Zapomniana Sztuka Kontemplacji

‚Najpierw jest góra, potem góry nie ma, a potem znowu jest.’

– Donovan

Mądre myślenie

Dzisiaj temat zapomnianej sztuki kontemplacji.

Ostatnio coraz częściej spotykam się z takim trochę bezmyślnym potępianiem myślenia jako czegoś, co przynosi nam w sumie więcej kłopotów niż tak naprawdę daje korzyści. Myślę, że to jest kwestia coraz większej popularności szeroko rozumianej duchowości. Bo w kręgach ludzi, którzy interesują się duchowością myślenie czasami jest traktowane jak coś gorszego, podrzędnego i coś, co tak naprawdę zaburza nasze postrzeganie rzeczywistości takiej jaka ona jest. Często też słyszę w związku z tym, że rozwiązaniem na to żeby nie było problemów i żeby widzieć rzeczywistość taką jaka ona jest, jest to żeby kompletnie przestać myśleć. I jedni w to idą i tego próbują a inni uważają, że to jest jakiś kompletny absurd, bo tak się nie da żyć przecież. Czyli są trochę jakby dwa obozy. Widzimy te rzeczy w taki skrajny sposób czyli albo jedno albo drugie. I o ile zgadzam się z tym, że jak mocno teoretyzujemy i jesteśmy ciągle w swojej głowie to rzeczywiście tracimy kontakt z prawdziwym doświadczeniem i z rzeczywistością to nie zgadzam się z tym, że rozwiązaniem jest to żeby zupełnie przestać myśleć. Myślę, że zamiast tego lepiej byłoby nauczyć się świadomie i intencjonalnie myśleć, używać myślenia na swoją korzyść. Bo mam takie wrażenie, że w tym całym potępianiu myślenia jednak coś ważnego nam umknęło i tym czymś jest moim zdaniem specjalny rodzaj myślenia, który dzisiaj praktycznie jest zapomniany czyli kontemplacja. Już w paru wcześniejszych filmach mówiłam o tym, że ważna jest refleksja i że ważne jest to żeby znajdować na nią czas, ale dzisiaj pójdziemy o krok dalej. Czyli właśnie pójdziemy w stronę kontemplacji, chociaż akurat refleksja i kontemplacja są ze sobą związane.

Parę tygodni temu nagrałam film o tym w jaką stronę będzie szedł dalej rozwój Selfmastery i powiedziałam, że coraz bardziej będziemy się skupiać na głębokim rozumieniu rzeczy a nie na filmach w stylu 5 sposobów na coś tam. I zauważyłam, że pod tym filmem o zrozumieniu, sporo osób, słusznie zresztą, zwróciło uwagę na to, że po pierwsze – nie da się wszystkiego zrozumieć racjonalnie i po drugie – co to w ogóle ma tak naprawdę znaczyć to zrozumienie?  Czyli jak dążyć do tego zrozumienia i do sedna rzeczy. I ten dzisiejszy film idealnie na te pytania przynajmniej moim zdaniem powinien odpowiedzieć. Poza tym on też świetnie się wpisuje w ostatnie tematy czyli w filmy o archetypach, podróży bohatera i uzależnieniach. Bo wszystkie te filmy są jakby na pograniczy standardowego świata myśli, psychologii czy racjonalności i świata duchowości czy nieświadomości, czegoś więcej. Czyli jesteśmy teraz gdzieś pomiędzy, na styku i ten film dzisiejszy o kontemplacji jeszcze bardziej bezpośrednio się do tego połączenia odwoływał niż poprzednie filmy. Bo czegoś nam jednak w tym czysto racjonalnym świecie brakuje. Brakuje nam czegoś, co kiedyś służyło do znajdowania odpowiedzi na fundamentalne pytania, które dręczyły ludzkość. Czegoś, co też nadawałoby się do zastosowania w codziennym i zwyczajnym życiu, w działaniu i praktycznym podejściu, w rozwiązywaniu problemów i myśleniu na temat trudnych pytań związanych z naszym życiem i światem. Brakuje nam narzędzi do przekraczania tych problemów, znajdowania prawdziwych odpowiedzi i samodzielnego odkrywania, bo nikt nas tego nie uczy. Czasem zastanawiam się nad tym czemu nikt tego nie uczy? I zawsze przychodzi mi do głowy to, że to nie jest w interesie naszej kultury żeby nas tego nauczyć, ale do tego jeszcze wrócę.

Kontemplacja i działanie

Zauważyłam też to, że ostatnio w kontekście rozwoju mówi się głównie o dwóch rzeczach. Pierwsza rzecz to działanie – no bo wiadomo, że jak czegoś chcesz i chcesz coś zmienić, mieć rezultaty to musisz coś robić. Druga rzecz to medytacja, czyli niedziałanie. Chociaż, niektórzy medytują po to żeby lepiej działać, inni po to żeby od działania trochę odpocząć a jeszcze inni traktują medytację jak praktykę duchową. Tak czy inaczej, nie mogę się pozbyć wrażenia, że jednak prawie wszystko jest podporządkowane działaniu, ale czegoś mi tutaj właśnie brakuje. Brakuje czegoś pomiędzy- świadomego używanie myślenia. Czyli wycofanie się z aktywności, nie po to żeby się odciąć od robienia i myślenia, ale po to żeby świadomie szukać odpowiedzi na różne pytania na poziomie intelektualnym, intuicyjnym i duchowym, przez pogrążenie się w myśleniu. I ciekawa rzecz jest taka, że kontemplacja to nie jest coś odrębnego ani od działania, ani od medytacji, ani od myślenia ani od niemyślenia. To wszystko się bardzo mocno przeplata chociaż wiem, że pewnie niektórym się w głowie nie mieści żeby mieszać myślenie do świata duchowości. Myślę, że całe święte oburzenie u niektórych wynika z tego, że niewiele osób wie czym tak naprawdę jest kontemplacja i po co mielibyśmy kontemplować cokolwiek i jak to niby miałoby się przełożyć na praktykę w życiu czy na życie duchowe. Ale prawda na temat kontemplacji jest taka, że chyba nie ma lepszego narzędzia do rozwoju na tych wszystkich poziomach, na wszystkich płaszczyznach. I jeżeli zdecydujemy się poświęcić jej czas regularnie, to to kompletnie pozmienia nasze życie. Ale o kontemplacji prawie się nie mówi. Można poczytać o niej w różnych książkach na temat Buddyzmu, Chrześcijaństwa, Hinduizmu, ale w telewizji się o tym raczej nie usłyszy i też raczej kontemplacją nikt się nie chwali. Żeby lepiej zorientować się o czym mówię kiedy mówię o kontemplacji dobrze byłoby powiedzieć sobie czym ta kontemplacja jest i o co w niej chodzi?

Czym jest kontemplacja

Jest bardzo dużo definicji kontemplacji, one odnoszą się do różnych rzeczy i podkreślają różne aspekty kontemplacji. Możemy sobie kontemplacje zdefiniować na przykład jako głębokie i dociekliwe myślenie nad jakimś problemem, też jako sposób na uporządkowanie swoich myśli, zadumanie się nad jakimś tematem, rozważanie jakichś prawd duchowych – i tradycyjnie kontemplacja była używana właśnie w ten sposób, do rozważania prawd duchowych. Ale bez względu na definicję w moim odczuciu w kontemplacji chodzi o zadawanie sobie pytań i próbę dojścia do sedna wybranej rzeczy. Czyli kontemplacja polega na utrzymywaniu w świadomości przez dłuższy czas koncepcji, tematu, zdania, pytania i dociekania co to za rzecz, jaka prawda kryje się za tym, co widzę i czemu się przyglądam. Czyli chodzi o taką skupioną obserwację i świadome kierowanie swojej uwagi w stronę danej rzeczy. Z czasem to ewoluuje i obserwowanie przechodzi w uważność na to, co się pojawia i to co tam rzeczywiście jest. Gdybym miała to opisać jako spektrum i jako proces tego rozkwitania mądrości, to powiedziałabym, że zaczyna się od myślenia, potem przechodzi to w uważność bez myślenia a potem w zrośnięcie się z obiektem czy tematem i poznanie prawdy na jego temat. Czyli w sumie przekraczamy myślenie od którego wychodzimy, ale musi zaistnieć jakiś element myślenia, który w końcu prowadzi nas do tego, że ujawniają nam się głębsze znaczenia, które kryją się za danym obiektem czy tematem i dzięki temu pogłębia się nasze zrozumienie, ale to nie tylko takie intelektualne zrozumienie. Raczej usiłujemy wyczuć rzeczywistość przekazywaną przez jakąś ideę, zdanie czy słowo. Inaczej można to ująć tak, że staramy się przejrzeć przez daną rzecz żeby zobaczyć doświadczenie stojące za nią, żeby zobaczyć prawdę ponad jej formą. I nie ma tutaj parcia na żaden wynik, rezultat, nie ma osądu na temat tego, co się pojawia ani nie ma też działania w związku z tym żadnego. Przynajmniej na razie, bo kontemplując na przykład dalszy rozwój naszej firmy to może prowadzić potem do jakichś tam działań w przyszłości, ale sama kontemplacja nie jest działaniem, jest mieszanką aktywnego kierowania uwagą i receptywności czyli gotowości na przyjmowanie tego, co przyjdzie.

Powiedziałam, że kontemplacja to jest świadome kierowanie myśleniem, zadawanie sobie pytań, taka próba zrozumienia, ale bez nacisku na wynik i tak rzeczywiście to widzę, ale nie możemy zapomnieć o receptywności. Bo żebyśmy mogli rzeczywiście dobrze korzystać z kontemplacji, musimy się otworzyć na różne odpowiedzi, które nie będą tylko efektem naszego procesu myślenia. Właśnie to, że jesteśmy receptywni na wielu poziomach i otwarci w kontemplacji, pozwoli nam doświadczyć czegoś, co można nazwać zjednoczeniem się z rzeczywistością. To jest niby myślenie na konkretny temat, ale to myślenie może nas zabrać do centrum tego tematu czy tej rzeczy, przy naszej pełnej otwartości. I tym, co wyróżnia kontemplację od wszystkiego z czym na co dzień mamy do czynienia jest właśnie ten balans pomiędzy aktywnym kierowaniem uwagą a kompletną otwartością na to jakie odpowiedzi do nas przychodzą, tak samo z wymiaru intelektualnego jak spoza myślenia. I dlatego kontemplacja nie może być traktowana tylko jak kolejne zadanie do wykonania i samo myślenie, które ma coś tam nam przynieść, bo jest przeciwieństwem dążenia do jakiejś konkretnej korzyści a jednak te korzyści przynosi i to ogromne. Kontemplacja jest sposobem wykorzystywania swojego umysłu i myślenia, żeby wyjść poza myśl i doświadczyć tego, co kontemplujemy. Może przekraczać granice logiki i myślenia analitycznego i otwierać naszą świadomość na głębszą mądrość i prawdę. Bo wiadomo, że nie da się wszystkiego zrozumieć, ale i tak powinniśmy próbować zrobić to przez kontemplację, bo to wyśle nas na inny poziom. Czyli w sumie na najwyższym poziomie kontemplacja oznacza brak myślenia. Uwielbiam ten temat, bo większość ludzi kompletnie nie łączy myślenia z doświadczeniem oświecenia. I mam też nadzieję, że to wszystko pokazuje dlaczego nie powinniśmy uważać myślenia za jakąś wyrocznię albo za coś bezsensownego. Chociaż myślenie może być bezsensowne, jeżeli myśleniem nazywamy zamiast kontemplacji takie zwykłe mentalne piekło jakie sobie serwujemy na co dzień, kiedy myślimy o wszystkim na raz i o niczym. Myślenie ma sens jeżeli to jest kontemplacja wykonywana w odpowiedni sposób albo po prostu takie codzienne praktyczne myśli – w stylu mam tramwaj o 18.  Odpowiednio wykonywana praktyka kontemplacji zamiast zagubienia w myślach, prowadzi do jasnego widzenia rzeczy takimi jakie są, czyli myślenie wcale nie musi przesłaniać rzeczywistości. A idea, którą wybieramy do tego żeby sobie pokontemplować, jest tylko odskocznią żeby nam pozwolić zrozumieć to co jest poza myślami i formą. Wiem, że to brzmi trochę abstrakcyjnie i pewnie sporo osób zastanawia się, co kontemplacja tak naprawdę może dać? I dlaczego mieliby poświęcać temu czas? Czemu to ważne?

Czas na kontemplację

Żeby mogła zakwitnąć Twoja mądrość, dobre samopoczucie, lepszy wgląd w siebie, żebyś mógł znaleźć odpowiedzi i głębsze zrozumienie, potrzebujesz kontemplacji jak roślina słońca. Kontemplacja może być źródłem mądrości przez bezpośrednie doświadczenie, też źródłem świetnych pomysłów, kreatywności i generalnie jest potężnym narzędziem rozwojowym, które pomoże Ci rozwiązywać problemy i odpowiadać sobie na fundamentalne pytania. Nic innego Ci w tym tak dobrze nie pomoże. To powinno wystarczyć żeby się do kontemplacji przekonać. Kiedyś tak właśnie ludzie dochodzili do różnych koncepcji, filozofii i pomysłów, które do dzisiaj są aktualne. Prowadzili po prostu kontemplacyjny styl życia. Arystoteles uważał, że kontemplacyjny styl życia to jest coś co czyni życie wartym przeżycia i co przynosi trwałe szczęście. Też w tym całym jego rozważaniu na temat kontemplacji chodziło o ten odwieczny konflikt pomiędzy życiem aktywnym a życiem kontemplacyjnym i o to które jest lepsze. Arystoteles wybrał życie kontemplacyjne. Wszyscy wielcy ludzie znani z historii, którzy mieli jakiś wpływ na naukę czy filozofię dawali sobie czas na to żeby usiąść i pomyśleć. Taki Leonardo da Vinci na przykład albo Platon. Dzisiaj już to nie jest takie popularne. W naszej kulturze raczej nie ma parcia na kontemplacyjny styl życia i nie kojarzy się on raczej ze szczęściem, jest za to parcie na aktywne życie. Oddzielamy bardzo ostro działanie od kontemplacji, ale to jest bez sensu, bo kontemplacja jest podstawą dobrego działania i dobrego życia. Najlepsze rezultaty daje połączenie obu – kontemplacji i działania. I myślę, że wielu liderów, największych ludzi biznesu ciągle korzysta z kontemplacji i łączy ją z działaniem. Może się tym nie chwalą za bardzo, ale myślę, że często właśnie stąd biorą się ich  oryginalne pomysły. Po prostu poświęcają czas na świadome myślenie, uczą się takiego sposobu myślenia zamiast wiecznej walki z umysłem, którego nie można i tak opanować. W ogóle nie wydaje mi się żebyśmy mądrze używali myślenia. Cały czas myślimy o byle czym, coś robimy albo ewentualnie medytujemy, czyli to nie jest intencjonalne używanie myślenia jako narzędzia. A jest wiele pytań, które dobrze byłoby świadomie przemyśleć i zbadać, które wymagają takiego spokojnego czasu na to żeby móc to zrobić.

Poza tym wszystkim, co do tej pory powiedziałam jest jeszcze jedna ważna rzecz. Żyjemy sobie w świecie w których wiele rzeczy wydaje nam się oczywistych i zakładamy, że większość odpowiedzi już znamy, bo gdzieś tam je wyszukaliśmy czy przeczytaliśmy. Zgromadziliśmy jakąś wiedzę. Szukamy informacji generalnie na zewnątrz– Google ma wszystkie odpowiedzi i wydaje nam się, że jak coś przeczytaliśmy to już wiemy. Nie zastanawiamy się za bardzo nad tymi rzeczami. Przyjmujemy to, co ktoś tam powiedział albo napisał jako prawdę. Zamieniliśmy wszystkie pytania i wewnętrzne dochodzenie do własnych odpowiedzi na przyjmowanie odpowiedzi do których doszedł ktoś inny przed nami. Jesteśmy gotowi nawet kupić te odpowiedzi od kogoś. Kupić te odpowiedzi od kogoś. Kupić odpowiedzi na te największe pytania w stylu – jak mam żyć? Co mam zrobić z moim życiem? jak mam być szczęśliwy? Co to znaczy dobre życie? Czym jest sprawiedliwość? Czym jest miłość? Jaka jest prawda o świecie? O mnie jaka jest prawda? Ja właśnie dlatego tak bardzo cenię sobie coaching, bo coaching nie daje gotowych odpowiedzi i prowokuje do tego żeby te odpowiedzi samodzielnie znajdować, na różnych poziomach. Myślę, że właśnie tego nam trzeba jeżeli zależy nam na mądrości i na sensownych zmianach w naszym życiu i na rozwoju głębszym. Potrzebujemy do tego dostępu do naszego wewnętrznego krajobrazu, bo tam jest prawdziwe życie, prawdziwy świat i prawdziwa mądrość. Chociaż społeczeństwo wcale nie chce żebyśmy mieli dostęp do tego i za dużo myśleli. Szczególnie w taki głęboki sposób właśnie, bo siedzenie i szukanie odpowiedzi, mogłoby nas nie daj boże doprowadzić do wniosków, że szczęścia nie ma w nowym samochodzie, który ktoś nam próbuje wcisnąć za grubą kasę. Jak byśmy za dużo myśleli to marketing mógłby przestać być taki skuteczny. Tym bardziej w takim świecie kontemplacja jest nam naprawdę potrzebna i to bardziej niż kiedykolwiek. Potrzebujemy przestrzeni do tego żeby spokojnie pomyśleć na temat pytań, emocji, dalszych działań, podszeptów naszego serca, naszej intuicji i to na pewno nie będzie czas stracony jeżeli zrobimy to w stylu kontemplacyjnym zamiast w takim neurotycznym jak zwykle. Kontemplacja da Ci Twój własny wgląd, własne wnioski. Zobaczysz t jak naprawdę sprawy się mają, zamiast używania skrótów myślowych i narażania się na błędy poznawcze albo na manipulacje z zewnątrz. Myślę, że wiele problemów – chyba większość problemów w naszym życiu wynika z tego, że nie poświęcamy czasu na kontemplację. I tak podchodzimy do szukania odpowiedzi jak podchodzimy. Jakich odpowiedzi miałbyś szukać? Co tak naprawdę miałbyś kontemplować i jak się to robi?

Co i jak?

Kontemplować można praktycznie wszystko. Możesz kontemplować codzienne rzeczy typu – w co się dzisiaj powinnam ubrać albo co zjeść na śniadanie – to jest taki powiedzmy niski poziom kontemplacji, ale jest. Możesz też kontemplować swoje problemy i wyzwania, szukać rozwiązań w ten sposób, możesz kontemplować sztukę, literaturę, to w jakim kierunku chciałbyś żeby Twoje życie się potoczyło, swoją karierę zawodową możesz kontemplować, relacje z rodziną, swój cel życiowy. Czyli możesz szukać odpowiedzi na najważniejsze dla siebie pytania w ten sposób, ale możesz też wkroczyć w świat naprawdę fundamentalnych i uniwersalnych pytań, które różni filozofowie zadawali sobie od tysięcy lat. Możesz kontemplować to czym jest miłość, odwaga, sprawiedliwość, dobro, przyjemność, współczucie, zadawać sobie pytania na temat tego czym jest życie i wreszcie tego kim Ty sam jesteś – to by było najważniejsze pytanie. Możesz też kontemplować swoją śmierć jak Ramana Maharshi kiedy głęboki strach przed śmiercią go dopadł i zaczął zadawać sobie pytania w stylu – no dobrze, ale kto tak naprawdę umrze jak umrę? Możesz też kontemplować fragmenty starych tekstów z różnych tradycji. Możesz czytać Upaniszady, Biblię, Wedy, Sutry, Koran, Torę – bez różnicy. Możesz też kontemplować słowa współczesnych nauczycieli duchowych jak Adyashanti, Sadhguru, Eckhart Tolle – nigdy nie wiem jak się to czy – Tolle Toll, wszyscy chyba wiedzą o kogo chodzi.  Tak naprawdę nie jest ważne co będziesz kontemplował, ale ważne jest odblokowanie drzwi  a potem otwieranie ich samemu. Ale jak je otwierać? Jak kontemplować?

Tak jak każda praktyka duchowa kontemplacja wymaga, praktyki. To nie jest tak, że usiądziesz na 5 minut i zaraz będziesz miał wszystkie odpowiedzi. Jak mówię o praktyce kontemplacji to chodzi mi o coś regularnego. To powinno być coś w stylu takiego codziennego prysznica, mycia zębów albo co tygodniowego zwyczaju. Czyli trzeba będzie przeznaczać na to jakichś określony czas i rzeczywiście to robić. Możesz zacząć od 10, 15 minut, tyle wystarczy na początek. Przygotuj sobie notatnik i coś do pisania a potem wybierz pytanie czy temat nad którym chcesz się zastanawiać. To może być jakiekolwiek pytanie czy temat – na przykład – co dalej z moim biznesem? Jak mam dalej prowadzić moją firmę? Albo jak mogę poprawić relację z żoną czy z mężem? Jak mogę ich lepiej zrozumieć? Czym w ogóle jest relacja dla mnie? Czym jest miłość? Czym jest dobro? Czym jest prawda? Czym jest sens życia? Nieważne, co wybierzesz, ale chyba najlepiej wybrać to, co jest teraz w Tobie najbardziej żywe i aktualne albo, coś, co Cię ciekawi. To o czym chciałbyś dowiedzieć się jak najwięcej. Potem wybierz sobie miejsce w którym nikt Ci nie będzie przeszkadzał, weź parę głębszych oddechów i zacznij zadawać sobie pytania w związku z tym konkretnym tematem, który wybrałeś do tego żeby się nad nim zastanawiać. W miarę jak będziesz o tym myślał i zadawał sobie te kolejne pytania to kolejne pytania też będą się pojawiać. Będziesz wchodził coraz głębiej. Możesz sobie zadawać pytania w stylu – co to znaczy dla mnie? Jakie to ma miejsce w moim życiu? Czym to jest? Jakie jest sedno? Zadawaj sobie pytania, które przyjdą Ci do głowy w związku z danym tematem. Na początku pewnie będziesz odpowiadał sobie na te pytania bardzo racjonalnie i to jest w porządku, tak powinno być, ale nie ograniczaj się tylko do intelektu i do myślenia na temat odpowiedzi. I tu wchodzi nam receptywność. Pozwól żeby pojawiły się jakiekolwiek odpowiedzi skądkolwiek, bo pojawią się pewnie różne rzeczy, przyjmij je. Celem jest użycie tematu i myślenia na jego temat jako wstępu. Bo tak naprawdę chodzi o dostęp do coraz głębszych pokładów wiedzy niekoniecznie intelektualnej. Przyglądaj się temu, co się pojawia spoza myślenia racjonalnego i pozwól żeby się to pojawiło, bądź otwarty i praktykuj regularnie. Możesz się miesiąc nad jednym tematem zastanawiać. Nie próbuj na siłę przyspieszać tego procesu, kierować tym procesem, raczej kieruj delikatnie swoją uwagę w stronę tematu czy pytania od którego zacząłeś, utrzymuj je w świadomości i jednocześnie badaj, zadawaj dalsze pytania. Bez oczekiwania konkretnego rezultatu. Jak minie Twój czas na kontemplację daj sobie chwilę na to żeby podsumować to, co się wydarzyło, swoje odkrycia. Potem po prostu sobie wstań i zajmij się swoimi sprawami, ale zwróć uwagę na to, że mogą się pojawiać w ciągu dnia też różne odpowiedzi na temat tego o czym myślałeś w czasie kontemplacji. Tak też może być. Taka praktyka kontemplacyjna powinna być równie ważna w życiu jak nie ważniejsza od samego działania. Tak czy inaczej, połączenie obu pozwala sobie genialnie radzić z różnymi problemami, rozwijać się i gromadzić swoją własną, wewnętrzną mądrość. I to jest coś czego od nikogo nie kupisz.

Ps. Jeżeli chcesz trochę więcej poczytać o refleksji i kontemplacji bardzo polecam książkę ‚ Sztuka refleksji’ – Ratnaguna (Gary Henessey)

MAGDA ADAMCZYK

2 Komentarze

  1. Witam Magdo, po dwóch latach słuchania twoich przekazów stwierdzam że wszystkie lekcje zatoczyły koło, pętle a ja jestem w jej środku lecz nie tak samo jak na początku to co było wcześniej dla mnie nie zrozumiałe stało się oczywiste i przejrzyste (Nawet nie wyobrażasz sobie ile razy podwazalem twoje argumenty i za chwilę wracałem do danego przekazu) Zrobiłaś dla mnie coś wspaniałego za co Ci serdecznie dziękuję. Wiem że jeszcze dużo przede mną ale myślę że znam drogę. Bardzo Ci dziękuję. Pozdrawiam Robert

  2. Joanna pisze:

    Dziękuję. To bardzo mądre i ważne o czym Pani mówi.
    Jestem od ponad roku w terapii. Dużo czasu spędzam nad przemyśliwaniu tego co przyniosła sesja. Pojawiają się czasem olśnienia, czasem niemal wizje. Jeśli czuję spokój, wiem, że znalazłam właściwą odpowiedź.. To rwący strumień przemyśleń i wglądów. Ponieważ to kilka godzin dziennie i tak intensywne, i tak niemal mimowolne, zaczęło mnie niepokoić. Teraz postaram się to uporządkować, narzucić temu ramy czasowe, notować co widzę, powracać do tego, bo czuję,, że to może być ważne, a nie „chore”. Dziękujęę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *