jest. Nie wykorzystujemy w praktyce tego, co sami napchaliśmy sobie do głowy i to jest typowe. To jest obca wiedza, obce doświadczenia. Brakuje tutaj bardzo ważnego elementu – Ciebie. Pisanie jest odwrotnością tego procesu uczenia się o sobie. Zamiast wkładać sobie kolejne rzeczy do głowy i zapychać informacjami umysł, oczyszczasz go, przechodzisz przez WŁASNE doświadczenia, masz własne wnioski, własne wglądy, widzisz swoje sukcesy, porażki, swoje emocje, swoje myśli. To jest wiedza, której nam trzeba. To jest coś do czego zawsze możesz wracać, coś bliskiego – żadna wiedza przeczytana w książce taka bliska Ci nie będzie. Odkrywasz swój świat w ten sposób, to jest Twoja druga skóra a nie byle jak skrojony garnitur zdjęty z kogoś innego. Skoro to takie fajne, to jak zacząć żeby takie fajne pozostało na długo a nie znudziło się po tygodniu?

 Jak zacząć

To się może wydawać proste, bo niby co jest trudnego w pisaniu…a jednak. Wiele osób siedzi przed czystą kartką i myśli – cholera, od czego by tu zacząć…? To jest typowy początek. Ale zanim usiądziesz i też zaczniesz się zastanawiać nad tym, co by tu napisać, cofnijmy się o parę kroków. Zacznijmy od wyboru notatnika. Pamiętaj, że to ma być Twoja książka, zadbaj o to żeby to nie było 32 kartkowy zeszyt z króliczkami na okładce, z kiosku obok Twojego biura. I wcale nie chodzi mi tutaj o cenę tylko o Twój gust, Twoje preferencje. Przyłóż się do tego, bo to jest ważny wybór. Wybierz dla siebie notatnik, który z przyjemnością będziesz otwierał. Jeżeli to ma być ten zeszyt z króliczkami – ok, chodzi tylko o to żebyś wybrał świadomie. Ważne jest to żebyś lubił swój notatnik, otwieranie go powinno być dla Ciebie obcowaniem z czymś miłym, przyjemnym może pięknym. To powinna być wyprawa do Twojego wnętrza, coś ekscytującego i fascynującego. Poza tym Twój notatnik powinien się nadawać do noszenia, czyli rozmiar też jest ważny. Chodzi o to żebyś mógł go użyć w każdej chwili żeby zapisać coś na gorąco – jakiś pomysł czy myśl a nie zastanawiać się potem jak to szło, co to było i o co chodziło. To jest ważne. Jak już to wszystko masz, to czas na pisanie. Czyli wracamy do pytania – od czego  by tu zacząć?

Co pisać w dzienniku

Myślę, że jest kilka rzeczy, o których szczególnie warto pisać. Oczywiście możesz pisać o czym tylko chcesz, ale jeżeli nie wiesz od czego zacząć i jak używać pisania do introspekcji to, co zaraz powiem może Ci się przydać. Pierwsza rzecz o której na pewno warto pisać to przeszłość.

A konkretnie pisanie o trudnych doświadczeniach z przeszłości i o emocjach, które są z tym związane. To jest potężne narzędzie. Można to traktować nawet jako formę autoterapii. Oczywiście samo pisanie nie zastąpi terapii z terapeutą, ale może bardzo pomóc. Jest świetna książka na temat terapeutycznego znaczenia pisania, dotyczy pisania ekspresywnego i ma tytuł – ‘Terapia przez pisanie’ – polecam ją bardzo każdemu. O co tutaj chodzi? Chodzi o opisywanie trudnych i traumatycznych wydarzeń ze swojego życia. Oczywiście to do wielkich przyjemności nie należy, ale bardzo pomaga sobie z tymi doświadczeniami poradzić. To pomaga zmniejszyć wpływ przeszłości na nasze życie tu i teraz. Pisanie o tych rzeczach też może pomóc obniżyć poziom ogólnego stresu jaki nam towarzyszy kiedy dusimy to wszystko w sobie i wracamy do tych trudnych wydarzeń wspomnieniami.  W jaki sposób to się dzieje? Pisanie pomaga nam zrozumieć lepiej to, co się wydarzyło, uzyskać wgląd w emocje i myśli jakie nam towarzyszyły i towarzyszą w związku z wydarzeniem, które opisujemy. Pomaga nam też domknąć nierozwiązane sytuacje i przez to pogodzić się z nimi. To wszystko ląduje wtedy jakby poza nami. Łatwiej dzięki temu zaakceptować to jak się czujemy, pogodzić się z tym, zbudować z tym intymność i jednocześnie utrzymać od tego wszystkiego zdrowy dystans. Przeszłość i przyszłość tak naprawdę nie istnieją, ale w naszej psychologicznej rzeczywistości jak najbardziej istnieją i udawanie, że to, co się wydarzyło nie ma znaczenia, to jest oszukiwanie samego siebie. I tutaj wracamy do tematu omijania przez duchowość. Co ciekawe, ten proces godzenia się przez pisanie z tym, co się wydarzyło w przeszłości, wcale nie polega na pozbywaniu się emocji,  czy na samym wyrażeniu emocji, które dotyczą danego doświadczenia. Chodzi raczej o ich analizę, uporządkowanie, uznanie i przyjęcie. Chodzi o to żeby łączyć swoje myśli i odczucia w spójnej, konstruktywnej refleksji nad tym, co się wydarzyło. To nie jest ani tłumienie ani niekontrolowane wyrażanie tylko jakby podsumowanie tego, co się wydarzyło, domknięcie tego. Rodzi nam się nowa perspektywa. To uwalnia od potrzeby myślenia na dany temat w przyszłości. A wszystko to razem sprzyja zdrowiu psychicznemu i fizycznemu. Oczywiście to nie jest lek na wszystkie choroby i problemy, ale na pewno pisanie we właściwy sposób może być wspierające. Szczególnie w budowaniu świadomości swoich własnych odczuć i radzeniu sobie z przeszłością i emocjami. A od tego często jesteśmy odcięci. Jakie ćwiczenie może Ci pomóc z poradzeniem sobie z przeszłością? Bardzo proste. Ono pochodzi właśnie z książki o której mówiłam – ‘Terapia przez pisanie’. Przez kolejne 4 dni, pisz o najgorszym wydarzeniu jakie Cię w życiu spotkało. Pisz o wszystkim, co ma z tym związek – o myślach, uczuciach, faktach, wspomnieniach, skojarzeniach o wszystkim. Połącz to, co się wydarzyło z tym kim jesteś dzisiaj i kim chcesz się stać. Pisz przez 20, 30 minut. Nie zastanawiaj się za dużo, pisz swobodnie, nie zwracaj uwagi na gramatykę i ortografię to jest nieważne teraz. Analizuj swoje odczucia i przemyślenia na temat tego wydarzenia. Staraj się być tak szczery jak tylko możesz, uwolnij wszystko, co w środku siedzi. Jeżeli poczujesz się bardzo źle to po prostu przerwij, nic na siłę. Chociaż normalne jest to, że nie będziesz się po tym od razu czuł jak młody bóg, to minie.

Dla mnie osobiście największa wartość pisania ukryta jest w tym, że umożliwia kontakt ze sobą i poznawanie swoich prawdziwych myśli, odczuć, motywacji i pragnień. W labiryncie społecznych oczekiwań i tego, że każdy ma na Ciebie gotowy pomysł, ale mało kogo obchodzi to jaki Ty masz na siebie pomysł, to jest bezcenne narzędzie. Pisanie odkryje przez Tobą to czego naprawdę chcesz, co naprawdę czujesz i jak naprawdę widzisz sprawy. Dzięki temu łatwiej będzie Ci podejmować decyzje w zgodzie ze sobą, łatwiej będzie Ci kierować swoim życiem i mniej będziesz ulegać wpływom zewnętrznym. Przynajmniej takie jest moje doświadczenie. Po prostu łatwiej dzięki temu pójść swoją własną drogą. W swoim notatniku można bez skrępowania wyrażać siebie. Możesz rysować, kreślić, malować kolorowe rzeczy, naklejać naklejki, używać kolorowych flamastrów, kredek, cienkopisów. Co tylko chcesz. Każdy może to robić, nawet jak myśli, że nie umie ani pisać ani rysować. To jest Twój świat, Twoja przestrzeń i urządź ją po swojemu. Jakie ćwiczenie pomoże Ci dowiedzieć się o sobie więcej? Strumień świadomości. Od bardzo dawna stosuję to ćwiczenie, ale ono też jest w książce ‘Terapia przez pisanie’. Chodzi o to żeby pisać swobodnie o tym, co akurat jest w Tobie żywe. Zero cenzury, zero kontroli. Po prostu piszesz nie odrywając długopisu czy pióra od kartki. To ma być nieprzerwany strumień tego, co pojawia Ci się w głowie. To jest pisanie, które może zacząć się nawet od zdania – dziś na śniadanie jadłam jajka…Potem piszesz dalej, pozwalasz sobie przejść swobodnie do pisania o tym, co akurat masz w głowie – nieważne czy to ma w tym momencie sens czy nie. Twoja podświadomość mówi do Ciebie w ten sposób. Dowiesz się w masy zaskakujących rzeczy.

Pisanie może też służyć do rozwiązywania różnych problemów i dylematów. Pozwoli Ci rozwikłać różne sytuacje, ludzi, życie, dylematy związane z pieniędzmi i z Tobą samym. Pisanie pozwala przywracać proporcje problemom, złapać do nich dystans dzięki czemu łatwiej znajdować rozwiązania. Często mamy tendencje do tego żeby przesadzać i widzieć rzeczywistość albo lepszą niż jest albo gorszą niż jest – pisanie daje bardziej realistyczny obraz sytuacji. Porządkuje i pozwala lepiej zrozumieć, daje wgląd w wiele aspektów, pomaga łączyć je ze sobą a przez to łatwiej jest ruszyć do przodu. Dzięki pisaniu dłużej się zastanawiamy, głębiej analizujemy i upraszczamy, pisanie zmusza do koncentracji a to wszystko sprzyja znajdowaniu rozwiązań. Jak już je znajdziesz dzięki pisaniu, napisz potem jak zadziałały, czego Cię to nauczyło. Gromadź obserwacje, wyciągaj wnioski, działaj i znów wyciągaj wnioski. Przeanalizuj spokojnie to co napisałeś na temat problemu. Znajdź największe bariery, które powodują, że trudno ten problem rozwiązać i pisz o nich. Potem ułóż z tego spójną całość i zanotuj potencjalne rozwiązania.

Pisanie może Ci też pomóc w byciu kreatywnym, we wpadaniu na różne pomysły i w rozwijaniu ich. Jak to możliwe? W kwestii kreatywności pisanie może służyć co najmniej do kilku rzeczy. Na pewno do oczyszczenia umysłu z wątpliwości przed procesem twórczym. To na pewno. I tutaj polecam książkę Julii Cameron – ‘Droga artysty’ to są tak zwane poranne strony, które służą właśnie oczyszczeniu się z barier przed tworzeniem. Pisanie może też służyć do zadawania sobie ciekawych pytań i szukaniu kreatywnych rozwiązań. Wyobraź sobie, że ktoś przyłożył Ci  pistolet do głowy i powiedział – wymyśl 20 pomysłów na to jak ograniczyć swoją pracę z 40 godzin tygodniowo do 20 godzin i podwoić efekty, masz 10 minut – pisz. Albo sam zadaj sobie pytanie – jak zrealizować swoje roczne cele w miesiąc?  Wymyśl sposoby na to. Albo wypisz 50 pytań, na które chciałbyś w życiu uzyskać odpowiedzi. Pisz z ciekawości. Czasami pozornie bezsensowne rzeczy łączą w coś sensownego. Zapisuj swoje pomysły, pisz o nich. Akurat w przypadku pomysłów dobrze jest do notatnika wprowadzić jakiś system, który umożliwi Ci odnalezienie konkretnych pomysłów potem. Możesz sobie na początku zrobić spis treści, ponumerować strony a potem zapisywać na której stronie jest jaki pomysł. Możesz też stworzyć dedykowaną część notatnika tylko na pomysły. Tak czy inaczej spis treści się akurat tutaj przyda, chociaż nie ma co z tym za bardzo kombinować.

Pisanie świetnie nadaje się też do eksplorowania swojego cienia i oświetlania nieakceptowanych, niechcianych części nas samych. Cień to część Ciebie, której wolisz nie dostrzegać, której nie akceptujesz. W cieniu naszej nieświadomości skrywają się niechciane zakazane myśli, zakazane pragnienia. Oczywiście to nie są tylko złe rzeczy, w cieniu są też zasoby, których nie wykorzystujesz, bo o nich nie wiesz. Żeby ignorować jakąś część siebie oczywiście zużywasz masę energii. Tłumiąc to wszystko czego wiedzieć nie chcesz, będziesz się czuł coraz gorzej  a cień będzie miał coraz większy wpływ na Twoje życie. Zamiast to wszystko tłumić, mądrzej jest pozwolić tym myślom i pragnieniom pojawić się w Twoim umyśle. Zaakceptowanie i przyjęcie nieakceptowanych myśli i pragnień jest tu rozwiązaniem. Podkreślam – zaakceptowanie, niekoniecznie działanie w oparciu o to, co się pojawia. Jak możesz zacząć przyglądać się swojemu cieniowi bardziej świadomie? Jak go oświetlić dzięki pisaniu? Zadaj sobie kilka prostych pytań i zapisuj odpowiedzi – czego w sobie nie akceptuję? Czego w sobie nie lubię? Jakie części siebie osądzam najostrzej? Jakie części mnie osądzali najbardziej moi rodzice? Jakich części siebie się obawiam? Jakie mam pragnienia o których nigdy nikomu bym nie powiedział? Jakie mam fantazje – seksualne i nie tylko? Podkreślam jeszcze raz, nie chodzi o to żeby działać w oparciu o to, co napiszesz, chodzi o integrację, oświetlenie tych aspektów Ciebie. To wszystko.

Pisanie może też służyć do uwieczniania swoich przeżyć, reakcji, obserwacji na temat świata i na swój własny temat. To też się łączy z oświetlaniem cienia, ale nie tylko. Przekładanie tego, co widzisz i czego doświadczasz na słowną fotografię, pozwala Ci nie tylko uchwycić moment, ale też przyjrzeć się temu, co Tobie robi dane doświadczenie. Możesz pisać o swoich sukcesach i porażkach, dzięki temu łatwiej będzie Ci zrozumieć, co się właściwie wydarzyło. Łatwiej będziesz docierał do swoich rozterek, wątpliwości, wewnętrznych konfliktów, emocji i niepokojów. Będziesz dokładniej widział swój wewnętrzny krajobraz. Regularne pisanie o tych rzeczach pokaże Ci jak zmieniasz się na przestrzeni czasu. To będzie Twoja prywatna kronika rozwoju. I to rozwoju w każdym zakresie – w Twoim biznesie, w Twojej pracy, w Twojej relacji, w zrozumieniu samego siebie. Dzięki temu uzyskasz jasność o jaką trudno w świecie rozproszeń. Będzie Ci też łatwiej wyrażać siebie a to sprzyja autentycznym relacjom. Takie pisanie pokazuje, że wszyscy jesteśmy pod względem emocjonalnym do siebie dość podobni a po takim wniosku zupełnie inaczej podchodzi się do ludzi. Ktoś kiedyś powiedział, że to co wydaje nam się najbardziej osobiste jest też najbardziej uniwersalne i wspólne dla nas wszystkich. Po prostu dzięki pisaniu – poszerzasz swój wewnętrzny horyzont ku korzyści swojej i swojego otoczenia. Pracujesz jednocześnie na kilku frontach.

Pisanie doskonale nadaje się też do projektowania swojej przyszłości, do kreowania swojej wizji i do zadawania sobie w związku z tym fundamentalnych pytań.  Pisanie naprawdę nie musi być nudne. Zadawaj sobie trudne pytania. Na przykład o to, co byś zrobił ze swoim życiem gdybyś się nie bał? Pytaj samego siebie o to, co ma dla Ciebie głębszy sens? Pytaj o to jak chciałbyś żyć gdyby nie było ograniczeń? Rozciągaj balon swoich założeń, przekonań i oczekiwań w ten sposób. To może Ci pomóc realizować cele i stworzyć wizję, która będzie dla Ciebie coś naprawdę znaczyła. Opisz swoje idealne życie – idealną pracę, idealnego partnera czy partnerkę, idealny dzień, swoją najlepszą możliwą przyszłość a potem to puść. Wyciągaj z tych marzeń cele, twórz plany, realizuj je. Nie hamuj się w swoim notatniku z niczym, to tylko dla Ciebie i aż dla Ciebie. Naprawdę do tego wszystkiego wystarczy kartka i długopis, to jest aż za piękne żeby było prawdziwe, a jednak jest prawdziwe.

Sprowadzając to wszystko do jednej prostej rzeczy, można powiedzieć że pisanie pozwala spokojnie zastanawiać się nad tym, co czujemy i dlaczego akurat to czujemy. Porządkuje, wspiera rozumienie i wyciąganie wniosków. Jest narzędziem do autorefleksji, do introspekcji. Pomaga radzić sobie z emocjami, ale jak prawie każde narzędzie może być źle używane. Co mam na myśli?

Negatywne aspekty pisania

W pisaniu nie chodzi o narzekanie na swój los i nic nie robienie w związku z tym. Dla niektórych pisanie bywa ucieczką od działania nawet kiedy mogliby coś zrobić. Nie musimy biernie przyglądać się rzeczom na które mamy wpływ. Chodzi o to żeby zmiksować ze sobą obserwacje z pisania z działaniami, które z tych obserwacji wynikają. A nie tylko o to żeby pisać i pasywnie czekać. Z pisaniem też można przesadzić. Można notować każdą najmniejszą bzdurę i wyciągać z tego wielkie wnioski. Możemy wpaść w pułapkę analizowania nieskończonej ilości wydarzeń z naszego życia. To jest szkodliwe, bo zamiast nas do czegoś istotnego przybliżać raczej nas odcina od ważnych rzeczy. Oczywiście nie o to chodzi. Nie chodzi też o użalanie się nad sobą w nieskończoność i zatrzymanie się w przeszłości przez wracanie do niej dzień po dniu w takim masochistycznym stylu.  Chodzi raczej o rzetelną analizę i dążenie do tego żeby pisanie nawet na trudne tematy było jednak konstruktywne. Pisanie też nie jest substytutem terapii, nie powinno Ci zastępować znajomych czy ludzi z którymi możesz porozmawiać o swoich przeżyciach, wnioskach czy doświadczeniach, raczej jest narzędziem wspierającym. Tutaj chodzi o Ciebie, używaj pisania dla swojego dobra. Jeżeli zauważysz, że bardziej Ci szkodzi niż pomaga zastanów się nad tym do czego używasz pisania. Mam nadzieję, że ten film zainspiruje Cię do traktowania pisania jako czegoś fajnego. W swoim życiu i w swoim notatniku możesz robić, co tylko chcesz. Naprawdę to jest multitool, narzędzie pod postacią notatnika i długopisu,  które moim zdaniem każdy powinien mieć w kieszeni.

MAGDA ADAMCZYK

5 Komentarze

  1. Basia pisze:

    Kiedyś, do mniej więcej 30 roku życia bardzo dużo pisałam. Były to czasem listy do zaufanej osoby, czasem pamiętnik. Dzięki Pani przypomniałam sobie o tej formie retrospekcji, wglądu w siebie i wypowiadaniu swoich emocji. Jeden mam problem – by być w tym szczerą, a nie, jak często robiłam, pisać z myślą, by to się komuś podobało. Tak jakbym miała to dać do czytania cenzorowi. To zapewne mój wewnętrzny cenzor, wyuczony w dzieciństwie. Ale trudno się go pozbyć i być w 100 procentach szczerą w pisaniu. Bardzo dziękuje za ten tekst. Pozdrawiam.

  2. Marek pisze:

    Już kiedyś poproszono mnie o opisanie pewnego etapu swojego życia,zacząłem pisać, i owszem, szło nieźle ale potem zapał zgasł. Dzięki za przypomnienie, spróbuję się uruchomić

  3. Iwona pisze:

    Świetny i bardzo potrzebny film! Ja zaczęłam pisać w szpitalu, kiedy nie miałam się komu wygadać. Wygrzebałam ze śmietnika jakiś kartonik i przywłaszczyłam sobie szpitalny długopis… Później, już w domu, zaczęłam coraz częściej pisać. Nawet nie wiedziałam, ile emocji się we mnie kłębi (także tych pozytywnych). Dużo się zmieniło od tamtego czasu. Na plus! Zaczęłam mieć ze sobą kontakt, a to jest najważniejsze. Widzę, że jeszcze dużo pracy przede mną, ale to tylko mnie motywuje. Pomysły i ważne przemyślenia spisuję do innego notatnika. A zapisany „dziennik osobisty” niszczę, bo nie chcę aby ktoś przeczytał, w końcu to jest tylko moje. Polecam pisanie każdemu!

  4. Iza pisze:

    Dziekuje Magdo jak zawsze super pomocny przekaz 🙂

  5. Tomek pisze:

    Cześć
    Magdo Dziękuję że jesteś i dzielisz się swoimi przemyśleniami na różne życia sprawy ,możesz coś powiedzieć o Wstydzie,bo on rozjeżdża mnie… Podnoszę się i „jedzie” ,znowu szukam siły, znajduje ale chwila i znowu jazda a energii mniej do podnoszenia….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *